Teodor Piegłowski urodził się 8 listopada 1918 roku. Ma rewelacyjną pamięć, subtelny dowcip i niezłą kondycję. Mimo to uważa, że ten rok nie był dla niego najlepszy, bo chorował. – I słuch mam już nie ten, muszę siadać bliżej telewizora – przyznaje. Ale wciąż zdarza mu się chodzić po zakupy i pokonywać dziennie kilkadziesiąt stopni schodów, bo mieszka na trzecim piętrze.
Chętnie powraca też do wspomnień wojennych i tych wcześniejszych, zanim „Niemiec wziął połowę Polski, tę bardziej uprzemysłowioną, a Ruski – tę drugą”.
– Szczęśliwa gwiazda jest nade mną – wyznaje. – Przed wojna topiłem się w Wiśle, na jej lewym brzegu. Woda była tam głęboka na 4 metry, a ja wskoczyłem rozgrzany i złapał mnie skurcz. Ledwie dopłynąłem do brzegu – wspomina. To był rok 1937, gdy jako 18-latek pracował w warszawskiej cukierni, a po godzinach relaksował się z przyjaciółmi nad Wisłą. Poznał wówczas Kusocińskiego, biegali razem (bo sport zawsze był konikiem pana Teodora), ale Kusocińskiego hitlerowcy zamordowali w Palmirach. – Byłem na tym jego cmentarzu. A w czasie wojny myślałem – jak skończy się wojenny koszmar, to pojadę do Germanii i zleję paru Niemców. I pojechałem z Ruskimi na północ, bo już za Napierkami to była Germania. Ale jak ich zobaczyłem, że płaczą i wołają „Mein Gott”, to nie podniosłem nawet ręki. Szkoda mi ich było – wspomina. Uważa, że to, co wydarzyło się 80 lat temu, to wynik karnej natury Niemców. – Hitler poobiecywał im gruszki na wierzbie, a Niemcy to posłuszny naród. My słuchamy, ale myślimy: „gadaj zdrów”, oni są posłuszni – wnioskuje.
Podczas urodzinowego spotkania w domu pana Piegłowskiego wspomnienia przeplatały się z rozmowami o tym, jak się teraz żyje w Mławie, o zdrowiu, polityce i słodkościach. A tych nie brakowało. Jubilat – zgodnie z tradycją – zdmuchnął świeczki symbolizujące 101 kończonych lat i wypowiedział życzenie. Burmistrz Sławomir Kowalewski złożył mu gratulacje i życzył wielu lat w zdrowiu, pogody ducha oraz wytrwałości. Życzenia złożyły jubilatowi także Marzena Lipińska – Kierownik Urzędu Stanu Cywilnego i Naczelnik Wydziału Spraw Obywatelskich, Maria Świtoń – Dyrektor Miejskiej Biblioteki Publicznej (spokrewniona z panem Teodorem) oraz Magdalena Grzywacz – Naczelnik Wydziału Komunikacji Społecznej i Medialnej Urzędu Miasta Mława. Uroczystość przygotowała córka pana Teodora – Maria Piegłowska, która na co dzień wspaniale sprawuje opiekę nad tatą.
Pan Teodor Piegłowski jest najstarszym mężczyzną mieszkającym w Mławie. Najstarszą obywatelką miasta jest pani Marianna Jaskulska, która w marcu bieżącego roku skończyła 102 lata.
źródło: UMM
oprac. red.
