Cukrzyca to plaga XXI wieku
— 01/06/2022Cukrzyca to plaga XXI wieku, zaliczona przez Światową Organizację Zdrowia obok otyłości, nadciśnienia tętniczego czy chorób nowotworowych, do grupy chorób…
Wyrokiem skazującym zakończył się wczoraj proces rolnika Marka K., kierowcy kombajnu oskarżonego o nieumyślne spowodowanie wypadku, w którym zginęły trzy osoby. W mowie końcowej prokurator domagał się dla oskarżonego sześciu lat więzienia i pięcioletniego zakazu prowadzenia pojazdów mechanicznych. Oskarżyciel posiłkowy ośmiu lat więzienia, dziesięcioletniego zakazu prowadzenia pojazdów i zadośćuczynienia dla rodzin ofiar wypadku.
Sąd uznał Marka K. winnym umyślnego naruszenia zasad bezpieczeństwa w ruchu lądowym i orzekł karę pięciu lat bezwzględnego pozbawienia wolności, zakaz prowadzenia pojazdów kategorii B i T oraz kombajnów na okres również pięciu lat. Ponadto zasądził zadośćuczynienie dla trzech osób, członków rodzin ofiar wypadku w wysokości łącznej 30 tys. zł.
Podczas ostatniej rozprawy w toczącym się ponad trzy lata procesie, przesłuchany został już tylko jeden świadek, na okoliczność sporządzenia dokumentacji fotograficznej z wypadku oraz innych czynności z zabezpieczania i dokumentowania jego śladów. Potem sąd odczytał pisma z zakładu medycyny sądowej oraz policyjnego laboratorium, informujące, że pakiety krwi ofiar wypadków nie są tak długo przechowywane i już zostały zutylizowane. W związku z tym obrona złożyła wniosek o umorzenie postępowania, podtrzymując jednocześnie złożone wcześniej wnioski dowodowe oraz wniosek o konfrontację biegłych. Sąd oddalił wszystkie wnioski dowodowe złożone przez obronę, jako zmierzające do przedłużenia i uniemożliwienia zamknięcia procesu.
W mowie końcowej prokurator zażądał dla oskarżonego sześciu lat więzienia i pięcioletniego zakazu prowadzenia pojazdów mechanicznych, jak również obciążenia go kosztami sądowymi. Wniósł też o uznanie Marka K. winnym umyślnego naruszenia zasad bezpieczeństwa w ruchu lądowym. – Przez trzydzieści lat jeździł z hederem z przodu. To zamontowana śmierć. Oskarżony ukończył kurs kombajnisty, a mimo to w taki sposób poruszał się kombajnem. Gdyby nie było kombajnu na drodze, nie byłoby wypadku – mówił prokurator. Uznał również, że sprawa winy oskarżonego jest tak oczywista, że nawet nie był potrzebny biegły.
Pełnomocnicy oskarżycieli posiłkowych zawnioskowali o wymierzenie kary ośmiu lat więzienia, dziesięcioletniego zakazu prowadzenia pojazdów i zadośćuczynienia dla rodzin ofiar wypadku.
Obrońca oskarżonego wnosiła o uniewinnienie. Według obrony postępowanie choć było długie, nie wyjaśniło wszystkich okoliczności wypadku, a biegli nie przedstawili spójnej wersji, jak doszło do wypadku.
– Nie udało się dokonać rekonstrukcji przebiegu wypadku. Wiemy jakie są skutki, nie wiemy czy Lanos mógł uniknąć wypadku, czy nie, bo bez wątpienia Lanos nie jechał prawidłowo – mówiła obrońca oskarżonego.
Marek K. w końcowym oświadczeniu odnosił się do podnoszonych w trakcie procesu zarzutów. Wyjaśniał dlaczego nie składał hedera, jak wyglądało oświetlenie kombajnu i sposób poruszania się po drodze przed samym wypadkiem. Ponownie zarzucił policji zmiany numeracji zdjęć i śledczym nieprawidłowości w prowadzonym postępowaniu. Wyraził też współczucie dla rodzin ofiar wypadku. Na końcu wnosił o swoje uniewinnienie.
– Ja też jestem winny. Jechałem z nie złożonym hederem i nie włączonym „kogutem”, ale to nie jest tak że zajechałem im drogę. Ja czuję się winny, ale wnoszę o uniewinnienie – mówił Marek K.
W ustnym uzasadnieniu wyroku sędzia Leszek Borowski przede wszystkim podkreślił zapewnienie aż nadgorliwego przestrzegania prawa oskarżonego do obrony. Opisał również w jaki sposób oskarżony z niego korzystał.
– Wypadek komunikacyjny jest specyficznym zdarzeniem losowym, które każdemu może się zdarzyć. Doskonale rozumiem – bo w latach osiemdziesiątych zdarzyło mi się przebywać w areszcie śledczym z powodu rozpowszechniania fałszywych wiadomości przy pomocy druku – doskonale rozumiem, czym jest dla człowieka wolność i prawo człowieka do obrony. I dlatego też uważam, że człowiek ma pełne prawo by dochodzić swoich racji i powinno się dać mu szansę do podania tych racji.
Jedną rzecz powiedział prokurator i jest to rzecz fundamentalna dla tej sprawy. Powołano dwóch biegłych, w tym z Instytutu Ekspertyz Sądowych w Krakowie, w sprawie w której tak naprawdę ci biegli stwierdzili, rzeczy oczywiste, które każdy człowiek zachowujący zdrowy rozsądek i niebędący chory psychicznie musi sobie zdawać sprawę. Ktoś blokuje krętą, zadrzewioną drogę, w nocy, kombajnem na prawie całej jej szerokości i twierdzi, że winny jest drugi kierowca, który najechał na to zdarzenie. W tej sprawie działy się rzeczy zdumiewające, poczynając od czegoś co nazwałbym presją wywieraną na prokuraturę i sąd później za pośrednictwem mediów. Proces ten przebiegał wręcz z nadgorliwym przestrzeganiem prawa oskarżonego do obrony, z którego oskarżony w sposób wręcz nadgorliwy korzystał. Osądziłem wiele wypadków, różne rzeczy widziałem, ale to co można było w tej sprawie zobaczyć to jest czysty horror. Człowiek który to zdarzenie spowodował twierdzi, że w sprawie jest spisek, cała prokuratura jest uwikłana, sąd w Mławie i w Płocku jest uwikłany w spisek. Posuwa się do oszczerstw, zniesławień, ofiar wypadku i prokuratorów.
Takiej realizacji prawa do obrony jeszcze nie widziałem. Oskarżyciele posiłkowi siedzieli i właściwie nic nie mówili, bo nie mieli prawa nic powiedzieć. Oskarżony opowiadał niestworzone rzeczy. Było czterech obrońców, świadkowie, którzy się nie wiadomo skąd pojawiają i opowiadają jakieś rzeczy korzystne dla oskarżonego. Oskarżony, który tysiące razy zadaje biegłym to samo pytanie, doprowadzając ich do kompletnego zgłupienia. Oskarżony, który doskonale zna się na medycynie, na toksykologii, na wypadkach drogowych, na grafologii i wielu, wielu innych. Zrobiono w tej sprawie wszystko, żeby przewlekać postępowanie.
Gdyby został zachowany zdrowy rozsądek i zgłoszono, jeden, dwa wnioski dowodowe, ja z ostrożności dopuściłbym je. Ale dopuszczenie wszystkich złożonych wniosków doprowadziłoby do tego, że ten proces nigdy by się nie zakończył. Moje sumienie nie pozwala mi na to, żebym swoimi decyzjami uniemożliwił zakończenie procesu – mówimy o osądzeniu sprawy w rozsądnym terminie – trzy lata trwała rozprawa.
W tym procesie całkowicie pominięto osoby pokrzywdzone. Tak naprawdę oskarżonymi byli oskarżyciele posiłkowi. Starałem się zachować obiektywizm, ale nie mogę pozwolić na to, aby sąd został ośmieszony taką sytuacją. Jak może sprawa trwać trzy lata i to bez nadziei, że wyrok w niej nie zapadnie. Uważam, że oskarżony nie przejawił żadnej skruchy, nie odczuwał żadnej skruchy. On czuł się pokrzywdzony, bo spotkało go wielkie nieszczęście. Ale trzeba ponieść konsekwencje takiego nieszczęścia. W ocenie sądu wielkim błędem było to, że na samym początku nie zastosowano tymczasowego aresztowania, bo podejrzewam, że sprawa w ciągu kilku miesięcy byłaby osądzona, bo wtedy oskarżony miałby interes, w tym aby sprawa została szybko osądzona. Wyrok w ocenie sądu jest adekwatny do czynu – uzasadniał wyrok sędzia.
Sam oskarżony, choć obecny na rozprawie, na odczytaniu wyroku już się nie pojawił. Po zakończeniu rozprawy rodziny ofiar nie chciały komentować wyroku. Natomiast obrońca oskarżonego, mecenas Elżbieta Kosińska – Van den Berg uznała wyrok za zbyt surowy i zapowiedziała wniesienie apelacji. Wyrok nie jest prawomocny, stronom służy od niego apelacja.
JK
Cukrzyca to plaga XXI wieku, zaliczona przez Światową Organizację Zdrowia obok otyłości, nadciśnienia tętniczego czy chorób nowotworowych, do grupy chorób…
Mława nie była miastem, które licznie odwiedzały znane osobistości: politycy, wybitni wodzowie, czy królowie. W 1646 r. jeden dzień przebywała…
Wśród wielkich zbrojnych konfliktów na świecie mamy również mniejsze konflikty wewnętrzne. Toczona od niepamiętnych czasów wojna polsko-polska wciąż ma się…
Redakcja portalu Codziennik Mławski zastrzega sobie wszelkie prawa do publikowanych treści. Użytkownicy mogą pobierać i drukować fragmenty zawartości portalu informacyjnego //codziennikmlawski.pl wyłącznie do niekomercyjnego użytku osobistego. Publikacja, rozpowszechnianie lub sprzedaż zawartości portalu Codziennik Mławski są zabronione bez uprzedniej pisemnej zgody redakcji i stanowią naruszenie ustaw o prawie autorskim, ochronie baz danych i uczciwej konkurencji i będą ścigane przy pomocy wszelkich dostępnych środków prawnych.
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.

Dlaczego nikt nie mówi głośno że w lanosie jechali pijani. A dlatego że rodzina musiałaby oddać odszkodowanie. Nie bronię kombajnisty, ale sami zginęli z własnej winy. Zwykłego rolnika zniszczyć a pijaka z lanosa na piedestał.
Mówimy głoścno, żew to kombajnista jehał pijany !
A nad zalewem Ruda to kombajnista pił? A chwilę wcześniej to kombajnistę wyciągali z rowu? Tak jest jak jeździ się po pijaku. Wszędzie rolnicy jeżdżą z hederem, ale jak ma się trzeźwy umysł i dostosowaną prędkość to się go widzi, kombajn to nie igła w stogu siana.
Brawo Pani Olu, zgadzam się z Panią w 100 %, winna jest prędkość a kombajnista tylko pojawił się w nie odpowiednim miejscu o nie odpowiednim czasie. Gdzieś czytałem, że niby ten lanos jechał 80-90 km/h… jakby on jechał 90 km/h to nie wbił by się praktycznie do połowy pod kombajn.
Dokładnie jaka to musiała być prędkość żeby tak się wbić pod heder i jeszcze kombajn przesunąć
Dziwne z takimi informacjami, DROGA PANNO, powinnaś się zgłosić do Prokuratury, a z kąd jesteś taka pewna że byli pijani, czyżbyś pila razem z nimi.????
Olu, ludzie bez koneksji się nie przebiją – oglądasz czasami „Expres reporterów” we wtorki na TVP2. Masz rację co do odszkodowania z ubezpieczenia, tylko po pierwsze nie dostaliby żadnego odszkodowania.
Do wszystkich którzy bronią kombajnisty. Życze Wam zebyscie nigdy nie wjechali na taki kombajn. A jesli juz to zebyscie przezyli. I ciekaw jestem co wtedy powiecie???
Wystarczy jechać spokojnie i zgodnie z przepisami i obiecuję ci ze nigdzie nie wjedziesz
podzielam zdanie maxa i świadka
to chyba jakies jaja 5 lat?? 5 lat to powinien dostac prokurator za samo gadanie tych bzdur na procesie, heder z przodu to zamontowana śmierć? nawet jesli mial heder i nie mial koguta to kierowca lanosa musial byc chyba slepy zeby pod niego wjechac i go nie zauwazyc, chyba ze tak zap…dalał ze nie zdazyl go zauwazyc, mam nadzieje ze w sadzie apelacyjnym beda siedzieli mądrzejsi ludzie
i tu się grubo mylisz. Sama bym wpadła na jakieś coś nawet nie wiem co. Było ciemno wyjechałam zza tej przeklętej górki w Pawłowie, na szczeście miałam „długie” bo inaczej wpakowałabym się prosto w nieoświetlony tył jakiejś maszyny rolniczej.
Panie Marku K., niech Pan zastanowi się trzy razy zanim coś powie: „Ja czuję się winny, ale wnoszę o uniewinnienie”. Niezaprzeczalnie stała się tragedia, życie stracili ludzie. Z Pana strony były znaczące uchybienia, a czy ktoś był pijany, naćpany, kulawy, czy może wepchnięty na ulicę, jakie to ma teraz znaczenie ?! Żeby mówić o swojej niewinności, najpierw trzeba jechać zgodnie z przepisami, a nie na bolka oko, może się uda, może przejadę szybko, przecież to tylko kawałek, na sąsiednie pole lub do domu, tak kawałek… do śmierci człowieka…
a kierowca lanosa ścinając zakręt i jadąc z nadmierną szybkością zachował się zgodnie z przepisami? ten wyrok to jakaś żenada, 5 lat za to że gość nie odpiął hedera i wracał do domu po dniu ciężkiej pracy, brawo wymiar sprawiedliwości
Nie 5 lat jest za to ze w wyniku tych zaniedbań zaginęły 3 osoby
Pracuje kazdy. Gdyby dbał o jakość pracy ludzie by zyli. Masz racje zenada 10 lat by było ok
Zginęli bo jechali jak by byli wladcami wszystkich dróg