
fot. KPP Mława
Mławą i Polską w ostatnim czasie wstrząsnęły dwa okrutne morderstwa. Pierwsze z nich miało miejsce pod koniec kwietnia w Mławie, gdzie ze szczególnym okrucieństwem została zamordowana szesnastoletnia Maja. Drugie, dwa tygodnie później, gdzie na kampusie Uniwersytetu Warszawskiego również ze szczególnym okrucieństwem zamordowana została pięćdziesięciotrzyletnia pracownica. W mławskim przypadku o czyn podejrzewany jest siedemnastolatek, w drugim dwudziestodwuletni student. Czy te dramaty rzeczywiście nami wstrząsnęły? Czy wstrząsnęły młodzieżą, w której środowisku do nich doszło?
9 maja, a więc zaledwie dwa dni po morderstwie na terenie uniwersytetu, w sali szkoły wyższej w Mławie odbyła się Akademicka Debata Regionalna. Była to wspólna inicjatywa Wydziału Nauk Technicznych i Społecznych PANSIM filii w Mławie oraz Komendy Powiatowej Policji w Mławie.
Wydawać by się mogło, że organizatorzy debaty umieszczą w jej programie tak istotne kwestię, jak wspomniane morderstwa i przynajmniej zareagują na nie, jeżeli już nawet nie w dyskusji, to przynajmniej minutą ciszy. Tak się jednak nie stało i te dwie sprawy zostały zupełnie przemilczane.
Nawet jeden student z auli nie wstał i nie zadał w tej kwestii żadnego pytania, ani osobiście, ani w innej formie, która była przewidziana w debacie (mail, czat na żywo). Żeby jednak nie zabrzmiało, że winni są studenci, bo przecież program debaty tych tematów nie ujmował.
Według organizatorów w „debacie społecznej” uczestniczyli: „ przedstawiciele samorządu lokalnego, mieszkańcy oraz studenci”, „w liczbie ponad 150 osób”. Co do uczestnictwa „mieszkańców” – jeżeli takowi „zwykli” zainteresowani bezpieczeństwem mieszkańcy byli (nie liczymy studentów i radnych mieszkających w Mławie) to raczej w jednostkowych i niewidocznych postaciach. Jeżeli był ktoś w ogóle. Tak czy inaczej, jednak nie wstał nikt, żaden radny, mieszkaniec czy student i nie zapytał jak to mogło się w ogóle stać? Gdyby rzeczywiście te wydarzenia nami wstrząsnęły, to myślę, że ktoś by to wyraził.
Za to uczestnicy debaty „dowiedzieli się” jak działają Krajowa Mapa Zagrożeń Bezpieczeństwa i aplikacja „Moja Komenda”, a także jakie są wady i zalety systemu transportowego na terenie miasta Mława i regionu mławskiego.
Niekiedy w potocznym języku używa się określenia „akademickie gadanie”. Czasem oznacza debatę naukową, czasem jest używane w kontekście krytycznym, na przykład w celu określenia zawiłych, długich i sformalizowanych wypowiedzi, lub używania języka, który może być trudny do zrozumienia dla osób niezwiązanych z nauką.
Nie lekceważę tu wiedzy jak używać policyjnych narzędzi internetowych, ale czy z tej debaty młodzież dowiedziała się, że w takim przypadku jak na kampusie, zamiast nagrywać filmiki z człowiekiem z siekierą i rozsyłać po sieci trzeba było powiadomić policję lub ochronę?
O debacie społecznej za to mówi się, że trudno ją utrzymać w ryzach – zwłaszcza jeżeli jej temat jest szeroko określony np. „bezpieczeństwo mieszkańców”. Gdyby jednak mieszkańcy rzeczywiście poczuli się zaproszeni, uznali że taka debata ma rzeczywiście jakiś sens i coś może zmienić, to może byłoby warto ją zorganizować. Mam świadomość jak trudno taką debatę moderować i prowadzić, zwłaszcza w kontekście wydarzeń mławskich. Ale czy chowanie głowy w piasek jest lepsze?
Uczelnia zapowiedziała otwartość i zachęca do zgłaszania propozycji zagadnień mailowo, a wtedy rozważy ich wykorzystanie w kolejnych debatach.
Państwu pozostawiam ocenę, czy mławska debata byłą akademicka, czy społeczna.
Kadwa
Akademickie Debaty Regionalne tak było w tytule, redaktor mógł doczytać
Bozia poskąpiła rozumu?
debatować to sobie możecie czy dworzec ma być na wólce czy na OKM, tu są potrzebne programy społeczne wieloletnie bez możliwości zatrzymania ich przez polityków . Policja to jest ostatnim ogniwem od walenia pałą w łeb i niech się na tym skupią żeby to robić sprawnie … temat rzeka i mało popularny typu ” mnie to nie dotyczy „
Nie trzeba debat zeby wysłać piesze patrole na ulice. Zamiast nowych radiowozów do wożenia tyłków nowe buty. Taniej i większy efekt . Od tej nowoczesności w głowach się poprzewracało. Bezpieczeństwo to policjant na ulicy a nie siedzący w radiowozie na obrzeżach miasta
To jest XXI a nie średniowiecze.
W policji jest bardzo dużo wakatów, bo ludzie nie chcą iść do policji, bo mimo pewnej pracy ta służba za rządów PIS została gorzej skompromitowana niż za komuny, znów ludzie na policjantów mówią milicjanci.
Ponadto gdyby policjanci chodzili pieszo, a nie jeździli, to byłoby jeszcze więcej przestępstw niż do tej pory. Myśl człowieku.