Mławski ratusz już od lat zachęca aby zamieszkać w Mławie, w tym celu prowadzona jest nawet specjalna kampania, a takie zachęty często wygłasza też burmistrz Kowalewski w publicznych wystąpieniach.
Oprócz takiej zachęty warto jednak byłoby zadbać też o tych, którzy w Mławie już mieszkają, ale życie w naszym pięknym mieście utrudniają im dość prozaiczne problemy. Tacy mieszkańcy z od dawna nie naprawianych ulic raczej z zazdrością patrzą na nowe ulice wiodące do nowo wybudowanych bloków, jak np. na Smolarni. A co spędza sen z powiek „starym” mieszkańcom Ilustrują to dwa przykłady z ostatniego czasu.
Otóż w sieci pojawił się wpis jednego z mieszkańców ulicy Adama Bienia, zilustrowany zdjęciem. Przytaczamy go w całości:
„Piszę na tej stronie bo może ktoś zobaczy i niektórzy z urzędu się obudzą – chodzi tu o ul. Adama Bienia i zobaczą jaką drogą jeździmy. Dziś jest znacznie lepiej bo w nocy nie padał deszcz. Wczoraj wyjeżdżając z bramy bezpośrednio na ulicę ledwo nie zakopałam samochodu w błocie, bo ledwo udało mi się przejechać. Nie wspomnę, o tym, że samochody mamy ciągle brudne. Mieszkamy na zakręcie gdzie bardzo dużo osób zakręca w tym miejscu i potem mamy taką drogę. Do urzędu było zgłaszane nie raz, ale widać nikt nie reaguje. Najpierw było składane na to, że kanalizacja będzie tam robiona. Kanalizację zrobili a drogi jak nie ma tak nie ma. Dzwoniąc do urzędu powiedziano nam, że będzie tam droga bo przecież na ulicy mieszka radny? Męczymy się z tą drogą 5 lat i jak widać nikt się tym nie interesuje. Podatki płacimy takie same jak w centrum a jeździmy gorszą drogą niż rolnicy na pole.”
Z treścią tego wpisu solidaryzowali się również innych ulic:
„Zapraszam na Tekli Bądarzewskiej bądź Klawesynową. Tragedia, gmina Lipowiec swoje drogi zrobiła utwardzanie pomimo niższych podatków jak w Mławie. A u nas nic nie można zrobić A gdy zgłaszałem problem to pani kazała zrobić sobie samemu” – brzmi inny z wpisów.
Nie jest to zresztą jedyny problem tych już mieszkających w Mławie. Wcześniej już pisaliśmy o zdewastowanej ulicy Zabrody, teraz okazuje się, że na części ulicy już ponad tydzień zgasło oświetlenie uliczne i panują „egipskie” ciemności. Tu również mieszkańcy nie mają wiedzy, kiedy tą ulicą będzie można bez lęku przejść pieszo wieczorem.
W obecnym czasie, gdzie ze względu na ograniczenia sanitarne nie ma już osiedlowych zebrań, mieszkańcy nie bardzo nawet mogą osobiście przypominać o tych problemach władzom miasta, a telefoniczne rozmowy z urzędnikiem rzadko kiedy przynoszą pożądany efekt.
JK
Niech wreszcie naprawia ta droge co jest przy wipaszu tam to dopiero jest masakra
Trzeba było tam na zadupiach nie budować się. Tam macie ekologicznie i asfaltu nie będzie.
powiedział co wiedział. Żałosne…
Przynajmniej mamy swoje domy a nie siedzimy w tych ,,pgrach.
Kolejny ch.amuś. Odpowiem ci tak: „tylko my w tych „pgrach” przynajmniej mamy sucho, a wy w tych swoich domach taplacie się w błocie jak ś.winie..:D „
Masz wiele racji, ale cóż na to poradzić skoro NASZE MIASTO MLAWA– tak bardzo z chamiala, w czasie rządów Kowalewskiego!! O tym zadupiu które wspomina „Sławek”to w większości budynki, przybyszy z okolicznych gmin, !!! A rdzennych Mlawiakow, coraz mniej, bo ich dzieci wyjeżdżają z Mławy, albo do o większych miast albo za granicę?!!!
Blisko centrum jest ul. Broniewskiego i też nie ma jezdni. Za to jest w niej kanalizacja i zapchana deszczowka. Znarnowane pieniądze bo trzeba było zrobić kanalizację dla orywatnej sracji benzynowej.
Ludzie się budują tam gdzie są działki budowlane i miasto wydaje warunki zabudowy.
Po co te ch.amskie odzywki. Zazdrościsz, że ktoś ma własny dom?