Codziennik Mławski - lokalny portal informacyjny. Piszemy jak jest o wydarzeniach w Mławie i powiecie. Bądź na bieżąco z newsami z Mławy i okolic!

Mławski portal informacyjny codziennikmlawski.pl. Newsy Mława i okolice.
Życzymy wszystkiego najlepszego!
linia
Logo

Manifestacje patriotyczne w Mławie w 1861 r.


22 stycznia obchodziliśmy  kolejną rocznicę wybuchu powstania styczniowego. Jak co roku rocznice uczciły delegacje: władz miasta i powiatu mławskiego, muzeum, Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Mławskiej, młodzież szkolna złożeniem  wiązanek kwiatów i zapaleniem zniczy pamięci pod kopcem poległych powstańców styczniowych. Nim jednak doszło do zrywu powstańczego zimą 1863 roku, w Mławie  w 1861 roku miały miejsce wydarzenia zwane potocznie „wypadkami mławskimi”. Podobne wystąpienia odbyły się  również w wielu   miastach Królestwa Polskiego.

Zbliżająca się rocznica powstania listopadowego w 1860 roku stała się okazją do zamanifestowania niezadowolenia, przez znaczną część świadomego społeczeństwa polskiego, z rządów carskich w Królestwie Polskim.  Ale nie tylko rocznica była powodem do manifestacji. Anachroniczność państwa rosyjskiego  pokazała klęska w wojnie krymskiej. Car Aleksander II nie zdecydował się na początku swego panowania na wprowadzenie pozytywnych zmian w Królestwie Polskim w kwestiach społeczno – politycznych,  Również  kurczące się resztki autonomii Królestwa były przyczyną  niezadowolenia. Manifestacje w 1861 roku odbywały się głównie w Warszawie. Także w wielu miastach północnego Mazowsza: w Płocku, Ostrołęce i w Mławie, doszło do zamieszek antycarskich mających postać manifestacji patriotycznych i religijnych.

Bez wątpienia inspiracją do działań manifestacyjnych były wydarzenia warszawskie.  Już w 1860 roku w Warszawie odbyła się w czerwcu wielka manifestacja na pogrzebie zmarłej wdowy po generale Józefie Sowińskim, bohaterskim obrońcy  warszawskiej Woli w powstaniu listopadowym 1831 roku.  W 1861 roku 8 kwietnia  doszło do masakry na Placu Zamkowym w Warszawie, na którym wojsko  rosyjskie otworzyło ogień do demonstrantów. Zostało zabitych od 100 do 200 osób, wielu było rannych. Ludność Warszawy demonstrowała przeciwko zamknięciu Delegacji Miejskiej i Towarzystwa Rolniczego, instytucji skupiającej polskich ziemian i inteligencję, które próbowały wymuszać na władzach ustępstwa dla społeczeństwa, głównie na polu ekonomicznym i społecznym. Wydarzenia w Warszawie odbiły się szerokim echem na prowincji. W wielu miastach  i miasteczkach ludność przepędzała skompromitowanych urzędników. Na te zdarzenia władze carskie reagowały opieszale.W wielu regionach Królestwa Polskiego rozwijał się ruch oporu na wsiach, np. w sąsiednim powiecie przasnyskim. Organizowano demonstracje o  charakterze patriotycznym i   religijnym  w intencji  pomordowanych w Warszawie. Jedną z wielu takich manifestacji były zajścia w Mławie.

Zanim doszło do głównych zajść w  dniach 25 i 26 lipca,  już od kwietnia 1861 roku odbywały się w mławskim kościele farnym św. Trójcy, oraz na cmentarzu przykościelnym, modlitwy mające charakter patriotyczny. To  spowodowało  niepokój władz rosyjskich. Reakcją  na nie było powiększenie garnizonu wojskowego, którym dowodził podpułkownik Rumowski. Próba rozładowania manifestacji modlitewnych nastąpiła już 24  lipca, w środę wieczorem, kiedy wojsko carskie  wkroczyło na przykościelny cmentarz, otoczyło modlących się mieszkańców, nakazując rozejście się.  Zaistniała zabawna sytuacja. Jak zapisano  na łamach  krakowskiego czasopisma „Czas” z  6  sierpnia  1861 roku „Lud nieprzerażony tym bynajmniej śpiewał dalej pieśni  narodowo pobożne, a skończywszy > Pod Twoją Obronę<  zbierał się do wyjścia. Tymczasem w bramie cmentarza spotyka podpułkownika Rumowskiego, podsędka i dobosza. Podsędek w imieniu prawa wzywa do rozejścia się. Powstał śmiech ogólny, bo właśnie już się wszyscy rozchodzili”.  Komuś jednak zależało na sprowokowaniu zamieszek i rozpędzeniu modlących się na cmentarzu  przykościelnym przy użyciu wojska. Świadczy o tym zachowanie dobosza, który „…wszedł na cmentarz i zaczął bębnić, lud oburzony tym wołał >Precz tu jest miejsce poświęcone< i zmusił go do wyjścia. > Nie wyjdziemy> wołali wszyscy,> aż wojsko pierwej ustąpi<. Niech strzelają, nie boimy się kul, pokażemy wrogom, że umiemy ginąć za kraj i wiarę ojców”. Taka postawa groziła konfrontacją z trudnymi do przewidzenia skutkami. Napiętą sytuację oblężonych ludzi na cmentarzu przykościelnym  otoczonym przez wojsko, uratowali pozostający w domach mławianie, którzy na wieść o zajściach przy kościele, masowo udali się na rynek  i zaprezentowali swoje poparcie dla modlących się. Wobec takiej postawy podpułkownik  Rumowski nakazał ustąpienie wojska. Tym razem nie doszło do rozwiązania siłowego.

25 lipca o godzinie pół do dziesiątej wieczorem wojsko carskie ponownie otoczyło kościół parafialny, w którym jak codziennie odprawiano nabożeństwo i całkowicie zablokowało wyjścia. Wychodzącego z kościoła wikarego ks. Rząńcę aresztowano. Nie dość że został bezprawnie porwany, to żołnierze „zaprowadzili [go] do chelwka przy stodole. Ksiądz Chybczyński, superior zgromadzenia księży Misjonarzy, przyszedł do podpułkownika i Ponomarewa wraz z mieszkańcami miasta, ażeby wyjednać, jeżeli nieuwolnienie z aresztu, to przynajmniej przyzwoite miejsce i odpowiednie do godności kapłańskiej, ci panowie nie chcieli z nim mówić, drzwi przed nim zamknąwszy.

Znajdujący się na cmentarzu przykościelnym żołnierze dopuścili się profanacji, poprzez  to, że „zdarli  krzyż z figury z wizerunkiem Chrystusa i obraz Matki Najświętszej z figury,  stającej na cmentarzu, a połamawszy je, pytali swego pułkownika, co z tym mają zrobić?. Ten im odpowiedział > wrzucić w kloakę<” .  Oprócz tego oficerowie pili na cmentarzu herbatę  i palili cygara, wchodzili do kościoła i zaczepiali słownie i czynnie modlące się kobiety.  Uwięzionych  i sterroryzowanych wiernych wypuszczono dopiero rano następnego dnia. Podobne zdarzenia miały miejsce  również 26 lipca.

Reakcją na sprofanowanie kościoła i zajścia na jego terenie była skarga ks. proboszcza Walentego Chybczyńskiego, skierowana do arcybiskupa warszawskiego Antoniego Melchiora Fijałkowskiego. Arcybiskup przesłał ją dalej do margrabiego Aleksandra Wielopolskiego – dyrektora Komisji Rządowej do Spraw Wyznań. Skutkiem interwencji arcybiskupiej było powołanie z polecenia Wielopolskiego specjalnej komisji, która przeprowadziła śledztwo. Po dość długim okresie komisja nie doszukała się  winnych.  Poza zwolnieniem z więzienia  księdza  Piotra Rząńcy komisja nie sformułowała żadnych wniosków.

Warto dodać, że oprócz głównych „wypadków mławskich” z 25 i 26 lipca podobne wydarzenia miały miejsce jeszcze w  10 i 12 sierpnia,  w trakcie których władze zatrzymały   kilku uczestników patriotycznych nabożeństw.

Próba  cywilnych i wojskowych władz  siłowego zastraszenia mławskiego społeczeństwa nie przyniosła spodziewanego rezultatu. Manifestacje patriotyczno-religijne w mławskim kościele trwały aż  do wprowadzenia stanu wojennego w październiku 1861 roku.

„Wypadki mławskie” odbiły się szerokim echem w Królestwie Polskim. Relacja z ich przebiegu ukazała się  w krakowskim „Czasie”. Także w wydawanym w Chełmie „Nadwiślaninie”, a nawet  w prasie wiedeńskiej ukazały się relacje z ich przebiegu. Pokazały dobitnie, że mławianie w obronie swoich wolności i wiary chrześcijańskiej gotowi byli do zdecydowanych kroków, nawet wobec wojskowej przemocy, stawiając na szwank swoje  życie. Jest to jedna z ważniejszych kart w życiu miasta, którą możemy stawiać  jako wzór patriotycznych postaw i solidarności.

 O Mławie w dawnych czasach… Czytaj więcej…

dr Leszek Arent

Urodzony w Mławie i związany z Mławą. Absolwent Wydziału Historycznego Uniwersytetu Warszawskiego, wieloletni pracownik i dyrektor Muzeum Ziemi Zawkrzeńskiej. Członek Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Mławskiej, mławskiego oddziału Polskiego Towarzystwa Numizmatycznego, Rady Społeczno-Naukowej Stacji Naukowej im. prof. Stanisława Herbsta, zarządu Fundacji im. Korzybskich w Mławie, Mazowieckiego Oddziału Stowarzyszenia Muzealników Polskich, zarządu Mazowiecko-Podlaskiego Towarzystwa Naukowego z siedzibą w Warszawie. Zasiada w Kapitule tytułu Mławian Roku i Nagrody Honorowej im.  dr Józefa Ostaszewskiego funkcjonującej przy Stacji Naukowej w Mławie. Jeden z redaktorów  „Mławskiej Kroniki Archeologiczno – Numizmatycznej”, pisma społeczno–kulturalnego „Dwutygodnik Mławski”, „Studiów i Materiałów do dziejów Ziemi Zawkrzeńskiej” i rocznika „Ziemia Zawkrzeńska”. Uhonorowany licznymi wyróżnieniami i odznaczeniami m.in. Srebrnym Krzyżem Zasługi RP, medalem „Zasłużony dla Miasta Mławy, honorową odznaką „Zasłużony dla Kultury polskiej”, Złotą Odznaką Polskiego Towarzystwa Numizmatycznego i Złotym Krzyżem Zasługi.

Udostępnij:
Media Expert Mława
Media Expert Mława
Chcąc jak najlepiej zabezpieczyć i chronić Twoje dane osobowe zgodnie z przepisami RODO, potrzebna nam jest Twoja zgoda na ewentualne ich przetwarzanie. Informujemy jednocześnie, że publikacja komentarza w portalu "Codziennik Mławski" skutkuje wyrażeniem przez Ciebie takiej zgody. Nigdzie nie przekazujemy Twoich danych (IP) i chronimy je jak najlepiej potrafimy, wykorzystując do tego wszelkie możliwe formy. Zapraszamy do zapoznania się ze szczegółami oraz z Regulaminem Komentowania na portalu Codziennik Mławski [TUTAJ]

KOMENTARZE

avatar
1500