Codziennik Mławski - lokalny portal informacyjny. Piszemy jak jest o wydarzeniach w Mławie i powiecie. Bądź na bieżąco z newsami z Mławy i okolic!

Mławski portal informacyjny codziennikmlawski.pl. Newsy Mława i okolice.
Życzymy wszystkiego najlepszego!
linia
kursy operatorów maszyn ziemnych budowlanych i drogowych Mława
Logo
meblolux

Grzyby – sprawa narodowa


Ja, niżej podpisany Konstanty Kania, raz w roku odbieram chwałę. Właśnie  teraz, w okresie świąt Bożego Narodzenia, gdy ci, których obdarowałem grzybami,  mówią mi, że im bardzo smakowały w czystej postaci czy jako  główny składnik  wigilijnych  pierogów.  Miód na skołataną duszę. Mniejsza o mnie, skromnego mławianina, grzyby – nie zapominajmy – to sprawa narodowa.



Grzybiarstwem zajmuję się od lat dziecięcych, czyli mniej więcej od wczesnego  średniowiecza. Tę umiejętność doskonaliłem  u boku wybitnego mławskiego grzybiarza,  z pewnością najwybitniejszego w powiecie, a może nawet w całym województwie ciechanowskim. Dość powiedzieć, że mistrz liczy plony na skrzynki, a nie – jak pospolici zbieracze – na koszyczki.

I gdy tak  przez cały Boży dzień łażę  po lesie (nieprawda, że bolą nogi; bolą oczy), przypomina się mi to, czego uczyłem się w szkole. A uczyłem się, że przez wiele wieków ludzie żyli przede wszystkim ze zbieractwa, czyli z tego, co znaleźli. Ha, pochlebiam sobie, że kontynuuję bogate tradycje.

Hobby, pasja, sport (nie ma lepszego relaksu niż wędrówka na łonie natury),   nałóg? Źle się czuję, jeśli letnią porą,  będąc w interesach np. pod Bieżuniem, przynajmniej na godzinę nie zatrzymam się  w lesie. Ba, konam z niecierpliwości, jeżeli podczas  wysypu grzybów nie mogę wyruszyć do lasu. Notabene wiem, gdzie występują piękne, wielkie, na pogrubionym korzeniu kurki.  To nader rzadka odmiana – jak owe trufle, które rosną pod warstwą gleby. Te okazałe owocniki pieprznika jadalnego trzeba zebrać  w ściśle  określonym czasie. Gdy zwlekamy, możemy obejść się smakiem.

Moja gospodyni powiada, że na tym punkcie zupełnie  zwariowałem. W każdym razie już na początku sezonu mówi: basta! Znaczy się oświadcza, że więcej nie będzie obierać, gotować, marynować, suszyć. Bywa jednak, że po takim proteście nieoczekiwanie się wzrusza: „Jakie ładne grzybki. Gdzie je znalazłeś?”. I chwyta za nóż.

Cóż,   mnie ciągnie do lasu i nie ma na to lekarstwa. Od przybytku wszakże czasem boli głowa, zwłaszcza że dysponuję towarem o nieprzedłużonej trwałości.  Jednakże nie  tylko z konieczności, ale i ze zwyczajnej życzliwości przeważającą część tego, co uzbieram,  przekazuję rodzeństwu, krewnym, sąsiadom, kolegom, znajomym etc. etc.  Pewna poważna niewiasta, której zaniosłem już niejedno wiedro kurek, prawdziwków czy gąsek, spytała,  czy nie szkoda mi oddawać grzybów „z takim trudem znalezionych”. Jaka szkoda? – cała przyjemność po mojej stronie. Są i tacy beneficjenci,  którzy utyskują, że grzyby są brudne i  niedostatecznie obrane. O ironio losu! Ja nie mam czasu na zabawę w lesie, chwytam  one dary za łby i do wiedra. I przed siebie. Naśladuję mistrza,  zaczynam liczyć plony na skrzynki. Nie brakuje i takich, którzy narzekają na maślaka, że im rączki brudzi (kobiety). A jaki ma być  ten nasz poczciwy grzyb? Suchy jak huba?

Acha, wśród  beneficjentów jest też redakcja „Codziennika Mławskiego”. Jak się niejednokrotnie przekonałem,  bierze wszystko i o każdej porze doby  oraz z wdzięcznością. Brawo!

Tak czy owak, ci, których  obdarowałem w minionych miesiącach,  w grudniu przypominają  sobie o mnie. I zapewne nie jest to przypadek.

Czy może wyobrazić  wieczerzę wigilijną bez dań grzybowych? Zastanawiam się też, dlaczego grzyby weszły do klasyki literatury rodzimej.

„Grzybów było w bród: chłopcy biorą krasnolice, / Tyle w pieśniach litewskich sławione lisice, / Co są godłem panieństwa, bo czerw ich nie zjada, / I dziwna, żaden owad na nich nie usiada. /Panienki za wysmukłym gonią borowikiem, / Którego pieśń nazywa grzybów pułkownikiem. / Wszyscy dybią na rydza; ten wzrostem skromniejszy / I mniej sławny w piosenkach, za to najsmaczniejszy” – czytamy w „Panu Tadeuszu” Adama Mickiewicza.

Antropolog prof. Roch Sulima  zauważa, że dla społeczeństw słowiańskich grzyby są, podobnie jak miody, potrawami rytualnymi, a samo grzybobranie „wiąże się z czymś, co przypomina wędrówkę po śnie, po innym  świecie”. Interesująca hipoteza.

Więcej. Grzyby są znakiem czy raczej środkiem sprzyjającym podtrzymywaniu tożsamości narodowej.  Świadczą o tym listy polskich emigrantów z Ameryki do ich rodzin w kraju. Znajdujemy w nich znamienne życzenie: „Kochani, przyślijcie trochę suszonych grzybków na wigilię”.

Darz bór w 2019 roku!

Konstanty Kania

Udostępnij:
Chcąc jak najlepiej zabezpieczyć i chronić Twoje dane osobowe zgodnie z przepisami RODO, potrzebna nam jest Twoja zgoda na ewentualne ich przetwarzanie. Informujemy jednocześnie, że publikacja komentarza w portalu "Codziennik Mławski" skutkuje wyrażeniem przez Ciebie takiej zgody. Nigdzie nie przekazujemy Twoich danych (IP) i chronimy je jak najlepiej potrafimy, wykorzystując do tego wszelkie możliwe formy. Zapraszamy do zapoznania się ze szczegółami oraz z Regulaminem Komentowania na portalu Codziennik Mławski [TUTAJ]

5
KOMENTARZE

avatar
1500
dzidek z bliska
Gość
dzidek z bliska

Wiekszosc, przesyla, sobie ezajemne zyczenia świąteczne, a inni podszywajac się pod nicki innych, nawet w Wigilię godz.18,48 na innym portalu, robią z siebie IDIOTOW, PRZEPRASZAM ZA TO SLOWO, ale inaczej nie mogę znaleźć aby okreslic, tego prymitywnego nieuka.

Anonim
Gość
Anonim

Także pozdrawiam wszystkich serdecznie i świątecznie, a redakcję codzinnika w szczególności 🙂
To ja mówię – Jarząbek (ten właściwy, ale już nie używający tego nicka. Komuś się spodobał, a więc niech go sobie przygarnie na wieki).

Anonimowo
Gość
Anonimowo

To ja mówię radny bezradny- jakim trzeba byc przyglupem, zeby pisac takie posty, to naprawdę prymityw.

dzidek z bliska
Gość
dzidek z bliska

Kania to wspaniały smakowo grzyb, zwłaszcza przygotowany w panierce, smakuje jak kotlet schabowy. SWIĄTECZNE POZDROWIENIA DLA BYWALCÓW PORTALU !!!!

Mer
Gość
Mer

„Kochani, przyślijcie trochę suszonych grzybków na wigilię”.
W Stanach mieli przecież do niedawna eksperta od mykologii, który znacznie poszerzyłby ich spektrum smakowe. Kompozytor John Cage był nie tylko znawcą grzybów, ale też zapalonym grzybiarzem.