
fot. M.Jabłońska
Nikt nie chce się zająć ratowaniem Mławskiej Kolei Dojazdowej w Przasnyszu, podobnie zresztą jak było to w Mławie. Tyle, że z Mławy zarządzająca majątkiem gmina Krasne tabor wywiozła, a u naszych sąsiadów stoi i jest dewastowany.
Konserwator zabytków twierdzi, że Mławska Kolei Dojazdowa to bezcenny skarb, któremu należy się prawna ochrona. Rzeczywistość wygląda inaczej. Kolejowy teren położony w Przasnyszu, traktowany jest jak niepotrzebny balast, za który nikt nie chce wziąć odpowiedzialności. Tragiczny stan kolejki „Karolcia” stojącej, a właściwie dogorywającej na kolejowej bocznicy w Przasnyszu może doprowadzić do jej unicestwienia.
Miasto Przasnysz mimo zgody na przejęcie terenu wyrażonej przez Radę Miejską, nie zdecydowało się notarialne przejęcie terenu. Do opieki nad terenem i majątkiem nie czuje się też upoważniony przasnyski starosta, reprezentujący na swoim terenie Skarb Państwa, który jest w księgach wieczystych właścicielem wspomnianego terenu. Z kolei PKP twierdzi, że tabor jest własnością gminy Krasne, której w 2002 roku mienie nieruchome po dawnej Mławskiej Kolei Dojazdowej zostało przekazane w użyczenie, podobnie jak kolejowe działki na terenie Przasnysza.
Tyle tylko, że gmina zrezygnowała z przejęcia nieruchomości położonych poza granicami gminy Krasne i w 2017 roku wypowiedziała umowę użyczenia nieruchomości pozostałych jeszcze w umowie, jednakże do dziś nie nastąpiło protokolarne przekazanie do PKP. Samorząd Krasnego przyznaje się jednak do tego, że jest właścicielem stojącej w Przasnyszu lokomotywy i wagonika oraz pozostałego taboru. Gmina Krasne uważa, że od maja 2017 roku za stan i wygląd stacji odpowiada PKP.
Sprawą dewastacji nie zajęła się także Prokuratura Rejonowa w Przasnyszu. Uznała, że przestępstwo zniszczenia mienia (art. 288 kodeksu karnego) jest ścigane na wniosek, dlatego nie może zostać wszczęte z urzędu. Tymczasem gmina Krasne ścigać sprawców nie zechciała. Po medialnych interwencjach teren stacji uprzątnięto, a kolejkę prowizorycznie zabezpieczono przed dalszą dewastacją.
Tak więc MKD, którą latami nikt się nie interesował, stała się miejscem libacji i celem wandali, którzy doprowadzili do jej dewastacji. Stało się tak na skutek zarośnięcia kolejowego terenu sięgającymi pasa chaszczami. Torowisko, na którym nadzór trzyma konserwator zabytków twierdzący, że wytyczony podczas I wojny światowej szlak to bezcenny skarb, traktowane jest przez wszystkich jak kukułcze jajo. Za teren oraz tabor Mławskiej Kolei Dojazdowej nikt nie chce wziąć odpowiedzialności.
źródło: infoprzasnysz.com
Parędziesiąt lat temu bardzo często korzystałem z usług tej kolejki „CIUCHCIA”== aby odwiedzać rodzinkę. Ale kiedy się czyta takie informację i obserwuje zdjęcia ==to naprawdę żal na to patrzeć że przez tyle lat nikt nie potrafił rozwiązać tego gordyjskiego węzła, a tym bardziej wszystkie władze mławskie są za to odpowiedzialne, a już dalsze używanie w nazwie MŁAWSKA KOLEJ DOJAZDOWA== bo jak to wszystko zrozumieć KRASNE I PRZASNYSZ to nie interesuje, a MŁAWA śpi [przez lata, ta kolejka mogła by dziś być naprawdę atrakcją turystyczną—do dziś jej szlak jest zaznaczony dzikimi krzewami, to dziw że jeszcze nie znalezli się chętni aby porozkręcać tory, a uzyskane szyny zezłomować. A może znajdzie się wreszcie jakieś STOWARZYSZENIE, i złoży zgodnie z art.288 k.k, wniosek o sciganie odpowiedzialnych za ten stan rzeczy i doprowdzenie do ruiny MŁAWSKIEJ KOLEJI DOJAZDOWEJ.
Ano w Mławie takie stowarzyszenie działało jeszcze kilka lat temu. Jednym z jego liderów był p. Kamil Przybyszewski – dzisiaj znany na lokalnym rynku politycznym. Udało mi się pokazać moim dzieciom mławską stację, warsztaty oraz dogorywający tabor i wysłuchać opowieści osób zaangażowanych w „ratowanie” kolejki. Wniosek z rozmowy był prosty: celem była wyłącznie walka z władzami, brak chęci współpracy, brak realnego pomysłu na odbudowę; Typowa socjalistyczna hucpa: „nie chcą nam dać – jacy oni źli a zobaczcie – my byśmy chcieli”. Bez urazy, ale to nie tak się robi. Trzeba mieć pomysł, poszukać sponsora, pokazać plan samorządowi, stworzyć sobie podstawę prawną do pracy i ruszyć a nie płakać, że nic nie chce się zrobić samo.
Z twego postu AntoN==widć jak na dłoni że objawił się nam prawicowy ideolog -doradca, bo ten który walczył o tą ciuchcie, był socjalistą, a chcąc ratować to co z tej kolejki zostało, „walczył” owszem z WŁADZAMI , które nie przejawiały żadnego zainteresowania, aby ratować to co zostało, wręcz przeciwnie czekały na takiego człowieka który ma pomysł, aż dziw że dopiero teraz się objawiłeś ze swymi propozycjami „BOHATERZE”, A GDZIE BYŁEŚ WCZEŚNIEJ==skoro teraz przedstawiasz takie pomysły==Jeśli nie akceptujesz tego co robił PRZYBYSZEWSKI, to dlaczego mając tak prosty pomysł, nie zgłosiłeś się do tego Stowarzyszenia, aby im pomóc w tej walce z władzą która jest na wiele inciatyw głucha, do tej MŁAWSKIEJ WŁADZY NIC NIE DOCIERA==ignoruje zaangażowanie, ludzi. Celem tego Stowarzyszenia była walka ,ale ta walka nie przyniosła żadnego efektu, bo zabrakło w nim takiego marzyciela jak TY ANTON który teraz buja w obłokach, jak wiesz jak to się robi, prawicowy fachowcu, to przestań pisać takie bzdury i pokaż nam wszystkim, i zacznij realizować swój pomysł, masz rację nic nie zrobi się samo, ale tamci działacze z KAMILEM PRZYBYSZEWSKIM==być może płakali ale z bezsilności, że tak wiele rzucano im kłód pod nogi, aż wreszcie musieli się poddać i zrezygnowali===a MŁAWSKA KOLEJ DOJAZDOWA. POPADA W CORAZ WIĘKSZĄ RUINĘ.==a winę za to ponoszą niestety WŁADZE MIASTA !!!