Codziennik Mławski - lokalny portal informacyjny. Piszemy jak jest o wydarzeniach w Mławie i powiecie. Bądź na bieżąco z newsami z Mławy i okolic!

Mławski portal informacyjny codziennikmlawski.pl. Newsy Mława i okolice.
Życzymy wszystkiego najlepszego!
linia
Alsen komputery Mława
Logo
Szpulka pasmanteria Mława dodatki krawieckie

Bitwa pod Mławą – inne  spojrzenie


W tym  roku  przypada ważna – 80 rocznica wybuchu II wojny światowej, którą będziemy w Polsce obchodzić jak zwykle  uroczyście. W tym miejscu zaczynam się zastanawiać, dlaczego tak określamy uroczystości związane z wybuchem II wojny światowej, przecież 1 września  1939 roku zaczęła się wojna, która doprowadziła do bezprzykładnej katastrofy  w dziejach państwa polskiego.



Po miesiącu walk Polska jako państwo o określonym terytorium z 35 milionami ludności zniknęła z mapy Europy.  Trzeba  raczej mówić o wojnie obronnej i oddawać cześć bohaterstwu żołnierzy polskich w walkach z agresorem niemieckim, a także po 17 września  również sowieckim.Należy podkreślać okropności tych działań, które dotknęły ludność cywilną. Ciągle jednak przypominamy i chlubimy się najtragiczniejszymi okresami  w dziejach Polski.  Dla mnie jest to dyskomfort. W tym kontekście trzeba spojrzeć na jeden z wielu ważnych fragmentów wojny z Niemcami jakim była Bitwa pod Mławą.

Bitwa była typowym działaniem obronnym, mającym na celu powstrzymanie ataku niemieckiego z Prus Wschodnich w kierunku na Warszawę.W oparciu o pas umocnień składających się z 55 żelbetowych, niewielkich schronów bojowych, stanowiących, „pozycję mławską” i „rzęgnowską” – a był to zasadniczy pas oporu- oddziały polskie, wchodzące w skład Armii „Modlin” miały zatrzymać główny atak 3 Armii  Wehrmachtu.  Armia „Modlin” składała się z 4 wielkich jednostek:  wzmocnionej 20 DP dowodzonej przez płk. Wilhelma  Liszkę – Lawicza, 4 pułkowej Nowogródzkiej Brygady Kawalerii gen.  Władysława Andersa i  3 pułkowej Mazowieckiej Brygady Kawalerii pod dowództwem płk. Jana Karcza. Odwód armijny  stanowiła 8 DP dowodzona przez płk.Teodora Furgalskiego. 20 DP zajmowała centralną pozycję na przedpolach Mławy, NBK na lewej flance, w okolicach Działdowa i Lidzbarka Welskiego zaś MBK na północ od Przasnysza. Naprzeciwko jednostek polskich Niemcy skierowali 6 dywizji w tym jedna pancerną gen.  Kempfa. Główny atak skierowany został na pozycje mławską czyli na 20 DP.  Atakowały  2 dywizje piechoty i  dywizja Kempfa. Rozstrzygającym dla strony niemieckiej miał być atak już 1 września w godzinach popołudniowych w okolicach Windyk z użyciem 53 czołgów,źle przygotowany i przeprowadzony nieudolnie okazał zupełnym niepowodzeniem. Niemcy stracili 7 maszyn a 32 zostały uszkodzone. Dywizja Kempfa została przemieszczona na pozycje naprzeciw MBK.

Nie wdając się w szczegółowe rozważania trzeba stwierdzić, że dobrze przygotowana pozycja obronna pod Mławą spełniła swoje zadanie. Gorzej przedstawiała się sytuacja na odcinku  Mazowieckiej  Brygady Kawalerii. Nie wytrzymując nacisku 2 niemieckich dywizji już 1 dnia opuściła zajmowane pozycje wyjściowe, na dodatek nie informując o tym dowódcy armii gen Przedrzymirskiego. W kolejnym dniu cofając się doprowadziła do powstania luki miedzy z  79 pułkiem piechoty z 20 DP zajmującym pozycję „rzęgnowską”. Przez nią wchodziły  oddziały niemieckie dążące do okrążenia od wschodu  20 DP.

Nowogródzka Brygada Kawalerii usytuowana w okolicach Działdowa i Lidzbarka Welskiego nie była atakowana przez wroga zbyt intensywnie. 3 września po dokonaniu demonstracyjnego ataku na Działdowo, wycofała się 4 września nie naciskana przez wroga w kierunku na Sierpc i Płock. Kryzys w działaniach obronnych zarysował się pod koniec drugiego dnia obrony. Na styku Mazowieckiej BK i 79 pp powstała luka, zagrażająca obejściem 20 DP. Aby ją zlikwidować konieczny był kontratak odwodu, czyli 8 DP, który nastąpił 3 września w godzinach popołudniowych i nocnych. Zakończył się całkowitą porażką. Po północy z 3 na 4 września  dotarł do jednostek  frontowych rozkaz dowódcy Armii „Modlin” o opuszczeniu zajmowanych pozycji. Zakończyła się bitwa graniczna pod Mławą. Poszczególne oddziały już o świcie maszerowały na południe, atakowane  bezkarnie przez samoloty niemieckie.

Zarówno bitwa graniczna pod Mławą jak i cała wojna polsko- niemiecka pełne są nieporozumień wynikających ze złej oceny, z legend, przekłamań, często dobrze znanych a jednak akceptowanych. Dobrym przykładem może być obrona Westerplatte. To nie major  Henryk Sucharski był bohaterskim dowódcą tylko kapitan Franciszek Dąbrowski, który z determinacją kierował obroną strażnicy.Jednak Sucharskiemu stawiano pomniki i jego nazwiskiem nazywano ulice w Polsce, a Dąbrowski zmarł z zupełnym zapomnieniu. 

Wróćmy jednak do Bitwy pod Mławą. Powszechnie uważa się, że Niemicy mieli zdecydowaną przewagę i do tego użyli w walce dywizję pancerną.Przewaga była, ale nie aż tak wielka, bo stosunek sił kształtował się jak 2,2 do 1. Wedle zasad wojennych, aby uzyskać sukces trzeba było mieć trzykrotną przewagę. Polacy mieli umocnioną pozycję, a zdecydowaną przewagę Niemicy mieli w lotnictwie.Odnośnie dywizji pancernej, to mamy wyobrażenie  o ich sile z okresu późniejszego.W ich  składzie znajdowały się wówczas doskonałe czołgi jak:PzKw V Pantera lub  PzKw  VI Tygrys.W 1939 roku  używane były głównie PzKw I uzbrojone w 2 karabiny maszynowe – było ich 61 i PzKw II uzbrojone w działko 20 mm. – było ich 81. Wartościowych czołgów PzKw III – były tylko 3 i PzKw IV  aż 10. Tak więc  DPanc. Kempfa  nie była siła zdolną przełamać umocnienia pod Mławą. Ich użycie w dużych ilościach miało raczej znaczenie psychologiczne niż bojowe. Na okrzyk „czołgi” często żołnierze opuszczali stanowiska bojowe, ale nie pod Mławą. Atak 53 maszyn pod wsią Windyki mógłby zakończyć się jeszcze większą porażką, gdyby żołnierze mieli kilkanaście karabinów przeciwpancernych „Ur”. Nie 7 zniszczonych ale 37 niemieckich maszyn pozostałoby na placu boju. Dlaczego „Ury” nie zostały przydzielone do jednostek które miały walczyć z dywizjami pancernymi? Przecież wyprodukowano ich prawdopodobnie od 3,5 do 5 tysięcy egzemplarzy.

Innym zagadnieniem jest  wątpliwe użycie 3 dnia obrony 8 DP w nocnym ataku na Grudusk i Przasnysz, mającej wypełnić  lukę między MBK i 79 pp. Wymęczeni trzydniowymi domarszami z Modlina i Zakroczymia żołnierze praktycznie nie byli w stanie wykonać powierzonego  zadania, tym bardziej, że dowódcy nie znali terenu.Przy dwukrotnie zmienionych rozkazach do natarcia wkradła się nerwowość  i przemęczeni  żołnierze łatwo ulegli panice  w nocnych  walkach i poszli w rozsypkę. Nie trzeba było 8 DP używać do łatania luki w obronie  pod Gruduskiem i Przasnyszem tylko zorganizować obronę pozycji pośredniej w oparciu o Ciechanów, który atakowała niemiecka grupa bojowa Steinera i zdobyła 3 września wieczorem miasto. Wobec takiego rozwoju wypadków dowódca Armii „Modlin” powinien wydać rozkaz opuszczenia pozycji mławskiej i odejścia na południe wraz z nadejściem nocy. Rozkaz wydano w nocy  z 3 na 4 września i 20 DP opuściła stanowiska bojowe wczesnym rankiem. Maszerowała w dzień narażona a ataki niemieckich samolotów. Musiało się to zakończyć rozbiciem jednostki i dużymi stratami osobowymi.

Dlaczego dwie dywizje w nieładzie spływające na południe nie zostały unicestwione przez 3 Armię gen. Kuchlera. Zdecydował o tym rozkaz o zmianie kierunku uderzenia. Nie na Warszawę lecz na przeprawy przez Narew w  Pułtusku i  Różanie. Jeszcze jeden aspekt trzeba zasygnalizować, a mianowicie dowodzenie poszczególnymi jednostkami. Niedopuszczalna jest  ingerencja przez Naczelnego Wodza w działania poszczególnych wielkich jednostek. Na skutek niesprawdzonych informacji  ze sztabu Śmigłego Rydza przyszedł rozkaz dla dowódcy Armii „Modlin” o skierowaniu dwóch batalionów z „pozycji rzęgnowskiej” na Błota Niemyje. Osłabiło to ten odcinek i Niemcy dokonali w nim przełamania. Za ten błąd ponosi winę dowódca armii jak też Naczelny Wódz. Tylko płk Lawicz dowodzący 20 DP znał sytuację i mógł  decydować o  interwencji na poszczególnych odcinkach obrony.

Refleksje ogólne. Bitwa graniczna pod Mławą zakończyła się  po 3 dniach zmagań porażką, jednak spełniła swoje zadanie powstrzymując Niemców przez trzy dni. Na innych odcinkach walk już 2 dnia Niemcy dokonywali przełamania i oddziały polskie zmuszone były do odwrotu. Trzeba mocno podkreślić, że żołnierz polski bił się z poświęceniem i wykazał wyższe umiejętności niż żołnierze Wehrmachtu. Był lepiej wyszkolony i zmotywowany do obrony Ojczyzny. Zasłużył na ocenę bardzo dobrą. Bardzo dobrze zdali egzamin dowódcy do  szczebla dywizyjnego, znacznie gorzej armijnego. Wręcz fatalnie dowodził Wódz Naczelny. Zamiast utworzenia dowództw grup armii lub frontów marszałek Śmigły Rydz bezpośrednio kierował poszczególnymi armiami, nie dopuszczając do komunikowania się  ich dowódców. To przy wyjątkowo słabej łączności opartej o kurierów i  telefoniczne linie cywilne przynosiło  zawsze spóźnione decyzje. Zabrakło więc koordynacji działań między  walczącą Armią „Modlin” i nieatakowaną Samodzielna Grupą Operacyjną „Narew”, która oddzielnie została pobita.

Można również zadać pytanie czy koncepcja obrony wzdłuż granic była słuszna, czy  nie należało bronić tzw. tułowia strategicznego  kraju, zaproponowanego przez gen Kutrzebę w 1938 roku.Wtedy linia obrony przebiegałaby w oparciu o północne Karpaty, Śląsk, Częstochowę, Wieluń, Gniezno Włocławek do Modlina. Byłaby znacznie krótsza do obrony i nie narażałaby żołnierzy na ciągłe odwroty. Ze względów politycznych wybrano koncepcje linearną licząc na wypełnienie zobowiązań sojuszniczych przez Anglię i Francję. Niestety sojusznicy okazali się wiarołomni. Polska wojnę prowadziła osamotniona z Niemcami a od 17 września ze Związkiem Sowieckim. Po niczym nie sprowokowanej agresji sowieckiej nie było już szans na obronę tzw. przedmościa rumuńskiego. Wojnę powinno się  zakończyć po przekroczeniu granicy z Rumunią  władz wojskowych i cywilnych państwa.  Wojsko pozostawiono bez naczelnego dowództwa a ludność cywilną narażono na niepotrzebne,  dalsze  cierpienia związane  z okropnościami wojny.

O Mławie w dawnych czasach… Czytaj więcej…

dr Leszek Arent

Urodzony w Mławie i związany z Mławą. Absolwent Wydziału Historycznego Uniwersytetu Warszawskiego, wieloletni pracownik i dyrektor Muzeum Ziemi Zawkrzeńskiej. Członek Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Mławskiej, mławskiego oddziału Polskiego Towarzystwa Numizmatycznego, Rady Społeczno-Naukowej Stacji Naukowej im. prof. Stanisława Herbsta, zarządu Fundacji im. Korzybskich w Mławie, Mazowieckiego Oddziału Stowarzyszenia Muzealników Polskich, zarządu Mazowiecko-Podlaskiego Towarzystwa Naukowego z siedzibą w Warszawie. Zasiada w Kapitule tytułu Mławian Roku i Nagrody Honorowej im.  dr Józefa Ostaszewskiego funkcjonującej przy Stacji Naukowej w Mławie. Jeden z redaktorów  „Mławskiej Kroniki Archeologiczno – Numizmatycznej”, pisma społeczno–kulturalnego „Dwutygodnik Mławski”, „Studiów i Materiałów do dziejów Ziemi Zawkrzeńskiej” i rocznika „Ziemia Zawkrzeńska”. Uhonorowany licznymi wyróżnieniami i odznaczeniami m.in. Srebrnym Krzyżem Zasługi RP, medalem „Zasłużony dla Miasta Mławy, honorową odznaką „Zasłużony dla Kultury polskiej”, Złotą Odznaką Polskiego Towarzystwa Numizmatycznego i Złotym Krzyżem Zasługi.

Udostępnij:
Chcąc jak najlepiej zabezpieczyć i chronić Twoje dane osobowe zgodnie z przepisami RODO, potrzebna nam jest Twoja zgoda na ewentualne ich przetwarzanie. Informujemy jednocześnie, że publikacja komentarza w portalu "Codziennik Mławski" skutkuje wyrażeniem przez Ciebie takiej zgody. Nigdzie nie przekazujemy Twoich danych (IP) i chronimy je jak najlepiej potrafimy, wykorzystując do tego wszelkie możliwe formy. Zapraszamy do zapoznania się ze szczegółami oraz z Regulaminem Komentowania na portalu Codziennik Mławski [TUTAJ]

2
KOMENTARZE

avatar
1500
pułkownik
Gość
pułkownik

Nie zgodzę się z Panem Leszkiem że 8DP cała poszła w rozsypkę. 21 pułk piechoty z w/w dywizji, dowodzony wówczas przez znakomitego pułkownika Sosabowskiego ( późniejszego twórcę i dowódcę słynnej 1 Samodzielnej Brygady Spadochronowej) odrzucił Niemców aż do Czernic Borowych pod Przasnyszem. Wycofując się na rozkaz pozbierał pozostałości reszty dywizji zachowując zdolność bojową odmaszerował na Warszawę.

anonimek
Gość
anonimek

Pięknie i obrazowo, rzeczowo i logicznie, dziękuję w imieniu dziadka walczącego na linii mławskiej i drugiego- kawalerzysty walczącego pod Rzęgnowem. Robili co trzeba.
Czy dziś dwudziestoparolatkowie zachowaliby się podobnie? W czasach spokoju są „bohaterami”, na stadionach, w knajpach i klubach, na ulicach i ciemnych zaułkach, w zgrajach i bandach. Czemu tak mało ich w siłach zbrojnych? Pierzyniana podziargana „armnia” nikogo i przed nikim nie obroni.
Jeszcze raz serdeczne DZIĘKUJĘ W IMIENIU PRZODKÓW.