Cukrzyca to plaga XXI wieku
— 01/06/2022Cukrzyca to plaga XXI wieku, zaliczona przez Światową Organizację Zdrowia obok otyłości, nadciśnienia tętniczego czy chorób nowotworowych, do grupy chorób…
Wojciech Łachut to sportowiec jakich mało. Najpierw uprawiał lekką atletykę, nie stronił także od jazdy na rowerze. Szukał jednak kolejnych wyzwań, w efekcie zaczął występować w zawodach triathlonowych. W nich odnosi coraz większe sukcesy.
Wakacje rozpoczął od występów w cyklu Volvo Series Triathlon. Wszystko zaczęło się w Brodnicy, gdzie na dystansie 1/4 IronMan był czwarty. Przez chwilę mógł mieć nadzieję na podium, świetna jazda na rowerze pozwoliła mu przebić się na trzecie miejsce. Niestety nie zdołał się na nim utrzymać, tuż przed metą wyprzedził go warszawianin Tomasz Jurkowski. Łachut stracił do niego zaledwie trzynaście setnych sekundy.
Gorzej poszło mu w Nieporęcie – występ na identycznym dystansie jak w Brodnicy przyniósł reprezentantowi Tempo Mława czternastą lokatę. Na pocieszenie w swojej kategorii M-2 był piąty.
Wreszcie na podium
Mławianin nie był zadowolony, za wszelką cenę chciał się przebić do strefy medalowej. W jego przypadku sprawdziło się porzekadło „do trzech razy sztuka”. W Chodzieży, gdzie rozegrano kolejne zawody cyklu, nie pozwolił się już zepchnąć z podium. Ostatecznie ukończył zmagania na trzeciej pozycji.
Na wszystkich wyżej wymienionych imprezach Łachut rywalizował na odcinku 1/4 IronMan. Za to w Wolszynie, gdzie rozegrano zawody Polska Men Race Series poszedł już na całego. Zgłosił się do startu na dystansie IronMan, do pokonania było ponad 200 kilometrów.
Wszystko zaczęło się od pływania, potem była jazda na rowerze, na zakończenie biegowy maraton. Do rywalizacji przystąpiło 50 zawodników, czwórka z nich nie wytrzymała trudów rywalizacji.
Zdecydowanym liderem był Robert Karaś. Elblążanin w każdej z konkurenci uzyskał najlepsze czasy, dzięki czemu jako jedyny złamał granicę dziewięciu godzin. Pół godziny później linię mety przekroczył mławianin. Radość był podwójna – świętował zdobycie drugiego miejsca oraz fakt pobicia rekordu życiowego (jego czas na mecie to dziewięć godzin i trzy minuty).
W planach Łachut ma jeszcze występy w Mrągowie (ostatnie zawody Volvo Series) oraz Malborku (Castle Triathlon).
rs
Szacun Wojtas!!! Szczególnie za tego całego Ajrona.