Cukrzyca to plaga XXI wieku
— 01/06/2022Cukrzyca to plaga XXI wieku, zaliczona przez Światową Organizację Zdrowia obok otyłości, nadciśnienia tętniczego czy chorób nowotworowych, do grupy chorób…
Biuro Rzeczy Znalezionych w mławskim starostwie nie przeżywa oblężenia, jak niektóre takie punkty w kraju, po wejściu w życie nowej Ustawy o rzeczach znalezionych.
Najczęściej trafiają tu telefony komórkowe i klucze, ale w depozycie znalazły się także okulary korekcyjne, radioodtwarzacz, rowery górskie, wózek ze złomem, pieniądze i warchlak. Ten ostatni, ponieważ nie został odebrany, trafił do gospodarstwa rolnego „na przechowanie”, a później właściciel tego gospodarstwa go odkupił. O ile po telefony właściciele się jeszcze zgłaszali, choć rzadko, to po pozostałe rzeczy prawie wcale. – Od 2012 roku trzymamy je wszystkie w magazynie – informuje Anna Bogulas, która zajmuje się biurem w starostwie.
Nowa ustawa z 20 lutego 2015 r. o rzeczach znalezionych zaczęła obowiązywać 21 czerwca. W jej myśl przedmioty znalezione w pociągach, autobusach czy sklepach, które dotychczas czekały na właścicieli u ich zarządców, mają w ciągu trzech dni zostać przekazane do starostwa. I tu rodzi się kłopot, ponieważ w większych miastach znalezione rzeczy zaczęły napływać lawinowo. Pociągnęło to za sobą konieczność wygospodarowania więcej miejsca czy nawet zatrudnienia nowych pracowników.
W Mławie póki co, od czerwca do depozytu nic nie przybyło. Anna Bogulas jest zdania, że to konsekwencja kolejnego zapisu – starostwo ma obowiązek przyjęcia tylko tych przedmiotów, które są warte więcej niż 100 zł, mają wartość naukową albo artystyczną. – Policja nie przekazuje nam już na przykład jakichś starych, zniszczonych telefonów – mówi. Ale tu rodzą się kolejne wątpliwości, bo zawiadujący biurem musiałby się wcielić w rolę rzeczoznawcy, który oszacuje wartość zguby.
Dotychczas pozbycie się rzeczy znalezionych (możliwe po 2 latach) nastręczało kłopoty i koszty. – O pozwolenie na likwidację trzeba było wystąpić do sądu, a to w każdym przypadku 40 złotych opłaty – wyjaśnia nasza rozmówczyni. – Dlatego przechowywaliśmy wszystkie – dodaje. Teraz przedmiot będzie mógł, także po 2 latach, odebrać znalazca, jeżeli właściciel się nie zgłosi. A jeśli został wezwany i nie pojawił się – już po roku.
el
to chyba nie jedyny warchlak w starostwie?
a np. sentymentalna wartość przedmiotów? głupi zapis w ustawie.