10 kwietnia o godzinie 8:41 w całym kraju miały zawyć syreny. Według Wojewody Mazowieckiego miał to być trening i ćwiczenia systemów alarmowania, a jednocześnie upamiętnienie 12. rocznicy Katastrofy Smoleńskiej. Syreny miały zawyć, ale w wielu miejscowościach nie zawyły, w tym również w Mławie. Z jakiego powodu tak się stało?
Decyzje wojewodów o uruchomieniu syren z dwóch powodów – ćwiczeń sytemu ostrzegania i jednocześnie uczczenia rocznicy smoleńskiej spotkały się z krytyką – przynajmniej niektórych – samorządowców. Prezydent Ciechanowa Krzysztof Kosiński w sobotę 9 kwietnia publicznie zapowiedział, że syren nie uruchomi, bo to trauma dla uchodźców z Ukrainy i są bardziej godne sposoby na uczczenie pamięci ofiar katastrofy w Smoleńsku.
Dlaczego w Mławie syreny nie zawyły, wyjaśnił burmistrz Sławomir Kowalewski 10 kwietnia pod dębem ofiar katastrofy smoleńskiej.
– Nie wiedziałem o żadnej potrzebie uruchamiania syren. Nie dowiedziałem się o tym i do chwili obecnej nie wiedziałem – powiedział burmistrz Kowalewski. Dodał też, że przy sprawie czy syreny powinny być uruchomione czy nie, rozgorzała polityczna dyskusja i to źle.
Tę wypowiedź burmistrza Kowalewskiego trzeba jednak zestawić z wypowiedzią jego zastępcy Szymona Zejera dla lokalnych mediów, który 9 kwietnia poinformował, że syreny w Mławie nie będą uruchomione. Ta wypowiedź świadczy jednak, że zastępca burmistrza wiedział, że mają być uruchomione. Czy z tego można wnioskować, że decyzję o nie uruchomieniu syren podjął zastępca burmistrza i nie poinformował Kowalewskiego?
Abstrahując od tego czy nakaz wojewody był słuszny, czy nie, to jednak szefem obrony cywilnej na administrowanym terenie jest odpowiednio – wojewoda, w powiecie starosta, w mieście prezydent lub burmistrz, natomiast w gminie wójt. Jak więc działa ten system w Mławie, skoro jego szef – burmistrz Kowalewski nic nie wie?
Według prezydenta Ciechanowa, powiadomienie o tym poleceniu wojewody dotarło do samorządów około godziny 2:00 w sobotę. Ze stanowiskiem i motywami prezydenta Kosińskiego można się zgadzać bądź nie. Tam jednak wiedzieli, że takie polecenie wpłynęło.
Taka sytuacja w Mławie to groźny precedens. Dobrze, że to tylko ćwiczenia i rocznica, a co gdyby alarm był prawdziwy?
JK
i słusznie że nie włączyli
politycznie??!! ustawione „ćwiczenia”
a po wtóre, kolejna zabawa w niepotrzebne wycie syren spowoduje że przy następnej, już prawdziwej i koniecznej, ludzie nie zareagują i wtedy moze stać się tragedia
To był zamach.
Bez przesady, i dobrze, że nie zawyły, chcecie posłuchać – na Ukrainę, a trauma zostanie wam na całe życie!!!
Od kiedy Pana Henryka nie ma to w ratuszu burdel
Za Pana HENRYKA BYŁA JESZCZE WIĘKSZA PRYWATA I UKŁADY Z BIZNESEM —NIŻ SOBIE TO POTRAFISZ WYOBRAZIĆ !!!— dla tego Kowalewski się rozstał z PANEM HENRYKIEM, ABY TEN NIE PRZESZKADZAŁ MU W JEGO DZIAŁANIU ,— a wszystko wyszło jeszcze gorzej !!!!
Miało byc dziś wywołanie wojny przez Macierewicza i Kaczyńskiego, ale zamiast alarmu grozy wyszło pięrdnięcie.
Gdyby był alarm rzeczywisty byłby telefon o Wojwody lub starosty i właściwr procedury byłyby uruchomione. Co to za akcja?Nie rozumiem poruszenia
Pospolici idioci martwicie się sygnałami które żle się kojarzą Ukraińcom a zabite LWY na cmentarzu ORLĄT wam nie przeszkadzają,szybko zapomnieliście o Wołyniu ,na razie w Polsce są same kobiety z dziećmi za kilka miesięcy dojadą ich mężowie ze skazą psychiczną wojny pokarzą nam gdzie raki zimują ,myślicie o tym
Jakie same kobiety faceci w sile wieku łażą po osiedlu robią zakupy po rozmowie wiem że to ukrajnicy strach z domu wyjść
Jwśli tak bardzo ci przeszkadzają —to nie wychodż z domu !!!