Cukrzyca to plaga XXI wieku
— 01/06/2022Cukrzyca to plaga XXI wieku, zaliczona przez Światową Organizację Zdrowia obok otyłości, nadciśnienia tętniczego czy chorób nowotworowych, do grupy chorób…
Niezbyt piękny obraz Mławy przewija się na kartach najnowszej książki Kamila Janickiego „Epoka milczenia”, mówiącej o dziecięcej prostytucji w przedwojennej Polsce. Autor w oparciu o ówczesne publikacje prasowe właśnie nasze miasto podaje jako przykład tego zjawiska. Dziewczyny z Mławy były gotowe oddać się za ćwierć warszawskiej stawki. Za tę cenę mogły sobie później kupić litr mleka albo trzy kurze jajka.
Fragmenty wspomnianej książki ukazały się na ogólnopolskim portalu Wirtualna Polska. Jej fragment dotyczący Mławy nie tylko przedstawia ówczesne mławskie, sprzedające się tanio dziewczyny, ale mówi również o powszechnie panującej zmowie milczenia i bezkarności procederu.
Przytoczone poniżej fragmenty pochodzą właśnie ze wspomnianej publikacji. Jej autor, Kamil Janicki, jest historykiem, publicystą i pisarzem, redaktorem naczelnym portalu „TwojaHistoria.pl”. Jego książki wydane były w łącznym nakładzie prawie 150 000 egzemplarzy, w tym takie bestsellery jak “Pierwsze damy II Rzeczpospolitej”, “Żelazne damy”, „Damy złotego wieku”, „Epoka hipokryzji” i „Damy polskiego imperium”. W maju 2018 roku ukazała się jego najnowsza książka: „Epoka milczenia”.
Mława – niewielka mieścina na Mazowszu, leżąca o rzut kamieniem od granicy z Prusami Wschodnimi. Spokojna, konserwatywna miejscowość. A przynajmniej tak lubili przedstawiać ją sami mławianie. Mit runął, gdy latem 1933 roku do miasta trafił pewien nauczyciel mający prowadzić tu kursy wakacyjne.
Mężczyzna nie rozumiał miejscowych obyczajów. I nie wiedział, że na pewne rzeczy należy przymykać oko. Już po kilku dniach zameldował się na posterunku policji, prowadząc siłą 12-letnią żebraczkę. Zażądał, by zaprotokołowano, że „dziecko to proponowało mu swe usługi jako prostytutka”. Dziewczynka też najwidoczniej nie wiedziała, że społeczeństwo o pewnych rzeczach woli nie być informowane. Nikt nawet nie musiał straszyć jej aresztem, a już zeznała, że takie same usługi co ona świadczy siedem jej koleżanek, liczących sobie od 9 do 13 lat. To z kolei zmusiło policjantów do wszczęcia może nieszczególnie skrupulatnego, ale jednak – prawdziwego śledztwa.
„Żaden nie został uwięziony, ani nie stracił stanowiska”
„Badane dzieci, nieświadome srogiego 203 artykułu K[odeksu] K[arnego], chętnie, bez nacisku opowiadały, kto i jak zabawiał się nimi. Podobno bezwstyd niektórych zeznań raził nawet zahartowane uszy policjantów” – donosił lewicowy „Dziennik Ludowy”, odnosząc do treści wprowadzonego rok wcześniej Kodeksu karnego. W myśl artykułu 203: „kto dopuszcza się czynu nierządnego względem osoby poniżej lat 15” miał być karany nawet 10-letnim więzieniem.
Dziewczynki szybko wypuszczono. Przynajmniej trzy z nich po paru dniach znów wałęsały się po ulicach, zaczepiając przechodniów. „Ich dziecięce twarze nacechowane są bezwstydem, nie mającym sobie równego” – podkreślała dziennikarka. – „Ta sama beztroska, co przed śledztwem i ten sam sposób nagabywania (…). Bije w oczy i w uszy, że całe dochodzenie, że te straszne zeznania, jakie tak ochotnie, prawie wesoło, złożyły władzom śledczym, że to wszystko, co mogły i powinny były od tych władz usłyszeć, nie tylko ich nie poprawiło, nie opamiętało, ale bezwstyd jeszcze wzmogło”.
Dziewczyny nabrały pewności siebie. Wcześniej, mimo wszystko, nieco krępowały się przyznawać do źródła zarobku. Nie wiedziały, co powiedzą dorośli, jak zareagują rodzice czy nauczyciele, jeśli sprawa się wyda. Teraz było już jasne, że nie robią absolutnie niczego karygodnego. Bądź co bądź: „spośród 30 mężczyzn, na których wskazały” jako na klientów, „żaden nie został uwięziony, ani nie stracił stanowiska”.
Wszyscy nadal pracowali, zarabiali, cieszyli się szacunkiem w towarzystwie. Jeśli cokolwiek się zmieniło, to tyle, że spłoszeni pewnym rozgłosem zaczęli się trzymać od dziewczynek z daleka. Ale to czyniło zajęcie młodych prostytutek tylko nieco trudniejszym. A na pewno sporo ciekawszym, bo odkąd mławianie przestali je wynajmować, dziewczynki zwróciły się w stronę przyjezdnych, którzy „o skandalu nie wiedzieli”. Nie musiały ich nawet szczególnie zachęcać. Sama cena robiła swoje.
„Pokazują je obcym jako osobliwość lokalną”
W Warszawie najtańsze prostytutki, zwane chustkowymi, liczyły sobie złoty pięćdziesiąt, może dwa złote. Dziewczyny z Mławy były tymczasem gotowe oddać się choćby za 50 groszy. Za tę cenę mogły sobie później kupić litr mleka albo trzy kurze jajka. Ewentualnie pójść do niedrogiej kawiarni na ciastko. Rozgłos, w pierwszej chwili tak zawstydzający, na dłuższą metę tylko pomógł im w podniesieniu kwoty kieszonkowego.
„Po odkryciu policji, stały się popularne, i mławianie pokazują je obcym jako osobliwość lokalną” – podkreślała reporterka „Dziennika Ludowego”. I było dla niej jasne, że na poprawę sytuacji nie ma co liczyć: „Ci, co zarządzili wypuszczenie tych dzieci na swobodę i swawolę wiedzą, że karalność nie pokrywa się z Kodeksem Karnym. (…) Panowie nie potrzebują obawiać się więzienia. Opinia już się urabia. Kobiety oburzają się, mężczyźni dziwią się, ale i jedne i drudzy witają się grzecznie ze sprawcami. Utrze się ten skandal, jak wiele innych”.
Całość tekstu na portalu dostępna tutaj.
red.
Cukrzyca to plaga XXI wieku, zaliczona przez Światową Organizację Zdrowia obok otyłości, nadciśnienia tętniczego czy chorób nowotworowych, do grupy chorób…
Mława nie była miastem, które licznie odwiedzały znane osobistości: politycy, wybitni wodzowie, czy królowie. W 1646 r. jeden dzień przebywała…
Wśród wielkich zbrojnych konfliktów na świecie mamy również mniejsze konflikty wewnętrzne. Toczona od niepamiętnych czasów wojna polsko-polska wciąż ma się…
Redakcja portalu Codziennik Mławski zastrzega sobie wszelkie prawa do publikowanych treści. Użytkownicy mogą pobierać i drukować fragmenty zawartości portalu informacyjnego //codziennikmlawski.pl wyłącznie do niekomercyjnego użytku osobistego. Publikacja, rozpowszechnianie lub sprzedaż zawartości portalu Codziennik Mławski są zabronione bez uprzedniej pisemnej zgody redakcji i stanowią naruszenie ustaw o prawie autorskim, ochronie baz danych i uczciwej konkurencji i będą ścigane przy pomocy wszelkich dostępnych środków prawnych.
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.

Tak było nie tylko w Mławie ale i w Berlinie, Nowym Jorku, Paryżu czy w Londynie w czasie wielkiego kryzysu. Tak jest dziś w Bangkoku czy w Manilii na Filipinach.
Dokładnie i dosłownie. Prowincja północy, mieścina zaścianka i marginesu. Niegdyś prostytucja dzieci, dzisiaj prostytucja mentalna władz i rady. Wymiar sprawiedliwości boi się opalonych chłopaków, dziewczęta oddają się za kebaba a całość okrasza bukiet smrodów wszelakich z okolicznych kurników, gołębników i wipaszu. Taka jest prawda ludzie.
Mocno dosadnie i szczerze –ale tak powinno być taka jest prawda o mławskiej młodzieży, wymiar sprawiedliwości, i Policja boi się łysych i opalonych chłopaków dla szpanu, i popatrzcie jakimi furami jeżdzą po mieście. Dziewczęta mławskie widać bardzo polubiły kebaby. A prostytucja mentalna władz i rady, dopełnia ten mławski porządek, i co na to ta władza a no nic, oni już patrzą jak się ustawić i załapać na następną 5 letnią kadencję.
do dziś w naszym mieście najwięcej uwagi poświęca się latarniom. I ulicom też. A proceder z małolatami rozwija się w najlepsze – polecam wycieczkę „krajoznawczo-obyczajową” codziennie po zmierzchu na Reymonta cały parking jest dzisiejszym odbiciem tematu… widać i młodzieńców z dobrych domów i małolaty , z różnych…
Z twego postu widać że tradycja, została w narodzie. Pozostaje tylko pytanie? CO W TYM WSZYSTKIM ROBIĄ RODZICE.—-czyżby nie interesował ich los swych pociech?? Z tego wszystkiego wychodzi jedno…ŻE MŁAWA pozostała nie wielką mieściną, chociaż już dawno zniknęła granica, nawyki pozostały.
Rozumiem rozgoryczenie. Ale myślę, że idziesz nieco za daleko. Jeśtemy Polakami i powinnismy trzymać się razem. Ktoś lamie prawo – lub źle zarządza miastem – ok krytyka się należy. Ale nie czepiałbym się młodzieży parkującej tu czy tam, jeżdżącej takim czy innym samochodem. Nie zmuszajmy wszystkich to życia pod jeden krój – po to w końcu jest wolności czyż nie?
Z Twego postu wynika że jesteś sympatykiem a być może bywalcem, o zmierzchu na ul.Reymonta / o czym świadczy twój nick / i dlatego potrzebna ci jest WOLNOŚĆ nikt ci jej nie zabrania. Ale małolatów winieneś pilnować aby nie stała im się krzywda na tym parkingu, wszak twój nick do tego cię zobowiązuje…
Paryż północy… hihi