Kiedyś niedziela handlowa była ostatnią szansą na zrobienie przedświątecznych zakupów. Teraz wszystkie markety i duże sklepy są otwarte siedem dni w tygodniu. Czy niedziela handlowa nadal jest atrakcyjna, czy w tym dniu przyciągają tłumy chętnych na zakupy?
Warto jednak pamiętać, że w niedzielę handlową kupcy otwierają nawet mniejsze sklepy. Wydawać by się mogło, że zwyczaj handlowej niedzieli istnieje już tylko dla tych sklepikarzy. Nic bardziej mylnego, wczorajsza niedziela przyciągnęła w Mławie tłumy zarówno do dużych marketów jak i małych sklepów.
– To jedyny dzień, kiedy można wybrać się na zakupy całą rodziną – mówi pani Irena, która z dziećmi szukała w sklepie odzieżowym modnych ciuszków.
– Bardzo dobrze, że jest ta niedziela handlowa i te mniejsze sklepy są też otwarte – mówi Zofia Jabłońska. – To jedyny dzień, kiedy pracujący człowiek może zrobić przedświąteczne zakupy. Wiadomo, że gdy kupuje się buty lub odzież, trzeba zajrzeć do kilku sklepów. W powszedni dzień nie miałabym czasu.
– Wszystko dzisiaj kupujemy, żeby już mieć z głowy – dodają inni.
– Obserwujemy zwiększone zainteresowanie, klientów jest więcej niż normalnie w dni powszednie czy zwyczajowe niedziele – powiedziała nam jedna z pań pracujących na stoisku obuwniczym. To samo mówiła obsługa innych sklepów w naszym mieście.
Zabawki, koszule, krawaty, biżuteria, zegarki, perfumy to tylko niektóre z próśb do Św. Mikołaja, które należy spełnić. Do tego jeszcze zakupy na stół świąteczny… No i oczywiście świąteczne drzewko. – U nas zawsze mąż wybiera choinkę, zawsze żywą. Co roku musi być, tradycja jest ważna – mówi pani Ania.
– Wybór szeroki: naturalne duże, małe w doniczce i bez i sztuczne. – Klienci nie są zbyt wymagający. Ludzie najczęściej chcą zwykły świerk pospolity, ten stary tradycyjny, cięty bądź w doniczce. Bardzo ładnie też schodzą choineczki srebrne w doniczkach – zdradza pan Jurek sprzedawca choinek.
Pośpiech, nerwowe poszukanie wolnych miejsc parkingowych i bardzo długie kolejki do kasy. To powodowało, że nerwy stawały się napięte do granic, rosła temperatura i ciśnienie – czasami tak bardzo, że niektórzy gubili świąteczne listy, portfele, własny rozum i świąteczną atmosferę.
Z mojego dzieciństwa ( czasy PRL-u) pamiętam, że istniało takie „coś” jak niedziela handlowa. Niektórym, szczególnie tym młodszym czytelnikom może się to wydawać dziwne, ale w PRL-u sklepy w niedziele były pozamykane. Jedynie przed świętami robiono niedzielną akcję i otwierano sklepy. Nazywano to „niedzielą handlową”.
RK