Codziennik Mławski - lokalny portal informacyjny. Piszemy jak jest o wydarzeniach w Mławie i powiecie. Bądź na bieżąco z newsami z Mławy i okolic!

Mławski portal informacyjny codziennikmlawski.pl. Newsy Mława i okolice.
Życzymy wszystkiego najlepszego!
linia
Tomasz Gralewicz Jerzy Rakowski kandydat do Rady Powiatu Mławskiego wybory samorządowe 2018
Logo
Agnieszka Ewa Rychcik-Nowakowska
Szpulka Mława tkaniny pasmanteria dodatki krawieckie nowo otwarty sklep

“Zrobić coś na krótką metę i zakończyć to nie sukces”. Pięć lat grupy Najlepszy Przekaz W Mieście


Foto: NPWM

Foto: NPWM

Marek Kiełbiński kandydatna burmistrza Mławy PiS

– Ostatnio w Gdyni w galerii jemy sobie fast foody, podchodzi ktoś do nas i mówi: „Udało wam się, co?” Ja robię takie oczy i po jakimś czasie „zaczaiłem”, a to chodzi o nasz zespół – mówi Adam Rudnik ze składu NPWM,  którego udało nam się złapać tuż przed jubileuszowym wyjazdem ekipy do Chorwacji. W szczerej rozmowie z naszym portalem artysta podzielił się wieloma wrażeniami i odczuciami. Mówi m.in. o spięciach pomiędzy członkami NPWM, o wyjeździe do Chorwacji wraz z  fanami, zdradzi czy w teledyskach zobaczymy dziewczyny chłopaków z zespołu.

 


– Codziennik mławski: Od powstania zespołu minęło 5 lat. Co w tym czasie było dla Was jako zespołu najważniejsze?

Adam Rudnik: Najważniejsze jest to, że się nie pozabijaliśmy (śmiech). Minęło 5 lat, nadal jesteśmy razem, tworzymy, wytrwaliśmy. Bo zrobić coś na krótką metę i zakończyć, to nie sukces. Zrobienie czegoś, co trwa, to jest sukces, sukces który chcieliśmy odnieść i do dzisiaj go odnosimy.

– Cm: Rozumiem, że były jakieś napięcia, nieporozumienia między Wami?

A.R.: Napięcia były jak najbardziej. Był taki moment, kiedy chcieliśmy się rozstać. Po programie „Must Be The Music” stwierdziliśmy, że to nie ma sensu, że każdy powinien iść w swoją stronę. Chcieliśmy nawet zakończyć naszą wspólną znajomość. Stwierdziliśmy, że jeden na drugiego ma zły wpływ, że jeden drugiemu nie daje się rozwijać. W końcu postanowiliśmy, że ten pierwszy jubileusz, czyli  5 lat istnienia naszego zespołu będziemy świętować razem. Dziś jesteśmy NPWM we czwórkę. Gdy padają pomysły, żeby zrobić coś solowo, to nie znaczy, że NPWM się rozpada. Każdy z nas ma swoje zdanie i każdego zdanie jest odbierane w spokoju, w ciszy. Decyzję podejmujemy potem, wspólnie. To tak jakby z czterech głów powstała jedna duża, która obiera cel  i do tego celu dąży. Nauczyliśmy się ze sobą rozmawiać. To jest najważniejsze.

– Cm: Jaki jest teraz główny przekaz zespołu? Czy on się zmienia?

A.R.: Przekaz zmienia się cały czas i będzie się zmieniał z każdym nowym dniem. Pierwsza płyta pod tytułem „Słowa prawdy” to były historie z naszego życia. Płyta wiele mówiła o nas. W nowych numerach chcemy przekazać przede wszystkim bardzo pozytywną energię. Mówimy zarówno do młodych ludzi, jak  i do tych starszych. Mówimy, że pomimo wieku, miejsc w których mieszkamy, pomimo posiadanych finansów, możemy spełnić swoje marzenia i cele, tego dotyczą nowe numery ”Zawsze do celu”, „Uwierz w siebie”.

Z kolei “Tylko ona” opowiada o muzyce, mimo że dziś na niej zarabiamy – to tylko ona, tylko muzyka się liczy i o muzyce nigdy nie zapomnimy. W najnowszym singlu, “Bawmy się” mówimy o tym, że czasami trzeba zapomnieć o smutkach i przytłaczających nas dniach, i dobrze się zabawić. Dobra zabawa to dobra muzyka.

– Cm: Słuchając Waszej muzyki odnosi się wrażenie, że przechodzi metamorfozę…

A.R: W programie „Must Be The Music” pokazaliśmy się z mocno ulicznej strony, mocno ulicznego stylu typowego dla rapu. Dziś staramy się ten gatunek połączyć z innymi rodzajami muzyki, m.in. takimi jak  pop, reggae. Chcemy, żeby nasza nowa płyta zawierała w sobie różnorodne dźwięki, i żeby każdy słuchacz znalazł coś dla siebie, żeby nie było tylko tak, że tam są przekleństwa. My w swoich numerach tak naprawdę nie przeklinamy. Chcemy, żeby mogła posłuchać tego kobieta mająca 60 lat, kobieta 30 letnia i 15 letnia dziewczyna, ale to nie znaczy, że robimy pod publikę. W moim odczuciu tworząc muzykę troszeczkę inną niż typowy rap, robimy coś szerszego, coś co inaczej słyszymy. Pojawiają się żywe instrumenty. Uważam, że dopiero w tym momencie zaczęliśmy robić prawdziwą muzykę. To jest taka mała metamorfoza. Nie szufladkujemy się. Cały czas staramy się szukać nowych dźwięków, nowych brzmień. Ja mam z tym o tyle dobrze, że moja mama uczy gry na skrzypcach, a tata jest perkusistą. Często podsłuchuję mamę, jak przygotowuje się do lekcji, wałkuje jakieś dźwięki. Mówię: mamo zagraj to jeszcze raz, zrób tak i tak. Mama również czasami daje mi pewną inspirację, pomysły. Tata jednego z członków, Kamila Woronieckiego, gra na gitarze elektrycznej. To sprawia, że nowe pomysły cały czas napływają do głowy. Już samo słuchanie muzyki inspiruje do czegoś innego.

– Cm: Jakiej muzyki słuchacie, jakich zespołów?

A.R.: Ja słucham bardzo dużo radia, nie mam zespołu, który bym jakoś faworyzował. Po prostu słucham wszystkiego. Na przykład ostatnio wracając z koncertu znalazłem płytę skrzypaczki Vanessy Mae. I tak od samego Trójmiasta do samej Mławy „katowałem” tę płytę. Po powrocie do domu „zarzuciłem” prawdziwy hip-hop. Tak, że to jest cały czas mieszane, nie zamykamy się tylko w jednym gatunku muzyki.

– Cm: Czy jest jakiś zespół, wokalista, który Was inspiruje szczególnie?

A.R.: Czy inspiruje? Bardzo teraz mocno zbliżyliśmy się z wieloma czołowymi zespołami w polskim show-biznesie i na pewno każde z tych spotkań było dla nas inspirujące. Wymieniamy się pomysłami, ale żebyśmy mieli jakiś jeden zespół, który nas inspiruje to nie. Żaden z nas wykształcenia muzycznego nie ma. Jedni powiedzą, że to jest duży plus a inni, że to jest duży minus. My nie znamy ani jednej nuty. Nie potrafimy nut pisać, nie potrafimy nut czytać. Jednak w programie „Must Be The Music”, gdzie zespoły reprezentowały naprawdę wysoki poziom, byli  ludzie po szkołach muzycznych, zostali, brzydko mówiąc, pokonani. Zajęliśmy drugie miejsce, odpadły zespoły o naprawdę dużym talencie, więc na tę chwilę uważam, że ludzi przede wszystkim interesuje prawda. Muzyka oczywiście też, ale prawda to podstawa, bo jeżeli coś jest nieprawdziwe, opiera się na fałszu, to „nie przejdzie”.

– Cm: Chciałam zapytać o dziewczyny w teledyskach, czy zawsze są te same?

A.R.: Nie zawsze są te same. Są to osoby wybierane w konkursach. Chcemy stworzyć fundację pod nazwą „Zawsze do celu”, której zadaniem będzie spełnianie ludzkich marzeń.  Chcemy zabierać ludzi ze sobą w trasy koncertowe, organizować im różne spotkania, biwaki i tak dalej. Droga do realizacji tego zamierzenia jest jeszcze daleka, bo stworzenie takiej fundacji to bardzo ciężka praca, ale pomysł jest. Już dziś śledząc naszą stronę na Facebooku można zobaczyć, że cały czas publikujemy jakieś konkursy. Można wygrać koszulki czy spotkanie z nami. Ostatnio nasz menager załatwił jeden pokój więcej w hotelu po to, żeby jedna osoba mogła pojechać z nami na koncert i zobaczyć jak to jest. Zaprosiliśmy ją na scenę i zaśpiewała z nami „Zawsze do celu”. Potem przenocowała w hotelu, zjadła  z nami śniadanie i tak się rozstaliśmy.

– Cm: Czy w teledyskach występują też wasze dziewczyny?

A.R.: W naszych teledyskach nie ma jeszcze naszych dziewczyn. Niedługo wyjeżdżamy do Chorwacji, gdzie planujemy nagrać klip i ten teledysk mam nadzieję ukaże w końcu twarze naszych kobiet, naszych wybranek. Nie wiem jeszcze, czy się zgodzą, to będzie zależało od nich. Na razie dziewczyny sceptycznie do tego podchodzą, ale mam nadzieję, że jeżeli zrobimy im kolację i ładnie poprosimy to zmienią zdanie. Wtedy taka scena się pokaże.

– Cm: Planowany wyjazd do Chorwacji nie jest pierwszym koncertowym wyjazdem zagranicznym NPWM?

A.R.: Graliśmy już w Czechach, koło granicy niemieckiej. Wiele razy wyjeżdżaliśmy za granicę, ale ten wyjazd, mam nadzieję, będzie takim najfajniejszym, takim najgłośniejszym wyjazdem. Obchodzimy 5-lecie zespołu, 5-te Urodziny NPWM. Właśnie w Chorwacji   będziemy je świętować. Do tej pory zapisało się 2,5 tysiąca osób. Będziemy jechać bardzo dużą ilością autokarów. Na miejscu będziemy kręcić teledysk, nawet dwa bądź trzy, jeszcze dokładnie nie wiem, decyzje zapadają… Zagramy 2 koncerty: jeden  w Chorwacji, drugi w  Wenecji. Chcemy obdarować ludzi, którzy jadą tam z nami, a także tych, którzy będą oglądać nas w Internecie – bo takie relacje też będą się pojawiać – pozytywną energią i takim wielkim podziękowaniem przez muzykę. Mam nadzieję, że będzie miło, pozytywnie, gorąco i bardzo mokro, Chorwacja to morze…

– Cm: Gdzie głównie nagrywacie teledyski?

A.R.: Teledyski nagrywamy w Gdyni u naszego serdecznego przyjaciela, którego pozdrawiam. Jest to Kuba Mańkowski, gitarzysta Sylwii Grzeszczak. Spotkaliśmy się z nim kiedyś na jednym z koncertów. Zaprosił nas do swojego studia. Powiedział, że na początek nie chce od nas żadnej kasy. Pojechaliśmy i do dziś opiera się to na wielkiej przyjaźni. Cieszy mnie, że możemy spotykać takich ludzi na swojej drodze. Wydaje mi się, że na razie współpracę – jeśli chodzi o muzykę, będziemy kontynuować z nim. Życzliwość w show-biznesie także występuje. Przede wszystkim jednak jest wyścig szczurów.

– Cm: Czy nowe numery nagrywacie z jakimiś znanymi artystami?

A.R.: Na razie nie mogę tego zdradzić. Jeżeli chodzi o wspólne numery, to czas innych artystów i nasz jest tak pomieszany i niestabilny, że nie chcę tutaj „palnąć” głupoty. Dwie osoby są pewne, ale zostawmy to czasowi.

– Cm: Jak daleko są zaawansowane prace nad Waszą najnowszą płytą?

A.R.: No właśnie nie wiem, co odpowiedzieć, czy bardzo zaawansowane czy jeszcze nie, bo cały czas przychodzą nam do głowy nowe pomysły. Ja uważam, że powinniśmy skupiać się na jednym numerze, ale chłopaki cały czas mówią, że nie damy rady. Trwa burza mózgów, to jest cały czas takie zwariowane. Fajne jest to, że nie mamy daty, że nikt nam nie mówi „ macie to skończyć do …”,  a my, brzydko mówiąc, piszemy coś „na pałę”. O najnowszej płycie można więc powiedzieć tyle, że nadchodzi.

– Cm: Czy popularność jest męcząca?

A.R.: Mojej kobiecie na pewno to w jakimś stopniu przeszkadza. Kiedyś miałem taką fajną sytuację (dla mnie miłą, dla niej pewnie nie), że byliśmy razem na koncercie. Podchodzą do mnie dziewczyny  i mówią „mogę cię przytulić”? I słyszę zza pleców taki krzyk „nie!”. Ale jakoś  ukradkiem je przytuliłem, Magda nie zauważyła. Ostatnio w Gdyni w galerii jemy sobie fast foody, podchodzi ktoś do nas i mówi „Udało wam się co ?” Ja takie oczy i po jakimś czasie zaczaiłem, a to chodzi o zespół. Bo czasami  zapominam o tym, że ktoś nas rozpoznaje. Gość mówi: „Witam w Gdyni Najlepszy Przekaz w Mieście”, przybił piątkę i odszedł. I to jest dla mnie takie miłe uczucie.

– Cm: Jak z popularnością w Mławie?

A.R.: Ja się bardzo rzadko pokazuję w Mławie.  Jestem raczej domatorem i gdy wracam do domu  po 3 czy 4- dniowej trasie koncertowej, to  mam dla siebie 2 góra 3 dni. Spotykam się z moją kobietą. Spędzam czas z bratem. Czasami zawiozę mamę na zakupy do miasta. I to jest jedyna moja styczność z miastem. Ludzie przyzwyczaili się do tego, że NPWM pochodzi z Mławy i mieszka w Mławie.

– Cm: Powiedzieliście kiedyś, że wraz ze wzrostem popularności zmniejsza się wam liczba kolegów. Czy macie jeszcze tych kolegów?

A.R.: Ja powiem tak, jeżeli mam być szczery, u nas w mieście i wielu innych pewnie też tak jest, jeśli człowiek zarabia najniższą krajową, to wtedy życzy się mu dużo szczęścia i tak dalej. Natomiast jeżeli ktoś zarabia więcej niż najniższa krajowa to zaraz mówią, że jest oszust, że złodziej, że kręci. Im jesteśmy wyżej, tym mamy więcej wrogów. No może nie wrogów, ale dzięki temu poznajemy też tych prawdziwych – czy zostają z nami do końca, czy w pewnych sytuacjach odchodzą. Ja dziś wiem, kto jest prawdziwy, kto jest ze mną i tych ludzi szanuję.

– Cm: Czy członkowie zespołu jeszcze się uczą?

A.R.: Nie, już każdy z nas ukończył szkołę. Jeden jest tylko taki mocny naukowiec, chce kontynuować naukę. Pozostali, włącznie ze mną, to kucharze z zawodu, więc mamy taki “zapasowy”zawód – jakby z muzyką nie wyszło, to będziemy gotować.

– Cm:  Jakie macie plany na przyszłość?

A.R.: Będzie można nas na pewno obejrzeć w listopadzie,  w ostatniej edycji „Must Be The Music”. Braliśmy udział w trzeciej edycji, a teraz jest 10 i zostaliśmy do niej zaproszeni jako gwiazda. W półfinale zdobylismy największą ilość głosów w historii programu i do dzisiaj nikt tego nie pokonał. To dla nas taki kolejny wielki sukces. Pamiętam moment, kiedy staliśmy na tej scenie w półfinale, ja rozglądałem się po całej hali i myślałem: „popatrz Adaś, bo już tu nigdy więcej nie zagrasz”. Teraz gramy tam jako gwiazda. Można  na naszym Facebooku, śledzić to, co dzieje się w Chorwacji podczas imprezy urodzinowej NPWM. Padają też poważne propozycje na sylwestra, ale to jeszcze nie jest na tyle konkretne, żeby mówić, gdzie będzie można nas zobaczyć.

– Cm: Co chcielibyście przekazać naszym czytelnikom?

A.R.: Chcielibyśmy serdecznie podziękować tym, którzy są dalej z nami. Wszystkim życzyć, żeby zawsze spełniali swoje marzenia i zawsze dążyli do swojego celu. My im w tym pomożemy muzyką i oddamy się muzycznie w 100 procentach.

– Cm: Dziękuję za rozmowę.


Zobacz także…

Rudnik wraca na muzyczny rynek

Przebój na Mundial Adama „RUDNIKA” Rudnickiego. Zobacz!

 

Udostępnij:
Henryk Antczak
Tagi:
Chcąc jak najlepiej zabezpieczyć i chronić Twoje dane osobowe zgodnie z przepisami RODO, potrzebna nam jest Twoja zgoda na ewentualne ich przetwarzanie. Informujemy jednocześnie, że publikacja komentarza w portalu "Codziennik Mławski" skutkuje wyrażeniem przez Ciebie takiej zgody. Nigdzie nie przekazujemy Twoich danych (IP) i chronimy je jak najlepiej potrafimy, wykorzystując do tego wszelkie możliwe formy. Zapraszamy do zapoznania się ze szczegółami oraz z Regulaminem Komentowania na portalu Codziennik Mławski [TUTAJ]

6
KOMENTARZE

1500
wml

super muza i super team. pozdro 🙂

OL

Gratulacje – Zawsze do celu

fanfan

muza teraz bardziej mi się podoba a i w tekstach jest treść. powodzenia chłopaki

MartaM

Trzymam kciuki. Może się komuś taki styl nie podobać ale sukcesu odmówić im nie można. Życzę dalszego rozwoju i powodzenia

szachrajka

mega pozytyw! 🙂

swojak

najlepsi z najlepszych 🙂 gratki i tak trzymać 🙂