Codziennik Mławski - lokalny portal informacyjny. Piszemy jak jest o wydarzeniach w Mławie i powiecie. Bądź na bieżąco z newsami z Mławy i okolic!

Mławski portal informacyjny codziennikmlawski.pl. Newsy Mława i okolice.
Życzymy wszystkiego najlepszego!
linia
Patryk Fabisiak kandydat do Rady Miasta Jolanta Karpińska kandydatka do Rady Powiatu Mławskiego wybory samorządowe 2018
Logo
meblolux
Szpulka Mława tkaniny pasmanteria dodatki krawieckie nowo otwarty sklep

Nie wszyscy dali się porwać do tańca


63Jak żyli nasi dziadkowie i ojcowie? Jakie problemy nurtowały ich na co dzień? Na te pytania poprzez różnego rodzaju scenki rodzajowe i relacje z przedwojennej prasy starali się odpowiedzieć twórcy ósmej już inscenizacji określanej jako „Nalot bombowy na Mławę”.

Marek Kiełbiński kandydatna burmistrza Mławy PiS

Zanim rozpoczęło się tegoroczne widowisko, o godzinie 17.00 na Starym Rynku w Mławie odbyły się oficjalne uroczystości z okazji 76 Rocznicy wybuchu II wojny światowej. Jak co roku, nie zabrakło przemówień okolicznościowych, apelu pamięci, salwy honorowej i defilady pododdziałów. Na uroczystość przybyli m.in.: poseł Mirosław Koźlakiewicz i senator Jan Maria Jackowski. Byli też goście zagraniczni, m.in. konsul Stanów Zjednoczonych Kyle Fishman.

Inscenizacja zatytułowana „A we wrześniu poproś mnie do tańca” wystartowała o godz. 18.00. Wzięło w niej udział około 85 rekonstruktorów. Mławianie i przybyli goście byli ciekawi, co zaprezentuje nowy reżyser żywego teatru Adam Biernacki. Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, licznie przybyła publiczność zobaczyła sceny rodzajowe z życia codziennego, na bieżąco opisywane artykułami z przedwojennej „Gazety Mławskiej”. Aktorzy pokazali jak ludzie żyjący przed wojną przeżywali uroczystości religijne i wydarzenia kulturalne. Ukazali także życie codzienne: handel, rozmowy ze znajomymi, wyjścia do kina. Nie zabrakło również próby odtworzenia ówczesnych nastrojów przedwojennych i konfliktów pomiędzy różnymi grupami społecznymi.

Zakończeniem inscenizacji była scena nalotu bombowego. Nad Starym Rynkiem pojawił się niemiecki samolot, a aktorzy pokazali dramat bombardowanej ludności.

Za scenografię żywego teatru w tym roku odpowiadała Joanna Jaśko-Sroka, a autorką ścieżki dźwiękowej jest Katarzyna Grochowska.

Komentarz bez emocji.

Tegoroczna inscenizacja na Starym Rynku była inna niż wszystkie. Nowy reżyser i scenarzysta zapowiadał, że odda głos ludziom żyjącym w tamtych czasach. Będą cytaty z przedwojennej prasy i odgrywanie scen tam opisanych. Tak też się stało. Autor scenariusza nie zakładał logicznego ciągu fabularnego. Publiczność zobaczyła szereg różnych scen z życia przedwojennej Mławy.

Moim zdaniem żywy teatr w tym roku był po prostu nudny, a reżyser z brakiem ciągu logicznego chyba przesadził. Brakowało w tym wszystkim jakiejś spójności. Sceny takie jak np. procesja kościelna powtarzały się kilka razy. Inne z kolei były niezrozumiałe. Do takich z całą pewnością należał motyw młodego Niemca ze swastyką, który popędzał parę niosącą napis „Neidenburg” (Nidzica). Lektorzy, czytający artykuły z przedwojennej „Gazety Mławskiej”, w wielu momentach nie byli dobrze słyszalni, co dodatkowo utrudniało zrozumienie odgrywanych scen. Tegoroczne przedstawienie dłużyło się, brakowało budowania napięcia. Dopiero ostatnia scena – samego nalotu bombowego wniosła coś dynamicznego do widowiska.

I jeszcze jedno – rażący brak wystarczającej ilości dorosłych aktorów-rekonstruktorów. Dlatego w wielu scenach musiały grać dzieci, co niezbyt przystawało do rzeczywistości. Można tu wskazać np. na scenę (również powtarzaną kilka razy) dzieci idących w swego rodzaju pochodzie i żądających dozbrojenia floty polskiej.

Nie mam natomiast żadnych zastrzeżeń do samych rekonstruktorów. Myślę, że powierzone im zadanie – odegranie ról zgodnie z zamysłem reżysera, wykonali bardzo dobrze. Jednak całość dla publiczności wypadła kiepsko. Było to widać także na samym końcu, kiedy (jak co roku) aktorzy ustawiają się z płonącymi zniczami. W tym momencie mieszkańcy Mławy i goście biją brawa. W tym roku było słychać, że do bicia tych braw zostało stosunkowo niewielu ludzi.

To, co pokazał reżyser Adam Biernacki zapewne byłoby wspaniałą, wartościową inscenizacją. Choćby dlatego, że pełną treści historycznej i symboliki. Ale nie tu na Starym Rynku, nie w takich okolicznościach… Mławianie naprawdę oczekiwali czegoś innego. Na taki teatr chętnie bym poszedł, nawet płacąc za bilet, ale właśnie do… teatru.

Oprac. TW

« 1 z 2 »
Udostępnij:
Henryk Antczak
Chcąc jak najlepiej zabezpieczyć i chronić Twoje dane osobowe zgodnie z przepisami RODO, potrzebna nam jest Twoja zgoda na ewentualne ich przetwarzanie. Informujemy jednocześnie, że publikacja komentarza w portalu "Codziennik Mławski" skutkuje wyrażeniem przez Ciebie takiej zgody. Nigdzie nie przekazujemy Twoich danych (IP) i chronimy je jak najlepiej potrafimy, wykorzystując do tego wszelkie możliwe formy. Zapraszamy do zapoznania się ze szczegółami oraz z Regulaminem Komentowania na portalu Codziennik Mławski [TUTAJ]

2
KOMENTARZE

1500
propozycja

a gdyby tak wręczanie sobie medali gratulacje i przemowy przenieść po widowisku? zostałby kto by chciał a nie musiał

obserwator

Jak tak dalej pójdzie, to na tym widowisku publiczność będzie się składała z dwóch osób: dyrektor MDK-u i burmistrza. No… może jeszcze pani rzecznik ratusza się dołączy…