Codziennik Mławski - lokalny portal informacyjny. Piszemy jak jest o wydarzeniach w Mławie i powiecie. Bądź na bieżąco z newsami z Mławy i okolic!

Mławski portal informacyjny codziennikmlawski.pl. Newsy Mława i okolice.
Życzymy wszystkiego najlepszego!
linia
złóż życzenia na portalu codziennikmlawski.pl
Logo

Urzędnik wstaje i grzecznie mnie wita gdy wchodzę


Miałem w ostatnim czasie okazję odwiedzić jeden z urzędów w takim znacznie mniejszym od Mławy mieście. Choć jestem człowiekiem, – jak mi się wydaje – którego naprawdę niewiele rzeczy jest w stanie zadziwić, wyszedłem stamtąd naprawdę lekko zszokowany. O tym właśnie będzie dzisiejszy felieton.

Małe miasteczko na Mazowszu. W nim budynek urzędu miasta i gminy. Czysty, zadbany i wyremontowany, granitowe posadzki, na korytarzu wygodna kanapa dla oczekujących. No cóż, widziałem wiele urzędów urządzonych i wyposażonych z przepychem, imponujące gabinety w których panuje WŁADZA. Nie to mnie więc zadziwiło. Czekaliśmy ze znajomymi kilkanaście minut na umówione spotkanie z burmistrzem. Czekaliśmy nie dla tego, że burmistrz nie miał czasu (spotkanie było wcześniej umówione). Czekaliśmy aby te kilka osób naszej delegacji stawiło się w komplecie, gdyż my przyjechaliśmy właśnie te kilkanaście minut wcześniej. Usiedliśmy na kanapie w korytarzu i prowadziliśmy luźną rozmowę. Kolega, który po korytarzu sobie spacerował, nawet zajrzał przez uchylone drzwi do jakiegoś pokoju (chyba socjalnego) i stwierdził, że mają tu porządek. W jego ustach to pochwała, bo swego czasu, odbierając w pałacu prezydenckim odznaczenie z rąk ówczesnego prezydenta Komorowskiego, też zajrzał do jakiejś sali i opowiadał nam później, że zobaczył tam straszny bajzel.

Czekaliśmy więc sobie grzecznie na korytarzu urzędu, który odwiedzaliśmy w odstępie bodaj pięciu lat drugi raz w życiu. A choć na pewno jesteśmy postaciami szeroko znanymi w wąskich kręgach, nie podejrzewaliśmy, że akurat w tym urzędzie znają nas wszyscy urzędnicy. I tu właśnie dochodzimy do sedna sprawy. Każdy przechodzący korytarzem urzędnik (a przechodziło ich w tym czasie naprawdę kilkunastu) mówił nam „dzień dobry”. Niektórzy nawet się przy tym uśmiechali do nas. Dziwne nieprawdaż? Naprawdę dziwne. Trudno mi powiedzieć, na jakim poziomie uprzejmości i merytoryczności ten urząd obsługuje już przy biurku interesantów, bowiem byliśmy tam w sprawie nieco nietypowej. Czyżby jednak w mentalności urzędniczej następowały jakieś zmiany, czy może takie standardy narzucił swoim pracownikom ich szef?

– Urzędnik w USA wstaje gdy wchodzę i grzecznie mnie wita – to od razu ustawia całą naszą relację. W Polsce to ja odruchowo kulę się w sobie, gdy wchodzę do urzędu – jestem z góry przegranym petentem, podczas gdy powinienem wydawać rozkazy – tak swoje doświadczenia z administracjami w dwóch krańcowo różnych krajach opisuje znany podróżnik Wojciech Cejrowski.

A wracając na nasz rodzimy grunt. Nadal jest wiele urzędów, urzędników i funkcjonariuszy, którzy wciąż nie wiedzą, że są wynajętymi i opłacanymi przez nas pracownikami, którzy mają nam służyć. Służyć, a nie rozkazywać.

A ilu z nas wciąż traktuje z uniżeniem wójtów, burmistrzów, posłów, czy radnych ? Ilu z nas zachowuje się wobec nich jak płaszczący się przed prezesem spółdzielni by dostać mieszkanie bohater „Alternatyw 4”? W niektórych sytuacjach sami jesteśmy winni temu jak nas traktują.

W naszym powiecie wcale nie są rzadkie przypadki, że telefony odbiera pan/pani urzędniczka „słucham”. „Słucham” dlatego, że nie wie, że trzeba się przedstawić, nie mówiąc już o tym, że doradzi nam i podpowie jak najsprawniej załatwić sprawę. Czasem nie potrafi lub nie chce nawet udzielić podstawowych informacji. I co mu zrobisz?

Przykładów na bzdurne, czasem nieprawne działania urzędników  nawet na naszym terenie można by było opowiedzieć wiele. A czyż nie byłoby pięknie, gdyby tak dla przykładu w mławskim wydziale komunikacji, urzędnik mówił nam: „dzień dobry, proszę usiąść wygodnie na kanapie, już sprawdzam kompletność dokumentów, załatwimy sprawę od ręki, to potrwa kilka minut”.

Choć gwoli sprawiedliwości mogę stwierdzić, że i w naszym mieście oraz powiecie znam lub słyszałem wiele pozytywnych przykładów zachowań urzędników w różnych urzędach. Może to zależy właśnie od szefa, jakie standardy narzuci pracownikom, może to zależy też od tego kto i w jaki sposób zatrudniany jest w administracji.

We Włoszech pewien minister, notabene znany z raczej niewyparzonego języka zapowiedział, że wszyscy urzędnicy będą mieli ustawowy obowiązek uprzejmości oraz dobrych manier. Wymagany będzie też uśmiech. Czy też uważacie, że to może właściwa droga?

ZygZak


Czytaj także…

Ciechanów ma unijne miliony. A my?

Młodzież ekologiczna

Współcześni lalkarze

Pin It
Wydawca portalu codziennikmlawski.pl nie odpowiada za komentarze zamieszczane przez użytkowników. Wszelkie poglądy i treści użytkownicy prezentują w swoim własnym imieniu i na swoją odpowiedzialność. Uwagi do wydawcy prosimy kierować na adres: redakcja@codziennikmlawski.pl

KOMENTARZE

9 - liczba komentarzy w artykule "Urzędnik wstaje i grzecznie mnie wita gdy wchodzę"

avatar
1500
Sortuj:   najnowsze | najstarsze | najwyżej oceniane
UIrzędniczka
Gość

A ja jestem dumna ze swojego urzędu, już kilka osób wypowiedziało opinię, że są miło zaskoczeni bardzo szybką i miłą obsługą, a więc i w Mławie są porządni urzędnicy. „Swojego nie znacie cudze chwalicie”.
Pozdrawiam

baron
Gość

Proszę napisać o jaki urząd chodzi, my też pochwalimy.

Ludź
Gość

Na swoim stanowisku pracy każdy czuje się panem, ale przyjdzie taki dzień, że pan będzie musiał skorzystać z usług lekarza, mechanika, zrobić zakupy w markecie… pojechać autobusem itd. Pamiętajmy, że pod drugiej stronie zawsze jest drugi człowiek…

Anonimowo
Gość

szkoda że nie kazdy o tym pamięta są ludzie naprawde wredni jak by pracowali za kare

uprzejmy gość
Gość

Tak przyzwyczailiśmy się do braku kultury i arogancji, że jak ktoś w tych przybytkach człowieka z uśmiechem i życzliwością potraktuje to dla nas MIŁE ZASKOCZENIE. Przykre, powinien to być standard. Przy okazji serdecznie pozdrawiam czytelników, a szczególnie tych miłych i pracujących w mławskich urzędach 🙂

Wiola
Gość

Myślę, że niektórym pracownikom urzędowym przydałby się taki kurs dobrych manier, a urzędom jakaś porządna reorganizacja. Dla mnie w Mławie najgorszy jest wydział komunikacji. Czysty PRL. Człowiek czeka dobrą godzinę na swoją kolej, a ty nagle przychodzi jakaś paniusia- znajomek, bez słowa wpierdziela się przede mnie… i kolejna godzina czekania.

mławianin
Gość

Pełna zgoda z tekstem i Państwa opiniami, tylko uważam że szkolenie Pani Wiolu powinno się zacząć od Kierownictwa tych jednostek bez wyjątku wszystkich bo w naszym mieście w Urzędach niestety z kulturą obsługi interesantów jest delikatnie mówiąc nie ciekawie. A O Wydziale Komunikacji—-lepiej nie wspominać bo to naprawdę PRL.

Zaskoczona pozytywnie
Gość

Uważam, że powinno to być standardem. Ja również byłam tak potraktowana, ale nie w urzędzie tylko podczas pobytu w sanatorium. Byłam mile zaskoczona, kiedy lekarz zawsze wychodził zza biurka, przedstawiał się. Uśmiech i sympatyczne podejście było na porządku dziennym i dotyczyło całego personelu. Muszę powiedzieć, że było to sanatorium w ramach NFZ (Konstancin), a nie tzw. pobyt prywatny. Pozdrawiam panią doktor kierownika Sanatorium Uzdrowiskowego dr nauk med. Hannę Więcławek-Wassermann i jej personel.

wpDiscuz