Dano mi odczuć, że w drużynie burmistrza już nie jestem potrzebny
— 21/09/2018
Komitet Wyborczy Polskiego Stronnictwa Ludowego jako pierwszy zgłosił pełne listy we wszystkich okręgach i zarejestrował kandydatów do rady miasta. Wśród nich jest Mariusz Szczechowicz, jeden z najbliższych współpracowników obecnego burmistrza. Tym samym znalazł się on w obozie konkurencyjnym do swojego pracodawcy. To rzadko spotykana i zaskakująca sytuacja. Jakie są jej powody wytłumaczył przed kilkoma dniami sam kandydat na konferencji prasowej.
„Tu trzeba wrócić wstecz, do historii jak to było. W 2006 roku, kiedy pan Kowalewski wygrał wybory ja byłem dyrektorem Szkoły Podstawowej nr 7. Bezpośrednio po tych wyborach przyszedł do mnie Kowalewski i zaproponował mi stanowisko wiceburmistrza. Wtedy mu powiedziałem: wiesz co, nauczyciele wychowania fizycznego na dwóch najwyższych stołkach w mieście to tak nie bardzo. Ja nie mam takich aspiracji, podziękowałem grzecznie, no niech poszuka kogoś innego. Za kilka miesięcy był u mnie w szkole i wtedy zaproponował mi stanowisko sekretarza miasta. Też wtedy odmówiłem, nawet jakieś nazwiska podałem, że to są fajni ludzie, żeby z nimi porozmawiał i możliwe, że kogoś z tych osób uda się wprowadzić do ratusza na to stanowisko. Powiedziałem też, że jak ci się nie uda do połowy wakacji nikogo znaleźć, to ja wyrażę zgodę. W sierpniu pan Kowalewski przyjechał do „siódemki”, ponowił propozycję i wtedy zadecydowałem się i wyraziłem zgodę. Zostałem wtedy powołany na stanowisko Sekretarza Miasta Mława przez radę miejską. Od 2007 r. zmieniły się przepisy i jestem pracownikiem zatrudnionym na umowę o pracę na czas nieokreślony.
Przed 10 lat ta współpraca z burmistrzem układała się bardzo dobrze, ja jestem takim człowiekiem, który lubi pracę. Jak jest konkretne zadanie, to poświęcam się jemu i bardzo dużo z siebie dawałem i daję. Około roku temu zaczęło się coś między nami psuć. Teraz zacząłem analizować, z czym to było związane. Wydaje mi się, że z sytuacją budowy dworca zintegrowanego z galerią na Osiedlu Książąt Mazowieckich. Wtedy była powołana komisja, która miała pracować z osobami, które miały przygotować koncepcję całej infrastruktury związanej z dworcem zintegrowanym i galerią handlową. W związku z tym, że na osiedlu mieszkam ponad 30 lat, byłem nauczycielem w SP 7 przez 8 lat, potem przez 9 dyrektorem, mieszkałem w różnych częściach osiedla, to jego teren jest mi doskonale znany. Na tych spotkaniach więc zwracałem uwagę na pewne rzeczy, które są istotne. Niektóre udało się przeforsować, np. wykupienie pasa zieleni odgraniczającego osiedle, „aleję zachodnią” od dworca zintegrowanego, no i walczyłem o to, aby nie było drogi dojazdowej od ulicy Mariackiej do galerii handlowej. W związku z tym, że Aleja św. Wojciecha była drogą zapowiedzianą do obsługi galerii, nie widziałem potrzeby, żeby budować drogę od Mariackiej, tym bardziej, że połowa miasta miałaby możliwość dojazdu przez osiedle. Sam jestem kierowcą i wiem, że każdy jedzie najkrótszą drogą. Od ulicy Andersa aż po Lelewela i Osiedle Młodych, ta część miasta mogłaby tędy jeździć. I chyba to się komuś nie spodobało, bo nagle zostałem odsunięty od prac w tej komisji. Tak mi się wydaje, że od tego momentu wszystko zaczęło się psuć między nami.
Odbywające się w urzędzie spotkania najwyższej kadry kierowniczej były tak organizowane, że na niektóre byłem proszony z naczelnikami, na niektóre nie. A im dalej, tym mniej czułem się potrzebny w tej drużynie. Potem zaczęły dochodzić informacje, że dni sekretarza są policzone. W następnym okresie dotarła potwierdzona informacja od osoby, która uzyskała ją od radnego z komitetu Kowalewskiego, że Szczechowicz będzie zwolniony. To się potem potwierdziło w rozmowie z burmistrzem. W ubiegłą środę (12 września) zakomunikowałem panu burmistrzowi o swojej decyzji, powiedziałem dlaczego i też otrzymałem propozycję, że dobrze byłoby, jakbym się zwolnił. Stwierdziłem, że ja się wywiązuję ze swoich obowiązków należycie, nigdy nie miałem zwróconej uwagi, że robię coś niewłaściwie, więc dlaczego ja mam się zwolnić? Wina tych nie najlepszych relacji leży po stronie burmistrza. Dano mi odczuć, że w jego drużynie już nie jestem potrzebny.
Informacja, że współpraca się nam nie układa, przedostała się na zewnątrz. W międzyczasie zostałem poproszony na rozmowę przez PSL, wtedy padła propozycja startowania z tej listy. Powiedziałem, że zastanowię się i przemyślę, no i w końcu sierpnia podjąłem decyzję i podpisałem deklarację, że kandydować będę jako bezpartyjny, bo nigdy nie należałem do żadnej partii.
Dlaczego taka decyzja? Bagaż doświadczenia mam. Kierowanie przez 9 lat dużą szkołą i praca przez 11 lat na stanowisku Sekretarza Miasta Mława nauczyła mnie, jak mieszkańcom można pomóc. Po rozmowie z Marcinem Burchackim zauważyłem, że jest on osobą, która potrafi słuchać. Ja też należę do takich osób, które słuchają i starają się pomagać ludziom. Dlaczegóż mieszkańcy nie mieliby skorzystać z mojego doświadczenia i zagłosować na mnie w najbliższych wyborach jako na radnego?
Na temat nieprzyjemności, które spotkały mnie w urzędzie miasta po zakomunikowaniu takiej decyzji, nie chciałbym się wypowiadać i schodzić poniżej jakiegoś określonego poziomu. To co narastało, apogeum osiągnęło w momencie, gdy zakomunikowałem panu Kowalewskiemu, że kandyduję z listy PSL.
Wykonując funkcję sekretarza miasta, nie mogę być jednocześnie radnym, także ja tutaj postawiłem dużo, praktycznie mogę zostać bezrobotnym. Nie kandyduję do powiatu, dlatego, że jak się za coś biorę, to lubię się na tym znać. W związku z piastowaną funkcją sekretarza sprawy miejskie są mi bardziej znane.”
Mariusz Szczechowicz kandydować będzie do Rady Miasta Mława w okręgu nr 2, z drugiej pozycji – tuż za liderem listy i kandydatem na burmistrza Marcinem Burchackim.
Mat. wyborczy Komitetu Wyborczego PSL

Panie Szczechowicz, wcześniej miałem o Panu dobre mniemanie. Ale zdradzenie swojej drużyny i wstąpienie w szeregi żądnych władzy kłamców i mścicieli przekreśla Pana. Obrzydliwe!
hahaha, ale was powiozla Błaszkiewiczowa- szefowa sztabu wyborczego jeden stracił wyborców drugi straci stołek, przeciez tej kobiecie nie można zaufac, nie jedena osoba sie przekonała, ta Pani po trupach do celu… swojego celu!!!!
Nigdy nic nie wiadomo, nie ciesz się zawczasu.
Polityka była, jest i będzie brudna.
Przyganiał kocioł garnkowi, że smoli…
Oj, a jak ten kocioł smoli, to aż strach.
Szczechowicz i Burchacki z (atrakcyjną trzeba przyznać) wodzianką.
Jak widać na powyższej fotografii dwóch sekretarzy. Ludzie czy chcecie żeby Mławą zarządzał sekretarz ???
Tak chcemy
Mógł zarządzać wf-ista i były kolarz – może i sekretarz i uważam że lepszy sekretarz niż byle jaki kolarz
Żenujący tekst. Pan Sekretarz chyba popłynął. Ludzie ocenią
–załóż kamizelkę bo się w tych ocenach utopisz, i szkoda będzie takiego fachowca.
Kiedy, pod tym artykułem, krytykowałem, i obecnego Burmistrza z jego ekipą, a także pisowskich kandydatow, jeden z uczetników portalu pod moim postem napisał mi wprost cyt MLAWA DLA PATRIOTÓW, to chciałem memu adwersarzowi powiedzieć że —–Patriotyzm to ostatnie schronienie łajdaków, ludzie bez zasad moralnych którzy zwykle owijają się sztandarem, a bękarty powołują się zawsze na czystość rasy. Narodowa tożsamość to jedyne bogactwo biedaków, a poczucie tożsamości, oparte jest na nienawiści, nienawiści wobec tych którzy są inni, mając swe zdanie.