Cukrzyca to plaga XXI wieku
— 01/06/2022Cukrzyca to plaga XXI wieku, zaliczona przez Światową Organizację Zdrowia obok otyłości, nadciśnienia tętniczego czy chorób nowotworowych, do grupy chorób…

Polska Partia Socjalistyczna rozpoczęła oficjalnie działalność w Mławie i powiecie w marcu 1945 roku. Już pod koniec stycznia odbyło się pierwsze zebranie organizacyjne w domu Edwarda Tylickiego przy ulicy Kościuszki. Prowadził je przedwojenny działacz z Wólki – Leon Kiełkiewicz. Uczestniczyli w nim m.in.: Leokadia Grzelińska, Stanisław Sobotka, Czajkowski, Franciszek Olender, Sankowski. Zabrakło na nim małżeństwa Anny i Zygmunta Szklarczyków, znanych przedwojennych działaczy PPS na Mazowszu Północnym. Zebrani omówili możliwość reaktywowania partii w Mławie. Warto w tym miejscu dodać, że mławscy socjaliści w okresie okupacji nie prowadzili działalności konspiracyjnej. Postanowiono nawiązać kontakt z ludowcami, aby powiadomić ich o zamiarze rozpoczęcia legalnej działalności. Wobec absencji Szklarczyków nie podjęto żadnych wiążących decyzji.
Na kolejnym spotkaniu, które odbyło się tydzień później, w tym samym lokalu, uczestniczyło już znacznie więcej osób, m.in. Jan Bukowski – kolejarz z Wólki, Stanisław Morczyński – przedwojenny sokista, późniejszy burmistrz Mławy. Spotkanie ponownie prowadził Kiełkiewicz, który oświadczył zebranym, że ma polecenie organizowania PPS w Mławie. Prawdopodobnie Kiełkiewicz uzyskał tę informację od Szklarczyków, którzy skontaktowali się z Bolesławem Drobnerem, znanym przedwojennym działaczem PPS.
Kim był Leon Kiełkiewicz, który odegrał ważną rolę w reaktywowaniu partii w Mławie po wojnie. Urodził się w 1888 roku, a od 1928 roku mieszkał w Mławie – Wólce w domu Aleksandra Grzebskiego przy ulicy Mickiewicza. Z zawodu był stolarzem. Do PPS wstąpił w okresie międzywojennym. W latach trzydziestych pełnił funkcję sekretarza Komitetu Powiatowego PPS w Mławie. Był przeciwnikiem współpracy z komunistami w ramach jednolitofrontowych działań. Po wojnie krótko był komendantem posterunku MO na Wólce. Był rozczarowany do nowej rzeczywistości. Krytycznie wypowiadał się o PPR, sprzeciwiał się pochowaniu żołnierzy sowieckich w parku miejskim. Jesienią 1945 roku został uprowadzony przez nieformalną terrorystyczną grupę ubecką i w tajemniczych okolicznościach zamordowany. Leon Kiełkiewicz był człowiekiem skrytym, mającym skrystalizowane poglądy lewicowe w duchu niepodległościowym.
Dwa pierwsze spotkania miały charakter wstępnych konsultacji. Ich organizatorzy pragnęli zorientować się w możliwości skupienia wokół reaktywowanej partii odpowiedniej liczby członków. W lutym 1945 roku działacze PPS skupili się na sprawach organizacyjnych: nawiązaniu kontaktów z władzami wojewódzkimi, które również były w stadium organizacyjnym i uzyskaniu odpowiedniego lokalu w Mławie. Dużą aktywność w tworzeniu struktur pepeesowskich wykazywało małżeństwo Szklarczyków: Anna w powiecie mławskim i Zygmunt w Przasnyszu.
Zygmunt Szklarczyk był starym działaczem socjalistycznym. Do PPS należał jeszcze przed I wojną światową. Za działalność rewolucyjną wymierzoną przeciwko władzom carskim został zesłany na Syberię. Pochodził z Radomia. Do Mławy wraz z żoną przeniósł się w 1935 roku. Tu wspólnie z Henrykiem Jasińskim kierował Komitetem Powiatowym PPS, będąc w latach 1936-1939 jego przewodniczącym. Był przeciwnikiem jednolitofrontowego działania lewicy. Początkowo przeciwstawiał się utworzeniu w Mławie koła OM TUR, obawiając się zdominowania go przez młodych działaczy komunistycznych. Po jego powstaniu dbał oto, żeby młodzi komuniści nie dominowali w jego działaniach i nie wykorzystali do własnych celów.
Szklarczyk wspólnie z Leonem Kiełkiewiczem i Józefem Galińskim był przeciwnikiem wspólnych manifestacji pierwszomajowych z komunistami i bundowcami. Przez komunistów oskarżony był o współpracę z polskim kontrwywiadem.
Oficjalnie PPS w Mławie działalność rozpoczęła w połowie marca 1945 roku. Reaktywując swoją działalność mławska organizacja pepeesowska liczyła około 40 osób. Na tle innych miast mazowieckich wypadła bardzo słabo. W Ciechanowie PPS liczyła 190 członków, w Płońsku – 89, Sierpcu – 84. Były to miasta z porównywalną liczbą mieszkańców.
Powiatowym Komitetem PPS kierowała Anna Szklarczyk jako przewodnicząca, jej zastępcą został Stanisław Morczyński. W skład Powiatowego Komitetu PPS w Mławie weszli: Józef Galiński, Franciszek Olender, Aleksander Hausman, Uniewicz. Zarząd Powiatowy PPS składał się z przedwojennych działaczy, z dużym stażem partyjnym: Anna Szklarczyk, Józef Galiński, jak również młodszych, do których należał Stanisław Morczyński. Tymczasową siedzibą PK PPS był dom mieszkalny przy ulicy Kościuszki. We władzach komitetu zabrakło Leona Kiełkiewicza, głównego organizatora spotkań konsultacyjnych. Został on 22 marca 1945 roku przewodniczącym mławskiej Organizacji Młodzieżowej Towarzystwa Uniwersytetu Robotniczego.
W październiku 1945 roku nastąpiła zmiana na stanowisku przewodniczącego Powiatowego Zarządu PPS. Po ustąpieniu Anny Szklarczyk, przewodniczącym został Michał Kęsik, który przybył do Mławy z Ciechanowa. Nowy przewodniczący szybko zdobywał uznanie we władzach miejskich: został ławnikiem, wszedł w skład zarządu miasta. Po zjednoczeniu PPR i PPS został I sekretarzem KP PZPR. Prawdopodobnie współpracował z urzędem bezpieczeństwa.
Polska Partia Socjalistyczna w Mławie skupiała w swoich szeregach głównie inteligencję, rzemieślników, kolejarzy, urzędników i nauczycieli. Na wsiach bazowała na dawnych działaczach Związku Zawodowego Robotników Rolnych i Związku Zawodowego Małorolnych. Skupiali się w niej ci, którzy mieli poglądy lewicowe, ale nie chcieli należeć do PPR. Członkowie PPS uważali, że władza powinna być w rękach ludzi pracy, identyfikowanych z szeroko rozumianą klasą robotniczą. Jak podkreślają w swoich relacjach mieszkańcy Mławy, większość socjalistów nie dażyła sympatią komunistów. Od początku istniała między obiema partiami rywalizacja; PPR uważano za partię sowiecką, a prawdziwą partią robotniczą była PPS.
Przystępując do legalnej działalności mławscy socjaliści, podobnie jak ludowcy wpisywali się w nurt działania politycznego związanego z PPR i skupionymi wokół tej partii „odrodzonymi” ugrupowaniami politycznymi. Musieli akceptować uznanie zdominowanych przez komunistów władz centralnych, współpracę z PPR i uznanie ZSRR. Nie mieli innego wyjścia. Szukanie porozumienia i akceptacji do legalnej działalności mogło odbyć się tylko w oparciu o działające struktury władzy. Nie znaczyło to wcale, że lokalni działacze podporządkowywali się komunistom. Przeciwnie. Część działaczy jawnie krytykowała zastaną rzeczywistość i uzależnienie PPR od Związku Sowieckiego, za co zapłaciła najwyższą cenę.
Mławska organizacja PPS była w miarę jednolita ideowo, ponieważ część przedwojennych członków przeszła po wyzwoleniu do PPR. Przykładem był Władysław Chrzczon – energiczny działacz przedwojenny, Zenon Jabłoński – od 17 lutego przewodniczący Powiatowej Rady Narodowej w Mławie. W czasach PRL historycy partyjni narzucili schemat, w świetle którego ujawniający się ludowcy i pepeesowcy ściśle współpracowali w tworzeniu tzw. władzy ludowej z członkami PPR, która ze swej natury była partią postępową i demokratyczną, działającą w interesie ludzi pracy.
Po umocnieniu się w ciągu dwóch pierwszych miesięcy ludowców i zorganizowaniu działalności przez PPS, sytuacja pepeerowców w Mławie stawała się coraz trudniejsza, ponieważ przybyli nowi pretendenci do współrządzenia. Członkowie PPS, uważający się za prawdziwą partię klasy robotniczej, coraz bardziej zdradzali chęć współpracy z ludowcami, akcentując niechęć do całkowicie uzależnionej od sowieckich władz wojskowych PPR.
PPS w Mławie pod kierownictwem Anny Szklarczyk zdobyła niezależną pozycję od PPR. Stanowisko burmistrza, które uzyskał Morczyński było tego dobrym przykładem. Nieformalna, ale dająca się odczuć, współpraca z SL, później PSL spowodowała kontrakcję komunistów. Jej celem było odsunięcie od spraw partii Szklarczyków. Pomimo, że PPR w powiecie jesienią 1945 roku przestała praktycznie funkcjonować w terenie, to komitet powiatowy i wojewódzki działały z determinacją. Należy też podkreślić, że aparat przymusu – urzędy bezpieczeństwa i milicja były w rękach komunistów. Za nimi stały także sowieckie służby specjalne. Nie bez znaczenia była również sytuacja polityczna, która coraz bardziej stawała się jasna dla wielu Polaków, że alianci zachodni nie będą w sprawie Polski interweniować i pogodzili się z dominacją Związku Sowieckiego w tej części Europy.
O ile w pierwszej połowie 1945 roku udało się PPS i SL kosztem PPR, uzyskać samodzielność i zdobyć ważne stanowiska w mieście, to już jesienią pepeerowcy przystąpili do przeciwdziałania. Doprowadzono do ustąpienia z funkcji przewodniczącej PK PPS w Mławie – Anny Szklarczyk i wprowadzono na jej miejsce spokojnego i uległego Michała Kęsika z Ciechanowa. W sposób pozaprawny pozbyto się innego działacza PPS – Leona Kiełkiewicza. Nie mogąc mu nic zarzucić, późną jesienią został uprowadzony przez ubecką grupę specjalną, określaną mianem „szwadronu śmierci” i zamordowany w niewyjaśnionych okolicznościach. Edmund Grzebski, na podstawie opowiadania ojca, stwierdził, że Kiełkiewicz został wyciągnięty z domu późnym wieczorem, w samych kalesonach, i uprowadzony przez ubecką grupę terrorystyczną, kierowaną przez Władysława Rypińskiego z Bielska, pod Płockiem. Ślad po nim zaginął. Za tym, że była to grupa z zewnątrz, przemawia stwierdzenie, że napastnicy nie znali dokładnego miejsca zamieszkania Kiełkiewicza, tylko pytali o numer domu sąsiadów. Grupa ta znana była na terenie Mazowsza Północnego z licznych tego typu działań. Zamordowanie Kiełkiewicza nie było wyjątkiem.
Podobnie postąpiono wobec ludowców. Miejscowa placówka UB gromadziła materiały kompromitujące starostę Kazimierowicza m.in. zarzucając mu powiązania z organizacjami zbrojnego podziemia. W rezultacie utracił stanowisko i zagrożony aresztowaniem wyjechał na Wybrzeże. W niewyjaśnionych okolicznościach zginął Franciszek Nygowski i Jan Brzozowski ze Szreńska w powiecie mławskim, którzy 15 stycznia 1946 roku zostali aresztowani przez mławskie UB. Nazajutrz w pobliskim lesie znaleziono ich ciała.

Przełomowym okresem w działalności partii był rok 1946, w którym dokonano fałszerstw referendalnych i początek 1947 roku ze sfałszowanymi wyborami. Brak reakcji na fałszerstwa wyborcze stawiał partię w roli współsprawcy łamania zasad demokratycznych. Przypomnijmy więc, że w pierwszym okresie działania PPS, zakończonym kongresem, który odbył się w czerwcu 1945 roku zwyciężyło stanowisko prowadzenia niezależnej polityki wobec PPR, ale też uznawano zasadę działania jednolitofrontowego. Efektem takiego stanowiska było przyjmowanie w szeregi partii tylko poszczególnych członków, a nie całej podziemnej PPS-WRN. W kolejnych miesiącach nastąpiła zmiana poglądów w kierownictwie PPS. Po referendum ludowym i wyborach do Sejmu Ustawodawczego, PPS próbowała podkreślać swoją niezależność od PPR, a jednocześnie godziła się na fałszerstwa referendalne i wyborcze, co było gwałceniem zasad demokracji, na które się powoływała. Słabością partii były duże wewnętrzne sprzeczności.
Świadectwem kontrakcji ze strony PPR, zaniepokojonej próbami nie tylko usamodzielnienia się, ale też zdobycia dominującej pozycji politycznej w Polsce przez PPS, było zainspirowanie grupy działaczy, skupionych wokół Stefana Matuszewskiego i Henryka Świątkowskiego do ataku na dotychczasowe kierownictwo partii. Efektem tych i innych działań była zgoda PPS na podpisanie umowy, zawartej 28 listopada 1946 roku, o jedności działania z PPR. Była to decyzja ważna i mająca brzemienne skutki dla obu partii, głównie jednak dla PPS, ponieważ w jasny sposób dawała podstawy do zjednoczenia obu partii w niedalekiej przyszłości. Umowa została podpisana pod presją działaczy komunistycznych i posłusznych jej zwolenników spośród działaczy PPS.
Biorąc pod uwagę przeszłość PPS, jej niemarksistowski program, odmienne podejście do niepodległości Polski obu partii i inne rozumienie zasad demokracji, trudno było liczyć na zgodną i partnerską współpracę. Czynnikiem decydującym była jednak nieufność Stalina wobec PPS i ruchu socjalistycznego, oraz jego poparcie dla PPR, jako siły sprawującej władzę w Polsce.
W myśl zapisu umowy wszyscy członkowie, którzy mieli odmienne zdanie w zasadniczej kwestii, razem czy oddzielnie realizować politykę partii, mogli zostać usunięci i potępieni. Przyjęto więc marksistowską – leninowską wykładnię jedności – żadnych prób dyskusji, odstępstw od wytyczonej linii. Był to w praktyce kierunek na ubezwłasnowolnienie PPS. Zgodzono się na komunistyczną politykę walki z narodem i siłowe zwalczenie opozycji.
PPS opowiadała się za utrzymaniem modelu trójsektorowej gospodarki narodowej, oraz nacjonalizacją podstawowych gałęzi przemysłu, banków, transportu, przy zachowaniu planowej gospodarki miała wystarczyć do dalszego rozwoju państwa. Nie godzono się na wzrastającą rolę państwa i nadmierną centralizację, co uwidaczniało się w działaniu PPR. Uważano, że dojście do ustroju socjalistycznego można osiągnąć drogą demokratyczną, bez stosowania rewolucyjnej przemocy, a to kłóciło się z poglądami PPR. Nie godzono się na sprawowanie władzy za pomocą dyktatury proletariatu, ponieważ zagrażała ona prawom i wolnościom obywatelskim. W założeniach socjalistów ustrój w sferze społecznej i ekonomicznej oraz politycznej i duchowej, powinien przynieść pełne wyzwolenie. W koncepcjach marksistowsko – leninowskich te wartości miały być podporządkowane partii komunistycznej i państwu.
Podpisanie umowy skutkowało przeniesieniem decyzji o współpracy do organizacji terenowych. Wobec zbliżających się wyborów parlamentarnych mławski Zarząd Powiatowy PPS wykonując postanowienia władz centralnych, organizował wspólne spotkania z komunistami. Było to łatwe, ponieważ po odejściu z kierownictwa partii w Mławie małżeństwa Szklarczyków i zniknięciu w niewyjaśnionych okolicznościach Leona Kiełkiewicza – zwolenników niezależności partii, coraz większą rolę zaczął w niej odgrywać Michał Kęsik, zwolennik jednolitofrontowej współpracy. Jak raportował Czesław Majewski – szef powiatowego UB w Mławie z 20 października 1946 roku „w lokalu P.P.S. w Mławie odbyło się wspólne zebrania aktywu P.P.S.–u i P.P.R.–u na którym były omawiane sprawy wyborów, a w związku z tym omawiano również sprawy O.R.M.O, propagandy, bezpieczeństwa powiatów i inne. Nastrój wśród uczestników był przyjazny” . W kolejnym raporcie donosił, że „ Partie polityczne P.P.R. i P.P.S. przygotowują się do akcji wyborczej. P.P.R. zbiera dane o osobach, które będzie można skreślić z listy wyborców”.
Na podstawie tych dwóch przekazów można stwierdzić, że zarysowała się późną jesienią 1946 roku groźna sytuacja dla samodzielności socjalistów w Mławie. Na wspólnych zebraniach aktywów partyjnych, w przyjaznym nastroju, przed wyborami parlamentarnymi omawiana była strategia walki przedwyborczej z PSL. W tym czasie, 24 października 1946 roku mławskie UB dokonało prowokacji wobec PSL, podkładając materiały wybuchowe i broń w lokalu partii, dając tym samym sposobność do zawieszenia działalności zarządu. Prowokacja była oczywista i powszechnie znana. PPS akceptowała to w ramach walki wyborczej, jak również zgadzała się na skreślanie przeciwników z list wyborczych, nie protestując przeciwko łamaniu podstawowych zasad demokracji. Nie zdawano sobie sprawy, że te same metody można zastosować wobec każdego, kto sprzeciwi się komunistom?
Inaczej sytuację w socjalistów przedstawiał mławski starosta powiatowy – Władysław Bidowaniec. W sprawozdaniach sytuacyjnych podkreślił, że „PPS nie przejawia prac na zewnątrz i odczuwa brak aktywu”. W kontekście ogólnej sytuacji w powiecie, która nie była najlepsza „Działalność partyj[sic!] politycznych w okresie sprawozdawczym [wrzesień 1946 r.] była ograniczona do minimum, jeśli chodzi o teren powiatu. PPR przeżywa kryzys wewnętrzny – organizacyjny i prace swoje ograniczyła do miasta. Sytuacja nie uległa zmianie, według starosty, również w październiku i listopadzie „Partie polityczne z uwagi na warunki bezpieczeństwa nie prowadziły żadnej pracy terenowej i życie polityczne w powiecie właściwie zamarło.[…] PPS odczuwa brak aktywu i wyraźnie osłabła organizacyjnie”.. Aktywność PPR, PPS i SL została pobudzona tuż przed wyborami. Nie była ona nadzwyczajna, ponieważ starosta zapisał tylko, niejako „obowiązkową„ informację „aktywną działalność w terenie wykazywały : PPR, PPS i SL, obsługując po gminach przez swoich prelegentów zgromadzenia publiczne”.

Analizując przedstawione zapisy z dwóch różnych źródeł, można wyciągnąć wniosek, że po sfałszowanym referendum, kiedy okazało się, że nie ma możliwości oddziaływania na sytuację polityczną w terenie poprzez głosowanie, życie polityczne partii znalazło się w „letargu”. Lepiej lub gorzej działały zarządy, a członkowie nie przejawiali większych aspiracji do udziału w kształtowaniu powiatowej i miejskiej rzeczywistości. Była to sytuacja sprzyjająca dla kierownictw partyjnych szczebla centralnego. Ich decyzje, aczkolwiek niepopularne, były akceptowane mimo niechęci do działania i aktywności zwykłych członków. Decyzjami administracyjnymi można było ukształtować zarządy terenowe partii i prowadzić politykę narzuconą odgórnie. Nie była istotna chęć działania dużych grup partyjnych, dla realizacji ważnych wydarzeń politycznych, np. wyborów do sejmu, ponieważ z góry zakładano, że zostaną sfałszowane, a działania administracyjne wystarczą do ich przeprowadzenia.
Stopniowo ubezwłasnowolniano nie tylko sojuszniczą PPS, ale także dyscyplinowano członków PPR. Tworzono podwaliny pod zjednoczoną partię, która opierała się na zasadach marksistowsko – leninowskich.
Sytuacja socjalistów po wyborach do Sejmu Ustawodawczego nie przedstawiała się dobrze. Okazało się, że po wyeliminowaniu głównego przeciwnika, jakim było PSL, dominujący koalicjant –PPR, zaczął realizować przyspieszony kurs na marginalizowanie PPS. Sytuację tę zauważył i przedstawił w raporcie sprawozdawczym szef mławskiego UB, pisząc „Stosunki pomiędzy P.P.R. i P.P.S. są w dalszym ciągu oziębłe. Do rozluźnienia miedzy tymi partiami przyczynił się głównie fakt werbowania członków P.P.S – u do P.P.R. Sekretarz Pow. Komitetu P.P.R. tow. Sokół uważał sobie to za sukces i lekceważył moje ostrzeżenia, gdy mówiłem, że to nie jest dobra robota. Tak samo postępował Komendant Pow. komendy M.O. Wiśniewski, który robił nacisk na milicjantów P.P.S. – owców, aby wstępowali do P.P.R., prawdopodobnie otrzymał takie zarządzenie z Wojewódzkiej Komendy M.O.”.
Znacznie inteligentniejszy od sekretarza KP PPR, szef mławskiego UB – Majewski, doskonale zdawał sobie sprawę, że takie działania nie były w tym czasie wskazane. PSL nie było jeszcze całkowicie pokonane i agresywne agitowanie za marginalizacją PPS było przedwczesne. Zapewne sekretarz Sokół miał, podobnie jak komendant MO, zalecenie lub tylko sugestie z KW PPR, jak należy postępować w stosunku do koalicjanta z PPS. Było to jednak wyraźne marginalizowanie i ograniczanie wpływów sojuszniczej partii. Takie działania musiały wywołać reakcję i przeciwdziałanie ze strony zwolenników niezależności PPS.
W wyborach do Gminnych Rad Narodowych „Na terenie gminy Kuczbork P.P.S. stworzyła Komitet Gminny i zwerbowała pewną ilość członków, zgłosili się przeważnie ludzie niepewni politycznie” – odnotowano w raporcie sprawozdawczym PUBP w Mławie. Innym sukcesem było zdobycie wpływów w spółdzielczości – naturalnej bazie wpływów partii. Ten sam raport podaje, że „Dnia 15.VI. 1947 r. odbyły się wybory do Rady Oddziałowej w Społem, wybory zostały wygrane przez P.P.S., dlatego, że P.P.R. do tej pory mało interesowała się spółdzielczością. Podczas wyborów P.P.S. wyraźnie uchylała się od jednolitego frontu z P.P.R.”.
Nie były to sukcesy spektakularne, jeżeli tyko na terenie jednej gminy PPS stworzyła komitet gminny. To niewiele, wobec 14 gmin w powiecie, które prawdopodobnie opanowali komuniści i SL. Dodatkowo przyczepiono tym działaniom etykietę naboru ludzi niepewnych politycznie czyli o poglądach reakcyjnych. Taki zarzut można było wkrótce obrócić przeciwko PPS. W partii uwidoczniła się też, wyraźnie podkreślona, tendencja do rezygnacji z jednolitofrontowej współpracy.
We wrześniu 1947 roku komuniści podjęli próbę uświadomienia socjalistom o konieczności zjednoczenia obu partii robotniczych. Temu celowi poświęcone zostało wspólne zebranie. „ 23 września 47 r. w sali kina >Lutnia< w Mławie odbyło się wspólne zebranie P.P.R. –u i P.P.S –u. Na zebranie to mieli przybyć przedstawiciele obu partii robotniczych z Warszawy. Z P.P.S. – u przyjechał ob. Kucharzewski z Wojewódzkiego Komitetu P.P.S. a z P.P.R nie przybył nikt – tak komentował tę akcję szef PUBP w Mławie w raporcie sprawozdawczym. Wyjaśniając zaistniałą sytuację stwierdził, że „ zebranie było chybione na skutek nieporozumienia. Władze partyjne planowały zebranie samego aktywu obu partii a tymczasem miejscowe kierownictwo urządziło masówkę na której było około jedna trzecia bezpartyjnych. Zawiniły w tym władze partyjne wojewódzkie. Wojewódzki Komitet P.P.R. zlekceważył to tak dalece, że nie przysłano nikogo, ale nawet Mława nie została powiadomiona o tym, że nikt nie przyjedzie i nie otrzymano wytycznych tego zebrania”.
Sytuacja socjalistów była w już tym czasie przesądzona i nie pomogły masówki organizowane dla poparcia utrzymania samodzielności partii. O tragizmie sytuacji socjalistów świadczy lekceważący stosunek władz wojewódzkich PPR, które nie raczyły powiadomić organizacji terenowej własnej partii, że zaplanowane spotkanie się nie odbędzie.
O Mławie w dawnych czasach… Czytaj więcej…
dr Leszek Arent
Urodzony w Mławie i związany z Mławą. Absolwent Wydziału Historycznego Uniwersytetu Warszawskiego, wieloletni pracownik i dyrektor Muzeum Ziemi Zawkrzeńskiej. Członek Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Mławskiej, mławskiego oddziału Polskiego Towarzystwa Numizmatycznego, Rady Społeczno-Naukowej Stacji Naukowej im. prof. Stanisława Herbsta, zarządu Fundacji im. Korzybskich w Mławie, Mazowieckiego Oddziału Stowarzyszenia Muzealników Polskich, zarządu Mazowiecko-Podlaskiego Towarzystwa Naukowego z siedzibą w Warszawie. Zasiada w Kapitule tytułu Mławian Roku i Nagrody Honorowej im. dr Józefa Ostaszewskiego funkcjonującej przy Stacji Naukowej w Mławie. Jeden z redaktorów „Mławskiej Kroniki Archeologiczno – Numizmatycznej”, pisma społeczno–kulturalnego „Dwutygodnik Mławski”, „Studiów i Materiałów do dziejów Ziemi Zawkrzeńskiej” i rocznika „Ziemia Zawkrzeńska”. Uhonorowany licznymi wyróżnieniami i odznaczeniami m.in. Srebrnym Krzyżem Zasługi RP, medalem „Zasłużony dla Miasta Mławy, honorową odznaką „Zasłużony dla Kultury polskiej”, Złotą Odznaką Polskiego Towarzystwa Numizmatycznego i Złotym Krzyżem Zasługi.
Cukrzyca to plaga XXI wieku, zaliczona przez Światową Organizację Zdrowia obok otyłości, nadciśnienia tętniczego czy chorób nowotworowych, do grupy chorób…
Mława nie była miastem, które licznie odwiedzały znane osobistości: politycy, wybitni wodzowie, czy królowie. W 1646 r. jeden dzień przebywała…
Wśród wielkich zbrojnych konfliktów na świecie mamy również mniejsze konflikty wewnętrzne. Toczona od niepamiętnych czasów wojna polsko-polska wciąż ma się…
Redakcja portalu Codziennik Mławski zastrzega sobie wszelkie prawa do publikowanych treści. Użytkownicy mogą pobierać i drukować fragmenty zawartości portalu informacyjnego //codziennikmlawski.pl wyłącznie do niekomercyjnego użytku osobistego. Publikacja, rozpowszechnianie lub sprzedaż zawartości portalu Codziennik Mławski są zabronione bez uprzedniej pisemnej zgody redakcji i stanowią naruszenie ustaw o prawie autorskim, ochronie baz danych i uczciwej konkurencji i będą ścigane przy pomocy wszelkich dostępnych środków prawnych.
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
