Codziennik Mławski - lokalny portal informacyjny. Piszemy jak jest o wydarzeniach w Mławie i powiecie. Bądź na bieżąco z newsami z Mławy i okolic!

Mławski portal informacyjny codziennikmlawski.pl. Newsy Mława i okolice.
Życzymy wszystkiego najlepszego!
linia
Alsen komputery Mława
Logo
Szpulka pasmanteria Mława dodatki krawieckie

Na drodze do  niepodległości




W ubiegłym roku obchodziliśmy 100 rocznicę odzyskania niepodległości po 123 latach zaborów. Niepodległość w listopadzie 1918 roku wybuchła nagle, niespodziewanie i przez niektórych ludzi traktowana była w kategoriach cudu. W każdą  rocznicę  tego wydarzenia warto się zastanowić nad pytaniem, czy Polska mogła nie powstać  w 1918 roku jako niepodległe państwo? Jakie czynniki i uwarunkowania musiały zaistnieć, by odrodzenie nastąpiło.Jaka była rola takich miast jak Mława w czasie wielkiej wojny 1914-1918 i w decydujących dniach powstania Polski?

Wybuch wielkiej wojny w 1914 roku był dla mieszkańców Europy zaskoczeniem. Podobnie zareagowała ludność Mławy i powiatu mławskiego, będącą jednym z wielu miast Królestwa Polskiego. Po walkach w początkowym okresie wojny, Mława została zajęta  ostatecznie przez wojska niemieckie 15 lipca 1915 roku. Okupant niemiecki na zajętych terenach prowadził politykę, nastawioną na eksploatację gospodarczą. Po wielkich stratach żołnierzy na frontach złagodzono politykę wobec Polaków w utworzonym 15 sierpnia 1915 roku Generalnym Gubernatorstwie Warszawskim.

Zasadniczym celem tej polityki miało być pozyskanie żołnierzy do armii polskiej walczącej u boku Niemiec. Aby ten cel zrealizować postanowiono, z ziem dwóch okupacji, powołać Królestwo Polskie.. Formalnie akt zamiaru powstania Królestwa Polskiego ogłoszono 5 listopada 1916 roku. W imieniu cesarza Austro-Węgier – Karola I i Niemiec – Wilhelma II dokonali tego dwaj generalni gubernatorzy: w Warszawie Hans von Beseler a w Lublinie Karl von Kuk.

Proklamacja miała ogólnikowy charakter i choć była wydana w imieniu dwóch cesarzy,nie była przez nich podpisana. Faktycznie była to deklaracja obu generał gubernatorów wydana z polecenia władców. Jej wiarygodność polityczną i prawną pomniejszał fakt, że nie była ogłoszona w imieniu rządów lub ciał prawodawczych obu państw. Co ważne proklamacja nie powoływała Królestwa Polskiego a jedynie zapowiadała jego powołanie.Miało to być samoistne państwo polskie z dziedzicznym monarchą z ziem zdobytych na Rosji. Powstałe państwo nie było więc państwem niepodległym. Trudno się było spodziewać, by Niemcy tyko ze względów sentymentalnych powoływali niepodległe państwo polskie. Praktycznie w jednym z dokumentów niemieckich stwierdzono, że „Manifest z 5 listopada 1916 r. w niczym nie zmienia charakteru kraju jako zdobyczy wojennej”. Przyszłe państwo, gdyby powstało było całkowicie uzależnione od Niemiec. Naiwnością było liczenie na całkowitą niezależność. 

W Mławie manifest dwóch cesarzy został odczytany 5 listopada 1916 roku w głównej sali należącej do Towarzystwa Śpiewaczego „Lutnia”. W uroczystości uczestniczyło wielu przedstawicieli społeczeństwa. Tekst manifestu, w obecności gubernatora mławskiego gen. von Loosa, odczytał jego adiutant. Deklaracja o powstaniu Królestwa Polskiego została przez mieszkańców przyjęta, pomimo uroczystej oprawy, chłodno i bez entuzjazmu.Innego odbioru oczekiwały władze niemieckie. Była ona efektem działalności wielu osób związanych z Narodowa Demokracją. Najbardziej znanym przeciwnikiem Aktu 5 listopada był ziemian Michał Bojanowski, który przeprowadził propagandową akcję, dyskredytującą zamierzenia Niemców. Znalazła ona dość szeroki zrozumienie wśród m.in. ziemiaństwa Mazowsza Północnego. Taka postawa nie odbiegała od zachowania mieszkańców innych  regionów i miast Mazowsza. Nie wierzono władzom niemieckim prowadzącym politykę wyzysku ekonomicznego i wysyłki ludności na przymusowe roboty do Niemiec.

Aby to zniwelować Niemcy zezwoli na organizowanie uroczystości patriotycznych i obchodów rocznicowych związanych z powstaniami narodowymi: listopadowym i styczniowym, śmiercią wybitnych postaci m. in. Tadeusza Kościuszki. Miały na celu rozbudzenie zainteresowania tradycją narodową i walką o niepodległość ale głównie z Rosjanami.

W 1917 roku przypadała 100 rocznica śmierci Tadeusza Kościuszki. Uroczystości z nią związane były jedną z większych manifestacji i przyczyniły się do wzrostu patriotyzmu na terenie Mławy. Z inicjatywy ks. Ignacego Krajewskiego, proboszcza parafii wólczańskiej, usypany został kopiec poświęcony bohaterowi narodowemu. Uroczystość miała podniosły charakter i zgromadziła setki wiernych z Mławy i powiatu. Po mszy świętej dokonano poświęcenia kopca. Równocześnie na frontonie kościoła farnego pod wezwaniem św. Trójcy w Mławie, w rocznicę śmierci Kościuszki, wmurowano tablicę pamiątkową poświęconą przywódcy Insurekcji. Tablicę ufundowało społeczeństwo Mławy i mieszkańcy powiatu. Manifestacja związana z tym wydarzenie zgromadziła setki mieszkańców Mławy i regionu.

Uroczyście obchodzono 125 rocznicę uchwalenia Konstytucji 3 Maja. Rok później rocznicę tę obchodzono również wyjątkowo uroczyście w mławskiej „Lutni”. Trudno jest precyzyjnie określić, w jakim stopniu uroczystości patriotyczne wpłynęły na podniesienie uczuć narodowych.Na pewno wywarły trwałe ślady w świadomości uczestników, związanych z dążeniami niepodległościowymi. W każdym razie pobudzały wyobraźnię i zrywały z obojętnością i marazmem znacznych grup społeczeństwa wobec kwestii niepodległości. Porzucano postawy pasywistyczne.

Organizacją mającą w swoim założeniu odzyskanie niepodległości była Polska Organizacja Wojskowa, która powstała w powiecie mławskim pod koniec 1916 roku.Szybko rozwijała się liczebnie i na wiosnę 1917 roku praktycznie istniały komórki prawie w każdej wsi.POW postrzegana była  początkowo przez większość społeczeństwa jako organizacja kierowana przez Piłsudskiego, ale kontrolowana przez Niemców, przynajmniej do kryzysu przysięgowego w 1917 roku. W Mławie panowały nastroje prorosyjskie, wyraźnie antyniemieckie. Również mieszkańcy wsi sympatyzowali z Rosjanami.

28 listopada 1916 roku przyjechała do Mławy grupa legionistów, którzy mieli prowadzić akcję werbunkową. Mławianie odnosili się do niej z wielką rezerwą, a nawet niechęcią, postrzegając Legiony jako wojsko pod komendą niemiecką, służące okupantom.

Aby zmienić nastawienie mławian do Legionów, kapitan Łączyński z Inspektoratu Werbunkowego postanowił wraz z pozostającymi w mieście oficerami złożyć „ wizyty u całej inteligencyi, gdzie z początku dość chłodno przyjęci zostaliśmy, jednak już  po kilku dniach pobytu naszego a zwłaszcza zaprezentowaniu się wszystkim jednostkom nastąpiła serdeczna i szczera atmosfera między nami a zwłaszcza inteligencyą miejscową – tym bardziej, że udało się nam ująć sobie kler miejscowy(księży)stojących dotychczas zdala od wszelkiej akcyi społecznej  a nawet od życia towarzyskiego. Inną postawę zachowywali zwolennicy obozu peowiackiego i Piłsudskiego, który prowadził subtelną grę z Niemcami. Miała ona na celu wywalczenie niepodległości Polski. Niestety nie wszyscy rozumieli rozgrywkę Piłsudskiego, nawet wśród jego zwolenników, nie mówiąc o przeciętnie zorientowanych w polityce mieszkach Mławy.

Społeczność Mławy i powiatu mławskiego, stopniowo przechodziła z pozycji prorosyjskich, pasywnych do aktywnych, mających na celu powstanie Królestwa Polskiego, niezależnego od Niemców, a następnie niepodległej Polski.

Sytuacja polityczna zaczęła się zmieniać w wielkiej wojnie, po rewolucji w Rosji i przystąpieniu do wojny Stanów Zjednoczonych. Powszechnie przepowiadano przegraną Niemców w tej wojnie. Nastąpił zwrot w postrzeganiu POW.Młodzi i starsi zaczęli stopniowo ją akceptować. Dodatkowym elementem antyniemieckim było zaostrzenie polityki władz okupacyjnych wobec mieszkańców północnego Mazowsza. Rekwizycje stały się coraz brutalniejsze i dotkliwsze. Z pomocą ludności przychodzili żołnierze – peowiacy.

POW w Mławie, jak ustalił Ryszard Juszkiewicz, organizowali i pierwszymi członkami byli: Aleksander Kafarski, uczeń szkoły średniej, który przyjechał do Mławy z Płocka, Alfred Waśkowski oraz student Tadeusz Bartoszek. Pierwszym komendantem na powiat mławski został Morawski, drugim – Czarnoborski, kolejnym „Strzała” Łebkowski.

Po kryzysie przysięgowym i aresztowaniu Piłsudskiego w nocy z 21 na 22 lipca 1917 roku rozpoczęły się aresztowania wśród kadry dowódczej POW. W Mławie aresztowano i osadzono w Hawelbergu miejscowych działaczy : Czesława Jaworskiego, Alfreda Waśkowskiego, i Tadeusz Bartoszka. Wielu członków POW zostało zmuszonych do ukrywania się. Pomimo aresztowań nie rozbito całkowicie struktur POW w powiecie mławskim. Sytuacja uległa zmianie w 1918 roku.         

W drugiej połowie w 1918 roku na terenie Mławy zostały zorganizowane dwa plutony POW. Do pierwszego należeli uczniowie mławskiego gimnazjum wraz z nauczycielem Jerzym de Niseau, do drugiego mieszkańcy Mławy. Pierwszym dowódcą plutonu szkolnego był Czesław Jaworski, po jego aresztowaniu Aleksander Kafarski, po nim Tadeusz Sikorski. Ryszard Juszkiewicz, w oparciu o relacje zebrane od żyjących w latach siedemdziesiątych byłych członków POW z Mławy i powiatu, ustalił nazwiska ponad 55 zakonspirowanych żołnierzy plutonu szkolnego i ponad 50 plutonu miejskiego.

Od wiosny 1918 roku na Mazowszu coraz częściej rozprawiano o rychłej klęsce państw centralnych i zakończeniu wojny. Potęgowały się nastroje patriotyczne.Rosła nienawiść do niemieckiego okupanta. Manifestacją siły bojowej POW miały być przeprowadzone w cały Królestwie, w dniu 16 października 1918 roku, akcje dywersyjne i bojowe przeciwko okupacyjnemu aparatowi. Ich celem nie były ataki na oddziały wojskowe.Nakazano likwidację niemieckich szpiegów, znienawidzonych żandarmów oraz niszczenie łączności. Aby uniemożliwić władzom niemieckim dalszej grabieży majątku, zalecano niszczenie tartaków, unieruchamiania młockarni, ukrywanie zbiorów. W dniach 15 -17 października udało się przeprowadzić wiele udanych akcji sabotażowych, zniszczono wiele połączeń telefonicznych, słabiej wypadła akcja niszczenia urządzeń umożliwiających rabunek minia, najgorzej wypadła akcja terrorystyczna.

Jedną z najgłośniejszych i największych akcji przeprowadzonych na Mazowszu Północnym by napad na posterunek żandarmerii, znajdującej się przy rynku w Strzegowie, w powiecie mławskim. Celem akcji było rozbrojenie żandarmów i zlikwidowanie komendanta Hintscha, który wsławił się wyjątkową brutalnością wobec miejscowej ludności. Napad na posterunek nie udał się ponieważ oprócz czteroosobowej załogi, w tym czasie przebywało w nim 10 żołnierzy pracujących przy pracach ekshumacyjnych. Całkowicie zawiodło więc rozpoznanie przed akcją. W jej trakcie miejscowym peowiakom  udało się zastrzelić jednego żandarma a drugiego ranić. Poległ jednak w walce peowiak Nygowski, a Leonard Goszczycki został ranny. Wobec przewagi Niemców dowodzący napadem Antoni Wiśniewski zdecydował o przerwaniu akcji i nakazał odwrót. Również Niemcy nie zamierzali pozostawać w Strzegowie.Po zabraniu rannego i zabitego, na furmankach wycofali się do Mławy.

W następnym dniu rozpoczęły się aresztowania. Jak ustalił Ryszard Juszkiewicz aresztowano 11 peowiaków oraz Jana Flota i Bernarda Olszewskiego, którzy do organizacji prawdopodobnie nie należeli. W wyniku długotrwałego śledztwa i licznych, często brutalnych przesłuchań, zostali skazani wyrokiem niemieckiego Sądu Wojennego na karę śmierci 21 października: Bernard Olszewski – lat 20, Czesław Luks – lat 22, Jan Nitecki – lat 20, Jan Tarnowski – lat 20, Jan Flot – lat 21. Wyrok został wykonany w nocy z 25 na 26 października. Sprawa była bardzo głośna w całej ziemi mławskiej. Pozostałych aresztowanych 6 członków POW, jako nieletnich skazano na 15 i 12 lat więzienia. W tym miejscu warto zaznaczyć, że okupanci niemieccy w trakcie przesłuchań stosowali brutalne metody wydobywania zeznań: bicie kolbami karabinu, wkręcanie rak itp.

Pogrzeb rozstrzelanych był w Mławie wielką manifestacją, która przeraziła Niemców. Gubernator mławski wydal do mieszkańców odezwę, w której ostrzegał „Baczcie, by nowa walka nie wybuchła i aby z winy kilku podszczuwaczy Wasz piękny kraj nie został zmieniony w kupę gruzów” Peowiacy zostali pochowani na cmentarzu parafialnym we wschodniej części nekropolii. Obecnie znajduje się tam zbiorowa mogiła zwieńczona pomnikiem, którym opiekuje się Towarzystwo Przyjaciół Ziemi Mławskiej.

Końcowym akordem działań na drodze do odzyskania niepodległości była akcja rozbrajania żandarmerii niemieckiej i oddziałów Landszturmu stacjonujących w Mławie. Mobilizacja POW w obwodzie mławskim została wyznaczona na 9 listopada. Poszczególne placówki miały za zadanie rozbrojenie żandarmerii na swoim terenie a następnie pomoc w rozbrojeniu Niemców w Mławie. Tu znajdowało się około 80 uzbrojonych żandarmów i żołnierzy. Koncentracja peowiaków w Mławie odbyła 11 listopada na dziedzińcu gimnazjum, przy ulicy Wyspiańskiego. Do Mławy przybył w tym dniu Zygmunt Choromański, wyznaczony przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych do przejęcia władzy z rak niemieckich. Z Mławy już wcześniej wyjechał gubernator von Loos, jak również naczelnik powiatu Benecke. Choromański przy pomocy aplikantów: Stefańskiego i Parczewskiego, przejął 3 miony marek z kasy miejskiej i 2 miliony z urzędu zbożowego. Ponadto w magazynach, umieszczonych w czterech domach na stacji kolejowej Wólka, zdobyto duże zapasy żywności.

Akcję rozbrojeniową opisał, na podstawie relacji, Ryszard Juszkiewicz. Do jej przeprowadzenia zostali wyznaczeni: por. Władysław Czapski, ppor. Jan Wadoń, por. Kazimierz Galicz, kornet Smorzewski, ponadto Alfred Waśkowski, który pod nieobecność komendanta POW Janusza Korzuchowskiego, objął dowództwo nad całością akcji. Komenda POW mieściła się w kamienicy narożnej przy Starym Rynku i ulicy Krzynowłodzkiej.

Rozbrajanie Niemców trwało dwa dni i przebiegało na ogół spokojnie.Sytuacja dla rozbrajających była korzystna ze względu na duży stopień demoralizacji Niemców. Oficerowie nie panowali nad oddziałami. Władzę sprawowała Rada Żołnierska. Często żołnierze niemieccy bez oporu oddawali broń w polskie ręce. Najwcześniej został rozbrojony oddział żandarmerii niemieckiej, stacjonujący w domu „Spójni”. Jeden z uczestników akcji tak opisał to zdarzenie „Zaatakowaliśmy ich o godz. 9, wszedł do nich i pertraktował por Wilhelm. My w sześciu staliśmy wokół budynku z karabinami gotowymi do strzału. Zgodzili się zostawić broń – 50 karabinów. Nie rewidowaliśmy ich.. Jeden z nich zostawił rewolwer, z którego potem zabił Henryka Sokalskiego. Wyjechali na podwodach. Było ich 17.Przed tym kilku uciekło”.

Poszczególne oddziały Niemców, peowiacy rozbrajali w podobny sposób. A następnie odstawiano ich, często pijanych, do granicy z Prusami Wschodnimi lub na stację kolejową. Najwięcej problemów sprawił peowiakom oddział tzw. „Huzarów Śmierci”, którzy nie chcieli oddać broni. Po pertraktacjach obiecali ją złożyć przed przekroczeniem granicy. Obietnicy jednak nie dotrzymali.

Po rozbrojeniu Niemców w Mławie prawie wszystkie oddziały POW zostały skierowana na stację kolejowa na Wólce. Tam przez prawie 2 tygodnie stanowili grupę rozbrajającą żołnierzy niemieckich, którzy transportami kolejowymi z głębi Królestwa udawali się do Prus Wschodnich. Jeden z peowiaków podał, że, „Niemcy nie chcieli się dać łatwo rozbrajać, pomagali nam w tym nawet jeńcy rosyjscy, którzy wracali z niewoli. Było to zadanie trudne i niebezpieczne. Zostało wykonane rzetelnie i bez strat własnych. Łącznie mławscy peowiacy oraz współpracujący kolejarze rozbroili około 22 tysiące żołnierzy niemieckich. Już bez broni zostali przepuszczeni do Prus Wschodnich. Był to ogromnie wielki i  niebezpieczny wysiłek.

Odzyskanie niepodległości po 123 latach zaborów odbyło się w sposób trudny do przewidzenia. Nikt nie przypuszczał, że stosunkowo szybko nastąpi zrewoltowanie armii niemieckiej jak również austro-węgierskiej, zarówno tej frontowej jak i okupacyjnych oddziałów stacjonujących na ziemiach polskich. Zdyscyplinowana dotychczas armia okupacyjna, składająca się głównie z oddziałów Landszturmu uległa gwałtownej demoralizacji i zrewoltowaniu. Rady żołnierskie myślały tylko o bezpiecznym powrocie do Rzeszy. Decydującą rolę w bezpiecznym uwalnianiu miast spełniła Polska Organizacja Wojskowa. Radość z odzyskania niepodległości była trudna do opisania. Wywalczyli ją sami Polacy, którzy potrafili wykorzystać niecodzienną sytuacje polityczną, która ukształtowała się po rozpadzie państw zaborczych.

Podsumowując, trzeba podkreślić, że odzyskanie niepodległości, po 123 latach niewoli, odbyło się w bardzo sprzyjającym układzie politycznym w Europie, który zaistniał w końcu 1918 – 1919 roku i  nie trwał długo. Jakie czynniki wystąpiły, które wówczas zdecydowały o „cudzie odrodzenia”:

  1. dążenie narodu a przynajmniej jego znacznej części do odzyskania suwerennego państwa,
  2. jednoczesne wyeliminowanie z gry politycznej trzech zaborców: klęska militarna Niemiec, rozpad Austro-Wegier, chaos w Rosji spowodowany przez rewolucję bolszewicką,
  3. potrzeba istnienia Polski w politycznym układzie nowych państw Europy w działaniach polityki francuskiej,
  4. istnienie polskiej kadry politycznej umożliwiającej odrodzenie Polski, pomimo braku własnego państwa.

Równoczesne zaistnienie tych czynników umożliwiło powstanie państwa polskiego i jego trwanie, pomimo działania wielu politycznych przeciwników. Aktywna postawa znacznej części społeczeństwa pod koniec wojny, działania na różnych polach życia społecznego – politycznego świadczyła, że naród wykazywał wolę odzyskania niepodległości, której nie potrzebuje społeczeństwo bierne.

Klęska militarna i chaos rewolucyjny w Niemczech w stosunkowo krótkim okresie umożliwił oderwanie od Rzeszy: Wielkopolski, Pomorza i części Śląska. Decydującym czynnikiem była postawa Francji, która dążyła do osłabienia pokonanych Niemiec i stworzenia buforu od bolszewickiej, agresywnej Rosji. W politycznej grze mogła wchodzić możliwość udziału Polski w  ewentualnej wojnie przeciwko Niemcom. Dobrym przykładem takiej polityki francuskiej jest objęcie rozejmem walk po wyparciu Niemców w powstaniu wielkopolskim. Tylko zdecydowana postawa premiera Clemenceau i marszałka Ferdynanda Focha spowodowała, że powstanie zakończyło się sukcesem. To oni powstrzymali zapędy niemieckie do kontrofensywy. Wrogami wobec powstającego państwa polskiego byli politycy angielscy, na czele z premierem Davidem Lloyd George’m. Nieprzychylni Polsce byli Włosi.Amerykanie szybko wycofali się z polityki europejskiej. Krótki okres poparcia Francji doprowadził na konferencji wersalskiej do uznania Polski.

Istotnym elementem w zmaganiach zmierzających do odrodzenia Polski byli znakomici politycy, którzy w dziejowym okresie odrzucili partyjne konflikty na rzecz walki o Polskę. Prawdziwi mężowie stanu to : Józef Piłsudski, Roman Dmowski, Ignacy Paderewski, Wincenty Witos oraz Ignacy Daszyński. Dzięki ich współpracy udało się przełamać niechęć opozycjonistów i uzgodnić korzystne granice na zachodzie i wywalczyć na wschodzie a następnie zmusić państwa zachodnie do zatwierdzenia całości granic.

Czy brak jednego z przedstawionych czynników mógł doprowadzić do klęski zamiarów zmierzających do powstania niepodległego państwa? Można brać taki wariant pod uwagę. Jeżeli „biali generałowie” w Rosji pokonaliby bolszewików Polska mogłaby zaistnieć co najwyżej w granicach dawnego Królestwa Polskiego, pod bliżej nieokreśloną kuratelą Rosji. Warto też pamiętać, że na początku wojny światowej nikt o zdrowych zmysłach politycznych nie sądził, że Polacy mogą odzyskać niepodległe państwo. W Galicji liczono, że powstanie polsko-węgiersko-austriackia monarchia pod berłem Habsburgów, w zaborze rosyjskim liczono co najwyżej na dużą autonomię.

Na koniec warto pamiętać, że ten korzystny układ polityczny nie trwał długo. Już po kilku latach Francuzi przestali wspierać Polskę. Świadczy o tym tzw. Pakt Reński zawarty z Niemcami w 1925 roku, gwarantujący przez mocarstwa nienaruszalność granicy francusko – niemieckie. Nie udało się  uzyskać potwierdzenia granicy polsko – niemieckiej. Warto pamiętać, że w polityce nie istnieją stali przyjaciele polityczni i wieczni wrogowie – są tylko wspólne interesy lub konflikty. Ta maksyma obowiązuje również dzisiaj.

 O Mławie w dawnych czasach… Czytaj więcej…

dr Leszek Arent

Urodzony w Mławie i związany z Mławą. Absolwent Wydziału Historycznego Uniwersytetu Warszawskiego, wieloletni pracownik i dyrektor Muzeum Ziemi Zawkrzeńskiej. Członek Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Mławskiej, mławskiego oddziału Polskiego Towarzystwa Numizmatycznego, Rady Społeczno-Naukowej Stacji Naukowej im. prof. Stanisława Herbsta, zarządu Fundacji im. Korzybskich w Mławie, Mazowieckiego Oddziału Stowarzyszenia Muzealników Polskich, zarządu Mazowiecko-Podlaskiego Towarzystwa Naukowego z siedzibą w Warszawie. Zasiada w Kapitule tytułu Mławian Roku i Nagrody Honorowej im.  dr Józefa Ostaszewskiego funkcjonującej przy Stacji Naukowej w Mławie. Jeden z redaktorów  „Mławskiej Kroniki Archeologiczno – Numizmatycznej”, pisma społeczno–kulturalnego „Dwutygodnik Mławski”, „Studiów i Materiałów do dziejów Ziemi Zawkrzeńskiej” i rocznika „Ziemia Zawkrzeńska”. Uhonorowany licznymi wyróżnieniami i odznaczeniami m.in. Srebrnym Krzyżem Zasługi RP, medalem „Zasłużony dla Miasta Mławy, honorową odznaką „Zasłużony dla Kultury polskiej”, Złotą Odznaką Polskiego Towarzystwa Numizmatycznego i Złotym Krzyżem Zasługi.

 

Zobacz także…

Polecamy! Ukazała się nowa publikacja o Mławie – „Album historyczny Mławy”

Stacja pograniczna „Mława” Nadwiślańskiej Drogi Żelaznej

Udostępnij:
Chcąc jak najlepiej zabezpieczyć i chronić Twoje dane osobowe zgodnie z przepisami RODO, potrzebna nam jest Twoja zgoda na ewentualne ich przetwarzanie. Informujemy jednocześnie, że publikacja komentarza w portalu "Codziennik Mławski" skutkuje wyrażeniem przez Ciebie takiej zgody. Nigdzie nie przekazujemy Twoich danych (IP) i chronimy je jak najlepiej potrafimy, wykorzystując do tego wszelkie możliwe formy. Zapraszamy do zapoznania się ze szczegółami oraz z Regulaminem Komentowania na portalu Codziennik Mławski [TUTAJ]

KOMENTARZE

avatar
1500