Codziennik Mławski - lokalny portal informacyjny. Piszemy jak jest o wydarzeniach w Mławie i powiecie. Bądź na bieżąco z newsami z Mławy i okolic!

Mławski portal informacyjny codziennikmlawski.pl. Newsy Mława i okolice.
Życzymy wszystkiego najlepszego!
linia
Logo

Spichlerz Obywatelski


Znajdujący się w narożniku ulic Stanisława Wyspiańskiego i Długiej  stosunkowo duży budynek, sprawia dość przykre wrażenie, głównie ze względu na jego elewacje frontową. Oblepiony został różnej maści reklamami, jak Textil Market, Delikatesy Centrum, Multi Media RTV AGD FOTO. Ponadto wpasowano dwie dobudówki, przy wejściu głównym i bocznym, w którym mieści się najtańszy sklep rolno – spożywczy i kwiaciarnia. Nad tym wszystkim umieszczone zostały 3 duże okna, po lewej i prawej stronie wejścia głównego, które dawniej były znacznie mniejsze. Obecnie są zastawione kolorowymi zasłonami. Na domiar złego połowa gmachu pomalowana została na cytrynowo a druga na pomarańczowo.  Gmach ten przypomina obiekt handlowy znajdujący się w „chińskiej dzielnicy”, w jednym z amerykańskich miast. Żaden inny zabytkowy budynek w Mławie, nie został tak bardzo zeszpecony.

Warto wiedzieć, że przecież  jest to częściowo odbudowany na początku lat dziewięćdziesiątych,  dawny  spichlerz obywatelski – budynek zabytkowy, który miano zabytkowego, niestety, utracił.  Prześledźmy więc pokrótce jego dzieje w okresie, w którym był jednym z najbardziej efektownych gmachów w mieście.

Dominik Staszewski w swojej publikacji o Mławie napisał, że spichlerz w Mławie powstał w 1860 roku jako „echo prac świetnej pamięci Towarzystwa Rolniczego” , które w Królestwie Polskim odegrało znaczącą rolę w kształtowaniu świadomości społecznej i  gospodarczej. Prawdopodobnie został zbudowany w 1860 roku lub rok później,  jako tzw. spichlerz „obywatelski”, w którym „ okoliczni ziemianie składali zboże dla przetrzymania niskich cen i w ogóle unormowania handlu zbożem”. Ci ziemianie wywodzący się z powiatu mławskiego i przasnyskiego postanowili wybudować w Mławie spichlerz, w którym mogliby pomieścić 20 000 korców zboża, czyli około 10 000 litrów ziarna.  Miały  w nim  powstać również  sklepy z różnymi towarami, okowity nie wyłączając, której w okolicy produkowano pod dostatkiem.

Warto wiedzieć, że przedsięwzięcie było zakrojone na dużą skalę, także  pod względem finansowym. Planowany koszt budowy miał zamykać się sumą 50 000 rubli. Suma jak na owe czasy olbrzymia. Budynek miał mięć 80 łokci długości i 30 łakoci szerokości, czyli około 45 metrów długości i 17 metrów szerokości. Łokieć to  długość miedzy 57 – 65 centymetrem. Kamień węgielny położono 3 sierpnia 1960 roku.  Spichlerz był niejako spółka akcyjną, ponieważ komitet budowy wypuścił w obieg 500 akcji stuzłotowych, które szybko zostały sprzedane.

Pierwszymi właścicielami działek na którym spichlerz został zbudowany  byli: Józef Kosiński właściciel Kęczewa, Szymon Rudowski właściciel Rumoki, August Reinhard z Szydłówka i Ludwik Duczymiński. Spichlerz był murowany, trzypiętrowy z dachem pokrytym deskami na których położono tekturę smołową, czyli papę. Pod całą powierzchnią znajdowały się piwnice. Zbudowany na planie prostokąta z charakterystycznymi rzędami  niewielkich okien na każdym piętrze. Wejścia do budynku znajdowały się od strony wschodniej.  Budynek posiadał pięć wejść, dwoma można było wejść z poziomu terenu, poprzez ganki pokryte dwuspadowymi daszkami, do trzech pozostałych wchodzono poprzez rampy. Od strony południowej spichlerz posiadał na każdym piętrze otwory drzwiowe  oraz stosowne przyrządy do wciągania i zsypywania zboża.

Wzniesiony został jako spichlerz „bazowy”, czyli magazyn w którym przechowywano towary masowe, przede wszystkim zboże. Jak obliczył Ryszard Małowiecki (w studium historyczno – architektonicznym) mławski spichlerz mógł pomieścić około 10 tysięcy kwintali zboża, czy zbiory z około 1000 -1500 hektarów. Wartość przechowywanego zboża mogła sięgać sumy 100 tysięcy rubli.

Usytuowany niedaleko miejskiego rynku, był pobudowany na dwóch placach przy ulicy Stodolnej  i jednym placu ulicy Tylnej. Należał niewątpliwie do największych budynków w mieście. Tu warto dodać, że w klasyfikacji spichlerzy „bazowych” mieścił się w czołówce krajowej tak pod względem pojemności jak i wielkości.  Przed spichlerzem znajdował się niewielki plac manewrowy dla przywożących towary wozów konnych.

Bez wątpienia zbudowanie tak wielkiego spichlerza świadczyło o dobrej kondycji okolicznych majątków ziemskich oraz o wzroście wymiany handlowej,  w której Mława zajmowała poczesne miejsce, choćby ze względu na przygraniczne położenie i działalność komory celnej.

Jedno z niewielu zdjęć spichlerza obywatelskiego pokazującego jego wielkość. Zdjęcie z okresu I wojny światowej, po spaleniu go przez wycofujących się Rosjan.

Pod względem architektonicznym miał surową i monumentalną formę. Zachowana została w nim spójność form z funkcją, zgodnie z koncepcją J.N. L. Duranda. Trudno wskazać projektanta spichlerza, ale jak podkreślił R. Małowiecki „autor projektu był niepośledniej miary twórcą sprawnie posługującym się zasadami określonymi przez Duranda”.

Od roku 1868 spichlerz był zarządzany przez Dom Zleceń Rolników Płockich, do którego należeli również ziemianie z powiatu mławskiego.  Zarząd ten był tylko przez rok do czasu likwidacji tej instytucji. Potem spichlerz służył jako magazyn wojsk Warszawskiego Okręgu Wojennego. Składowano w nim żyto, mąkę, kaszę jęczmienną.  Dla stacjonującego w Mławie 23. Nizowskiego Pułku Piechoty magazynowano owies, siano i słomę dla koni. Zawartość składowanych towarów musiała być znaczna, ponieważ przed spichlerzem władze wojskowe wystawiały wartę. Funkcje magazynu powiatowego pełnił spichlerz do wybuchu I wojny światowej.  Ale nie tylko. W latach 1880 – 1905 w części spichlerza mieli swój skład z materiałami budowlanymi oraz  spożywczymi dwaj Żydzi: Samuel Konecki i Mosze Frank.

Spichlerz pełnił nie tylko funkcje magazynowe. W 1869 urządzono w nim scenę dla Towarzystwa Artystów Dramatycznych, które pod dyrekcją Feliksa Stobińskiego wystawiło kilka utworów scenicznych z repertuaru Aleksandra Fredry i Korzeniowskiego. Sztuki cieszyły się dużym zainteresowaniem mieszkańców Mławy.

W 1911 roku przy okazji zorganizowania wystawy rolniczej w Mławie płocka fabryka maszyn i narzędzi rolniczych „M.S.Sarna” otworzyła w spichlerzu swoją filię ze stałą ekspozycję  wyrobów. Prezentowano na niej ulepszoną wersje pługa „Sokół” a także kultywatory, sieczkarnie, siewniki, młockarnie i inne maszyny, które można było na miejscu zakupić.

Na początku XX wieku właścicielami spichlerza była grupa mławskich Żydów: Chil Kuczborski, Chaim Przygoda, Estera i Kieja Kac, Szaja i Icek Aszenchaim.

W czasie walk w początkowym okresie wojny światowej spichlerz został zniszczony, a stropy na wszystkich kondygnacjach wykonane z drewna spłonęły. Podpalenia dokonali wycofujący się Rosjanie. Pozostały tylko mury zewnętrzne, które zostały rozebrane do parteru. Odtąd spichlerz funkcjonował jako budynek parterowy z jednospadowym dachem. Stracił zupełnie swój pierwotny wygląd.

W okresie międzywojennych jednym ze współwłaścicieli spichlerza był Żyd Lewek Kleniec. Pod koniec lat dwudziestych Spółdzielnia – Rolniczo Handlowa „ Rolnik” miała w spichlerzu magazyn, w którym przechowywała zarówno zboże  na siew i inne rośliny, jak również maszyny rolnicze i inne narzędzia, a także węgiel, koks, cement i inne artykuły zaopatrujące nie tylko rolników.

Po drugiej wojnie światowej spichlerz służył jako magazyn różnym instytucjom handlowym.  Zaniedbywany  przez kolejnych użytkowników, coraz  bardziej straszył swoim wyglądem.    

Odbudowany już w niepodległej Polsce nie uzyskał swojego dawnego blasku, jednej z efektowniejszych budowli w Mławie. Powinien był zostać zrekonstruowany i jako budynek zabytkowy, pozbawiony wątpliwej jakości „efektów” reklamowych.

 O Mławie w dawnych czasach… Czytaj więcej…


dr Leszek Arent

Urodzony w Mławie i związany z Mławą. Absolwent Wydziału Historycznego Uniwersytetu Warszawskiego, wieloletni pracownik i dyrektor Muzeum Ziemi Zawkrzeńskiej. Członek Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Mławskiej, mławskiego oddziału Polskiego Towarzystwa Numizmatycznego, Rady Społeczno-Naukowej Stacji Naukowej im. prof. Stanisława Herbsta, zarządu Fundacji im. Korzybskich w Mławie, Mazowieckiego Oddziału Stowarzyszenia Muzealników Polskich, zarządu Mazowiecko-Podlaskiego Towarzystwa Naukowego z siedzibą w Warszawie. Zasiada w Kapitule tytułu Mławian Roku i Nagrody Honorowej im.  dr Józefa Ostaszewskiego funkcjonującej przy Stacji Naukowej w Mławie. Jeden z redaktorów  „Mławskiej Kroniki Archeologiczno – Numizmatycznej”, pisma społeczno–kulturalnego „Dwutygodnik Mławski”, „Studiów i Materiałów do dziejów Ziemi Zawkrzeńskiej” i rocznika „Ziemia Zawkrzeńska”. Uhonorowany licznymi wyróżnieniami i odznaczeniami m.in. Srebrnym Krzyżem Zasługi RP, medalem „Zasłużony dla Miasta Mławy, honorową odznaką „Zasłużony dla Kultury polskiej”, Złotą Odznaką Polskiego Towarzystwa Numizmatycznego i Złotym Krzyżem Zasługi.<>

Udostępnij:
Chcąc jak najlepiej zabezpieczyć i chronić Twoje dane osobowe zgodnie z przepisami RODO, potrzebna nam jest Twoja zgoda na ewentualne ich przetwarzanie. Informujemy jednocześnie, że publikacja komentarza w portalu "Codziennik Mławski" skutkuje wyrażeniem przez Ciebie takiej zgody. Nigdzie nie przekazujemy Twoich danych (IP) i chronimy je jak najlepiej potrafimy, wykorzystując do tego wszelkie możliwe formy. Zapraszamy do zapoznania się ze szczegółami oraz z Regulaminem Komentowania na portalu Codziennik Mławski [TUTAJ]

12
KOMENTARZE

avatar
1500
czytelniczka
Gość
czytelniczka

Nie miałam pojęcia, że ten budynek był spichlerzem i ma tak bogatą historię. Pozdrawiam!

Kuba
Gość
Kuba

Jak o szpetnych budynkach, to chyba nic szpetniejszego nie ma jak kamienica „pod cycami”prawie na przeciw okien naszego włodarza, tam gdzie była ongiś kawiarnia „Bajka”.
Samo centrum miasta – Rynek i taka ruina.
Pięknie burmistrz sprzedał…

m...
Gość
m...

Chyba jest w remoncie, ale pytanie, kiedy remont się na tyle posunie, aby przestała straszyć.

Anonimowo
Gość
Anonimowo

Ciekawa sprawa z tym remontem – żywego ducha tam nie widać.
Zasłonili siatkami, siatki się już porwały, a kamienica jak straszyła tak straszy i nikogo to nie obchodzi.

ola
Gość
ola

jest jeszcze jeden zeszpecony budynek ,zabytkowa kamienica ul.Żwirki róg Sądowej,z obrzydliwą nadbudówką,szpetny budynek ,piękna kamienica z obrzydliwą nadbudówką.

Pik
Gość
Pik

Dokładnie! Makabryła roku 2011 – secesyjny transformer… W pewnym sensie też mógłby stanowić lokalną „atrakcję” turystyczną 😉

Gość
Gość
Gość

Jak zawsze ciekawie o naszej Mławie. Przykre jest to, że w Mławie wiele ciekawych i charakterystycznych budynków albo straciło swój zabytkowy charakter albo sypie, jak np. piękna kamienica Zdziarskich. Na wspomnienie o kolejce wąskotorowej też łezka się kręci. Wzdłuż torów, które częściowo zarosły a częściowo rozkradzione albo już rozebrane? w kierunku na trasie Mława – Grudusk byłaby świetna ścieżka rowerowa. Ale… to tylko marzenie lokalnego rowerzysty i wizja, która pewnie nigdy się nie ziści:)

bart
Gość
bart

Już od dawna Mława traci swoje walory turystyczne. Niedługo ludzie zapomną nawet, że było coś takiego jak rekonstrukcja bitwy pod Mławą. Władzom pod tym względem koronawirus w tym roku na rękę – najprawdopodobniej i tak by inscenizacja się nie odbyła.

Joanna
Gość
Joanna

Ciekawa historia! Rzeczywiście szkoda, że teraz wygląda jak wygląda.

Hemi
Gość
Hemi

Budynek ten jeszcze przed przekształceniem go w ten muliti-pawilon w dalekowschodnim stylu pstrokacizny był mało efektowny, nie rzucał się w oczy. Dobrze wiedzieć, że ma ciekawą historię i charakter zabytkowy Zrekonstruowano go w historycznym stylu byłoby z pewnością z korzyścią dla wyglądu miasta.

Ciekawski
Gość
Ciekawski

I już + 5 zł na koncie 🙂

Anonimowo
Gość
Anonimowo

Masło maślane:
„Zrekonstruowano go w historycznym stylu byłoby z pewnością z korzyścią dla wyglądu miasta.”
Każdy mławianin i każdy mieszkaniec okolic Mławy (no może powyżej wieku 40 lat) wie, że to był spichlerz, ale warto wiedzieć również coś niecoś o jego historii.
U nas właśnie jak się coś remontuje, to często robi się to źle, ale jak widać władzom miasta nie zależy na prawidłowej rekonstrukcji zabytków – a szkoda…