Codziennik Mławski - lokalny portal informacyjny. Piszemy jak jest o wydarzeniach w Mławie i powiecie. Bądź na bieżąco z newsami z Mławy i okolic!

Mławski portal informacyjny codziennikmlawski.pl. Newsy Mława i okolice.
Życzymy wszystkiego najlepszego!
linia
Logo
meblolux

Mam taki gust wypaczony, że lubię wrony. I gołębie


Pospolite gołębie i wrony nie mają łatwego życia w Mławie. Te pierwsze przez kilka wieków  siedziały sobie spokojnie na gzymsach ratusza, przy wypisanej na ścianie maksymie: „Niech będzie jednaka sprawiedliwość  dla biednych i bogatych mieszkańców  jak i przyjezdnych”.  Ba, ich obecność w tym miejscu  wzmacniała wymowę sentencji, z której Mława słynie.  Te ptaki bowiem  – symbole   pokoju – wsłuchując się w bicie zegara i dźwięki hymnu miejskiego, strzegły ładu i porządku  w siedzibie władzy.

Niestety, nieoczekiwanie  ktoś (burmistrz?) kazał umieścić na owych gzymsach szpikulce. W konsekwencji gołębie musiały się wynosić, świadkowie mówią, że z tego powodu płakały wniebogłosy.  Na skutki nie trzeba było długo czekać: w ratuszu pojawiły  niesnaski, a na początku obecnego roku nawet ostre nieporozumienia między dwoma ważnymi  urzędnikami, o czym media szeroko informowały.

Nawiasem mówiąc, czy można sobie wyobrazić  wypędzenie gołębi z Zamku Królewskiego na Wawelu, Bazyliki Mariackiej w Krakowie czy Bazyliki Świętego Piotra w Rzymie?  Pielgrzymi i turyści tego by nie wybaczyli!

Wygnane z mławskiego ratusza ptaki, na szczęście znalazły sobie azyl na parapetach i balkonach kamienic  na rogu ulic Zygmunta Padlewskiego i Gabriela Narutowicza.   Siedzą tu w dzień i w nocy, przyglądając się życiu w centrum grodu. Lokatorzy przyjęli je ze zrozumieniem, a może nawet z wdzięcznością.  Dość powiedzieć  karmią je systematycznie i bogato; wystarczy uchylić  okno, by podrzucić im okruchy chleba czy inny futer. Stąd do ratusza jest o rzut kamienieniem, jest więc nadzieja, że  – mimo wszystko – one próbują czuwać nad pokojem w magistracie i jego okolicy.

Trzeba wiedzieć, że gołębie to  jedne z najbardziej znanych i cenionych ptaków  w dziejach świata,  ludzie otaczali je powszechnym szacunkiem. Pisze o tym Dorothea  Forster w książce „Świat symboliki chrześcijańskiej” (praca znakomita!).  W starożytnym Wschodzie  gołębie uchodziły za święte i ofiarne   stworzenia.  Nie bez powodu Noe wysłał na zwiad właśnie te skrzydlate istoty, aby sprawdziły, na ile opadły wody potopu.  Wzmianki o gołębiach znajdujemy w Pieśni nad Pieśniami i dziełach ojców Kościoła. W postaci  gołębicy – uosobienia dobroci – objawił się Duch Święty. W ogóle chrześcijaństwo przejęło znaczną część antycznej symboliki.

W mławskim parku zaś przez ponad sto lat żyły sobie wrony (pod tym pojęciem rozumiem wszelkie tego rodzaju ptaki, także gawrony i kruki). Stąd, zwłaszcza rankiem, rozchodził się wspaniały koncert krakania.   Nawet w czasach, kiedy ten ogród  nosił imię Stalina,  nikt nie ośmielił  się podnieść ręki tę gromadkę rodzimej fauny.

Cywilizacja ma, niestety, drugą  stronę. Kiedy na początku bieżącego wieku odnowiono park, ratusz  rozpoczął  walkę z wronami. Płoszenie, straszenie emitowanymi z  głośników głosami drapieżników, wątpliwości  służb ochrony środowiska… Pamiętamy: bój trwał kilka lat. Przegrały go  poczciwe wrony, wyniosły się  z mławskiego ogrodu, zadaje się, że osiedliły się w pobliżu składowiska śmieci  w Uniszkach.

Koniec końców w parku zapanowała  smutna cisza. Krakania, które  było znakiem życia oraz  symbiozy  ludzi i  – jak to określał św. Franciszek z Asyżu,   ich „mniejszych braci” – nic nie zastąpi. Nawet szczebiot  dziatwy na placu zabaw, a tym bardziej łomot z estrady.

Komu przeszkadzała obecność wron w parku?  Że czasem spuściły wiadomą rzecz na kapelusz czy garnitur oficjela? Jakaż to szkoda?  Ale cóż to była za atrakcja dla publiczności!

Wrony też mają swoje miejsce  w historii. To nieprawda, że uchodzą tylko za symbole rozpusty, nieczystości, odszczepieństwa, herezji. Dowód? Św. Benedykt użył kruka, aby mu wskazał miejsce, z którego będzie  na cały świat rozchodzić  się  prawdziwa nauka. Ptak zatrzymał się na wzgórzu w Cassino, gdzie późniejszy patron Europy założył klasztor. Reguła benedyktynów – „Ora et labora” – będzie przeobrażać  ducha i materię naszego kontynentu.

Wrony są również bohaterkami twórczości literacko-muzycznej. „W berżeretkach, balladach, canzonach /Bardzo rzadko jest mowa o wronach, /A ja mam taki gust wypaczony, /Że lubię wrony…” – śpiewał Wojciech Młynarski.  A dalej: „Los im dolę zgotował nielekką: /Cienką gałąź i marne poletko, /Czarne toto i w ziemi się dłubie – /a ja je lubię”. W kolejnych zwrotkach artysta zauważał, że w   swej niedoli nie dorabiają ideologii,  więcej, że w Polsce na zimę zostają, przeto tym bardziej należy je cenić.

Co do tego drugiego stwierdzenia…  Do Młynarskiego napisał profesor ornitologii,  jednoznacznie dowodząc, iż niektóre  polskie wrony na zimę odlatują na Węgry, a do nas na kilka miesięcy  przybywają  wrony ze Związku  Radzieckiego (te z dużymi dziobami). Pieśniarz  chciał z estrady publikować to sprostowanie, ale w latach Polski Ludowej nie pozwalała na to cenzura.  Uznała tę wiadomość za  godzącą w międzynarodowy sojusz.

Konkluzja? Opowiadał mi profesor ornitologii, że latach  70. zeszłego wieku wysłał list do samego Edwarda Gierka, wtedy najważniejszej  osoby w państwie.   Tłumaczył mu, iż – wydając rozkaz o obowiązku orania wszelkich nieużytków, by zwiększyć produkcję zbóż, kartofli, buraków cukrowych –  popełniał  błąd.  Bo te miedze, remizy śródpolne, zakrzaczenia stanowią naturalne siedliska ptaków  i źródła ich pożywienia.  Trzeba więc je chronić. Ptaki są naszymi przyjaciółmi i sojusznikami. Dopóty one żyją, dopóki my żyć będziemy.

                                                                                Konstanty Kania

 

Udostępnij:
Chcąc jak najlepiej zabezpieczyć i chronić Twoje dane osobowe zgodnie z przepisami RODO, potrzebna nam jest Twoja zgoda na ewentualne ich przetwarzanie. Informujemy jednocześnie, że publikacja komentarza w portalu "Codziennik Mławski" skutkuje wyrażeniem przez Ciebie takiej zgody. Nigdzie nie przekazujemy Twoich danych (IP) i chronimy je jak najlepiej potrafimy, wykorzystując do tego wszelkie możliwe formy. Zapoznaj się ze szczegółami TUTAJ

KOMENTARZE

6 - liczba komentarzy w artykule "Mam taki gust wypaczony, że lubię wrony. I gołębie"

avatar
1500
Sortuj:   najnowsze | najstarsze | najwyżej oceniane
niezadowolona
Gość

Czy ktoś może mi wskazać gdzie szukać przepisów odnośnie umieszczania gołębników w mieście? Chyba powinno być to zabronione! Mam coś takiego po sąsiedzku i jest to dla mnie bardzo uciążliwe.

Jarząbek
Gość

Przegraj odgłos jastrzębia. Puść trochę głośniej przed domem i sprawa załatwiona.
Na temat gołębi i gołębników w mieście winna być jakaś uchwała rady miasta, tylko czy burmistrz potrafi takową odszukać?

ania
Gość

lecz się człowieku

Anonimowo
Gość

Każdy chory pokazuje gdzie go boli, aniu.

Anonimowo
Gość
Szanowny Panie, Konstanty Kania, Powiem szczerze dzikich gołębi nie znoszę, te „srajuchy” są nosicielami różnych chorób. Na ratuszu mogły się gnieździć, bo uważam, że to nikomu nie przeszkadzało, ale na parapetach swoich okien czy też na swoim balkonie ich sobie nie życzę. Wrony, bardzo mądre ptaki, ale… ich obecność w parku nie była mile widziana przez mieszkańców. Wszystkie ławki upstrzone ich odchodami (nie było gdzie usiąść), ciągłe krakanie doprowadzało do szału, a w czasie deszczów „zapach” ich piór i odchodów był nie do zniesienia. Teraz za to siedząc na ławeczce w parku możemy posłuchać innych ptaków, których trele nas relaksują.… Czytaj więcej »
Miranda z bloku
Gość

No bukszpan to w parku już ledwo zipie… Ja bardzo lubię gołębie i inne ptaszki ( gołębie zdaje się są chyba nawet pod ochroną). Natomiast, podobnie jak pan Anonimowo, nie znoszę ich na moim balkonie, nie pomagają kruki, wiatraczki, owijanie barierki folia aluminiowa, bywa, że wszystko mam upstrzone łącznie z kwiatami w doniczkach 🙂

wpDiscuz