Codziennik Mławski - lokalny portal informacyjny. Piszemy jak jest o wydarzeniach w Mławie i powiecie. Bądź na bieżąco z newsami z Mławy i okolic!

Mławski portal informacyjny codziennikmlawski.pl. Newsy Mława i okolice.
Życzymy wszystkiego najlepszego!
linia
Logo
Szpulka pasmanteria Mława dodatki krawieckie

Marzenia o wskrzeszeniu Polski w 1815 roku


Był rok 1815. Zakończyła się wreszcie epoka wojen napoleońskich, w trakcie której zginęło ponad 2 miliony żołnierzy z różnych krajów Europy, ale też zniszczone zostały stare układy polityczne na naszym kontynencie. Nastał czas pokoju. 12 listopada tegoż roku przyjechał do Warszawy „Anioł Pokoju”, jak w wielu poematach i hymnach dziękczynnych określano rosyjskiego cesarza Aleksandra I Romanowa. Miasto przywitało go wyjątkowo godnie a nawet pompatycznie. Między Nowym Światem a Alejami Ujazdowskimi wybudowano 70 metrową bramę powitalną, wyższą nawet od kolumny Zygmunta.  „Gazeta Warszawska” donosiła „ – przyszła Ojczyzny nadzieja: młodzież szkolna pod przewodnictwem swoich  rektorów, przełożonych i nauczycieli jak to liceum, szkoła departamentowa warszawska x.x. Pijarów, Szkoła Wydziałowa, Wydział Akademicki Nauk Lekarskich, Szkoła Prawa i Administracji […]  Tyle i tak szczerych oznak czci publicznej wzruszyły Najjaśniejszego Pana. Widać to było w obliczu jego, którego dobre i czułe serce wszystkim jest znane. Skinieniem ręki lub skinieniem głowy dziękował często za tyle dowodów miłości”.

Car Aleksander I witany był w Warszawie entuzjastycznie. Trzeba zadać pytanie, co się stało, że warszawianie tak wspaniale witali rosyjskiego cara,  władcy państwa, które dwadzieścia lat wcześniej do spółki z Austrią i Prusami zniszczyło  ostatecznie I Rzeczpospolitą. Żeby to wyjaśnić należy cofnąć się kilka lat wcześniej. Po III rozbiorze Rzeczypospolitej szlacheckiej, elity społeczeństwa polskiego były podzielone co do decyzji, jak zachowywać się w najbliższej przyszłości, co robić dalej. Część opowiadała się za szukaniem porozumienia z Rosją, część była temu przeciwna. Kiedy na tron cesarski wstąpił  młody Aleksander I, uchodzący za liberalnego władcę, liczono na możliwość odbudowy Królestwa Polskiego, oczywiście pod berłem cara, lub uzyskanie autonomii w łączności z Rosją. Wojny napoleońskie całkowicie zmieniły układ stosunków politycznych w Europie. Społeczeństwo powołanego przez Napoleona Księstwa Warszawskiego, było jak zwykle podzielone między opcją francuską i rosyjską. Klęska Napoleona i zwycięstwo Rosji, jako głównego koalicjanta w wojnie z Francją, spowodowało, że jej cesarz Aleksander był głównym triumfatorem, mogącym dyktować na Kongresie Wiedeńskim warunki powstającej „nowej” Europie.

Cesarz Aleksander zachowywał się wobec Polaków służących w armii polskiej, walczącej przy boku Napoleona taktownie, nie próbując wobec niej stosować  represji. Budziło to niezadowolenie rosyjskich generałów, dyplomatów pruskich i austriackich, którzy nie godzili się na pozostawienie powołanego przez Napoleona Księstwa. Nawet Anglicy i Francuzi uważali, że należy powrócić do sytuacji sprzed wojen napoleońskich. Według nich Polska w jakiejkolwiek formie państwowej nie powinna istnieć. Taką postawę prezentowała również większość elit petersburskich, które uważały, że Polacy nie zasługują na łagodne traktowanie przez cara, ponieważ występowali przeciwko Rosji. Bardzo dobrze sytuację Polaków przedstawił sam cesarz Aleksander I mówiąc: Polska ma trzech wrogów:  są nimi Prusy, Austria i Rosjanie. Jedynym przyjacielem jestem ja. Znalazło to odbicie w obradach Kongresu Wiedeńskiego, gdzie  wbrew stanowisku Austrii i Prus, oraz niechętnym nam dyplomatom Anglii i Francji, car  przeforsował utworzenie Królestwa Polskiego. Okrojonego na rzecz Prus  przez odłączenie  Księstwa Poznańskiego i części Galicji na rzecz Austrii,  ale przecież państwa z polskimi władzami, liberalną konstytucją i cesarzem rosyjskim, jako królem Polski. Oczywiście, od początku swego istnienia nie było Królestwo państwem suwerennym, bo nim być nie mogło, ale było administracyjnie niezależne od Rosji.

Był więc cesarz Aleksander postrzegany w Królestwie Polskim jako wskrzesiciel Polski, małej na razie, ale obiecywał, co prawda enigmatycznie, przyłączenie do niej ziem dawnego Wielkiego Księstwa Litewskiego. Trudno się więc dziwić, że w Warszawie witano go 12 listopada 1815 roku,  jako zbawcę i wskrzesiciela Polski.

Wcześniej odbywały się we wszystkich miastach Królestwa Polskiego uroczystości złożenia przysięgi na wierność cesarzowi. Również w Mławie taka uroczystość odbyła się w dniu 10 sierpnia 1815 roku. Jak przebiegła owa uroczystość, możemy zapoznać się z relacji zamieszczonej w „Gazecie  Warszawskiej”. 10 sierpnia był w Mławie obchodzony wyjątkowo uroczyście, jako  że, odbywały się już od samego rana uroczystości ogłoszenia powstania  Królestwa Polskiego i wykonania przysięgi wierności „Najwspanialszemu Monarsze Aleksandrowi, Wielkiemu Cesarzowi wszech Rosji i Królowi Polskiemu” – donosiła wymieniona gazeta. Przysięga miała się odbyć na podstawie reskryptu, czyli pisemnego rozporządzenia panującego władcy, który przekazał  prefekt departamentu płockiego z dnia 22 lipca 1815 roku. Atmosfera była tak podniosła, że już dzień wcześniej, władze mławskie nakazały wieczorem bić we wszystkie dzwony i kilkakrotnie oddano salwę z moździerza.

W dniu uroczystości  już o godzinie 6 00  uderzono w dzwony i oddano kilkakrotnie salwę z armatki i moździerzy, podkreślając jego uroczysty i podniosłych charakter. Jak donosił korespondent „Gazety Warszawskiej”  uroczystości rozpoczęły się gdy „ O godzinie dziewiątej przed południem przybyły w znacznej liczbie władze krajowe i  obywatele różnego stanu zgromadzili się w zamieszkaniu W. Podprefekta ( Karol Stryiński),skąd o godzinie 9-tej z największą paradą, do której W. Baron Kosiński Pułkownik i dowódca pułku 6-tego liniowej piechoty, jako współrodak tąż radością przejęty, z korpusem Oficerów i swoim pułkiem niemało się przyczynił; ulica z dwóch szeregów wojska od domu W. Podprefekta, aż do kościoła uformowaną, przy odbieraniu przyzwoitych honorów i odgłosie muzyki do kościoła parafialnego udali się, gdzie tak wojskowym, jako i cywilnym władzom i obywatelom miejsca wskazane przez tychże zajęte zostały., a to blisko i pięknie ubranego tronu, w którym portret N. Monarchy Aleksandra Wielkiego, a nad nim herb Królestwa Polskiego był zawieszony”.

Aleksander I Romanow w  polskim mundurze generalskim.

Mszę świętą celebrował, przy akompaniamencie muzyki, ksiądz Dobrowolski  – superior i proboszcz parafii pod wezwaniem Trójcy Świętej. Msza była śpiewana. Kazanie wygłosił ks. misjonarz Igielski a na koniec odczytał z ambony list pasterski. W końcowej części mszy głos zabrał podprefekt Karol Stryiński, który w niezwykle patetycznych zdaniach, głosił chwałę cara, twierdząc, że
z najmocniejszym ukontentowaniem Prześwietnemu Zgromadzeniu mam honor ogłosić, że naród i byt Polska egzystuje, że złożeniu hołdu i wykonanie przysięgi wierności Najjaśniejszemu Monarsze Aleksandrowi Wielkiemu Cesarzowi wszech Rosji i Królowi polskiemu, Panu  naszemu Miłościwemu, zgromadzenia się naszego w tej świątyni jest celem; już się więc najpożądańszemu naszemu oczekiwaniu zadosyć(sic!) stało, usłyszeliśmy to, co każdego Polaka najgorliwszym życzeniem i pożądaniem było: o! lube słodkie słowo Polska?”. Podprefekt zakończył swoje, pełne patosu i pochwał pod adresem cara wystąpienie, z  apelem do zebranych, żeby trzykrotnie wznieśli okrzyk „ niech żyje Aleksander Wielki Cesarz wszech Rosji, Król i twórca Polski”.  Co też się stało. W trakcie wznoszenia okrzyku na zewnątrz oddano salwę z dwustu karabinów, armatki i dwóch moździerzy.

 Po tym wiwacie głośno zostały odczytane zebranym ważne dokumenty: zwolnienie mieszkańców z przysięgi, złożonej królowi saskiemu i księciu byłego już Księstwa Warszawskiego, manifest cesarza Rosji i króla polskiego, zasady konstytucji Królestwa Polskiego.  Zwolnienie z przysięgi  było  nieodzowne, ponieważ miano składać przysięgę wierności nowemu władcy. Zapoznano się również z przepisami prawnymi, które gwarantowała konstytucja Królestwa Polskiego. Po tych ważnych aktach politycznych, jeszcze przed złożeniem przysięgi nowemu królowi polskiemu, głos zabrał pułkownik Ignacy Zieliński, właściciel Kowalewa. W zdaniach pełnych patosu i pochwał pod adresem cara Aleksandra, przypomniał zebranym krótką historię Polski, w której starał się wytłumaczyć przyczyny jej upadku, mówiąc „ nic niemasz wiecznie stałego pod słońcem, żadnych Królestw nie było, które by za czasem upadkowi nie podlegały. Monarchie następowały po Monarchiach. Rzeczypospolite wznosiły się na rozwalinach drugich, upadały Państwa jedne, gdy powstawały drugie. Naród sam, tylko jedynie uszczęśliwienia swego szukający, w odmianach nawet samych za najszczęśliwszego się poczytywał, gdy Rządców o dobro narodu starających się znajdował, w rękojmią wdzięczność, samych sobie i potomności swoje im  poruczał. Potężne od wieków Polaków Państwo, ogromny  niegdyś naród,  obszernie posiadający prowincje,  po upłynięciu około tysiąca lat, rządu, panowania i sławy, upadł na reszcie, a samą starością niejako zwątplone, w zasadach samym nierządem, i wzajemną kłótnią zrujnowane, zginęło imię jego na koniec.  Naród ten szlachetny, bitny, Królom swym wierny, zniknął z rzędu panujących narodów”. W dalszej części swego wywodu, w zdaniach długich i kwiecistych,  pułkownik Zieliński stwierdził, że „ własnym nieładem, w przygotowane sobie  od dawna wpadłszy sidła, utracił swe panowanie, na części  podzielony  został i swej ziemi mieszkańców, we własnym ich kraju, obcymi niejako być przymusił”. Stwierdził dalej, że dawniej upadły również  wielkie mocarstwa: Persja, imperium stworzone przez Aleksandra Macedońskiego, Kartagina, Grecja i wreszcie Imperium Rzymskie. Nie ma w tym nic dziwnego, że upadła również Rzeczpospolita szlachecka. Ale znalazł się władca, który nie zważając na to, „ iż w ów czas gdy wojska jego jako nieprzyjaciół nas oglądać miały prawo, on łaskawością swoją, nasze zabezpieczył osoby i własności, do tego swoją wspaniałomyślność posunął jeszcze  stopnia, iż na kongresie Wiedeńskim, i byt nasz polityczny z imieniem Królestwa ustanowił, święte  nadał prawa, i sam koronę nasza wziąć raczył. Manifest dopiero przeczytany, oraz zasady do konstytucji, które Najjaśniejszy Cesarz  i Król nasz nadać nam raczył, przekonują naocznie, ile ten Władca szczęściem ludów pod berłem swoim żyjących, jedynie jest zatrudniony”.

Całe przemówienie, pełne wzniosłych i pełnych zachwytów uwielbienia dla Aleksandra I,  za przywrócenie Polakom własnego państwa, było wyrazem spełnienia marzeń o odrodzeniu Królestwa Polskiego. W kolejnym punkcie programu,  przy wiwatach i wystrzałach z broni palnej i armaty złożono przysięgę wierności nowemu królowi. Rota przysięgi była czytana  i przez  uczestników uroczystości powtarzana.  Po tym uroczystym akcie znów głos zabrał sędzia pokoju – Józef Pisarzewski, właściciel Kondrajca Pańskiego. Jego mowa, kwiecista i pełna odniesień do przeszłości Rzeczpospolitej podobna była do poprzedniej. Po wniesieniu okrzyków na cześć Aleksandra, odśpiewano Te Deum Laudamus i  msza dobiegła końca.

Nie był to jednak koniec uroczystości. Burmistrz Mławy Kacper Krokwiński wraz z przedstawicielami cechów  zdjął herb Królestwa Polskiego, który był zawieszony nad tronem i z kościoła przy „ assystencji wszystkich władz krajowych, obywateli i paradzie wojskowej, ulicą z dwóch szeregów wojska od kościoła do ratusza uformowaną, przy odgłosie muzyki i czynieniu honorów przed ratusz zaniesiony, gdzie burmistrz wygłosił mowę”.  Jej treść nie odbiegała od poprzednich, więc nie ma potrzeby jej przytaczać. Kolejnym elementem kończącym, w zasadzie najważniejsze uroczystości, było podpisanie w domu podprefekta przez „władze powiatowe i obywateli” aktu przysięgi, przez tegoż sporządzonego.

Główne uroczystości trwały do godziny 1500. Były więc nurzące i  wyczerpujące siły ważnych uczestników, którzy zostali zaproszeni, w liczbie 120 osób na wielki obiad zafundowany przez władze powiatowe i ważnych obywateli do Sali Damazego Chełmickiego, znajdującej się przy ulicy Działdowskiej 60.  Przy obiedzie zapewne suto zakrapianym, wznoszono liczne toasty. Pierwszy za „Najjaśniejsze Monarchy Wielkiego Cesarza wszech Rosji, Króla i wskrzesiciela narodu Polskiego”, to oczywiste, ale drugi był za „ Jego Cesarzewiczowskiej Mości W. Księcia Konstantyna, Dowódcy wojsk Polskich”. Wśród  kolejnych był toast za matkę cesarza, całą familię Romanowów, a jednym z ostatnich  za „Zwrot bytu narodu Polskiego”.

Herb Królestwa Polskiego pokazywał usytuowanie polityczne państwa.

Radość z odzyskania państwa przez Polaków wyrażana była również przez zamieszczanie licznych transparentów na budynkach publicznych jak też prywatnych.  Były one pełne wdzięczności dla cara Aleksandra I. Na ratuszu nad orłem wcześniej zawieszonym, widniał napis „ O dniu radosny, o dniu dla nas miły, Bo w nim życzenia nasze się spełniły”. Na domu podprefekta „ Ty co dziś spełniasz nadzieje Sarmaty, Przyim(Sic!) tę ofiary znak wdzięcznej wypłaty”. Na budynku Sądu Pokoju „ Ten dowiódł dzielnej opieki, Nie szczędząc w niczym swej pracy, Zbawca, niech żyje na wieki! Tego mu życzą Polacy” a w oknie napis mówił „ Gdziekolwiek jest, niech życzenia, i serca nasze odbierze, Ożyliśmy z jego tchnienia, Życie, mu niesiem w ofierze”. Na domu aptekarza napis wyrażał życzenia właściciela „ Niech żyje Aleksander pierwszy, Cesarz wszech Rosji i Król Polski!. Tego mu życzy, aptekarz Borowski”. Bardziej praktyczną sentencję zawiesił na domu handlowym, jego właściciel Brozy „ Dom tutejszy wdzięczność głosi, Że handel się podnosi”. Końcowym akordem całodziennych uroczystości był wielki bal wydany przez władze i co znaczniejszych obywateli, rozpoczęty o godzinie 21OO  dla dwustu zaproszonych gości, trwający do bladego świtu dnia następnego, czyli do godziny 3OO .

Dzień 10 sierpnia 1815 roku,  przedłużony o 3 godziny, musiał być wyjątkowo wyczerpujący, dla znacznej większości ważnych postaci Mławy i okolicznych ziemian. Jak opisywał go korespondent „Gazety Warszawskiej” był pełen radości, wiwatów, pompatycznych przemówień i nadziei na odrodzenie Królestwa Polskiego. Głównym odbiorcą był cesarz Aleksander I Romanow. Rozbudzone nadzieje na powstanie,  na razie małego, ale odrębnego państwa, choć nie suwerennego i mgliste zapowiedzi włączenia do niego ziem byłego  Wielkiego Księstwa Litewskiego, mogły wydawać się realne dlatego, że car Aleksander wbrew postawie petersburskich  elit dworskich, utworzył Królestwo Polskie.  Można zadać pytanie czy rosyjski cesarz –  autokrata, samodzierżawca  mógł nie liczyć się z opinią najważniejszych w Rosji arystokratów, którzy byli przeciwni odbudowaniu Polski w jakiejkolwiek postaci. Oczywiście że nie.  Doskonale wiedział, jak zakończył życie jego ojciec – Paweł I Romanow, który nie zrozumiał w czyim interesie sprawuje teoretycznie absolutną władzę. Dlatego też Aleksander zaakceptował pobyt w Królestwie młodszego brata – Konstantego Pawłowicza, jako naczelnego wodza armii Królestwa Polskiego, choć takiego stanowiska konstytucja  nie przewidywała, który był człowiekiem brutalnym, nie liczącego się z nikim, który miał strzec interesów rosyjskich. W ten sposób elity petersburskie zostały uspokojone, a przy okazji pozbyto się niechcianego następcy tronu, z którym obcowanie nie należało do przyjemności.

Wielki Książę Konstanty Pawłowicz – naczelny wódz  wojska polskiego

Kim był Konstanty  Romanow? Przedstawmy  opinię Maurycego Mochnackiego – znanego publicysty politycznego i filozofa „ Konstanty był człowiekiem  powstałym > u kresu, gdzie ustaje plemię zwierząt, a ród ludzki się zaczyna, połowa małpy, połowa człowieka<”.  Był brutalnym, pewnym siebie satrapą,  który nadzwyczaj szybko zrażał do siebie ludzi, nawet mu przychylnych.

Czy taki człowiek i przysłany mu do pomocy senator Mikołaj Nowosilcow mogli przyczynić się do utrwalenia niezależności Królestwa i wpływać na Aleksandra, by spełnił swoje zapowiedzi powiększenia Królestwa Polskiego. Na pewno nie, choć 10 sierpnia 1815 roku wiele znaków  na niebie i ziemi wskazywało na powodzenie inicjatywy cara. Marzenia mieszkańców Mławy nie były odosobnione; powszechne było przekonanie, wśród dużej części elity, że Polska znów będzie ważnym państwem na mapie Europy, choć pod berłem carów Rosji.

 O Mławie w dawnych czasach… Czytaj więcej…


dr Leszek Arent

Urodzony w Mławie i związany z Mławą. Absolwent Wydziału Historycznego Uniwersytetu Warszawskiego, wieloletni pracownik i dyrektor Muzeum Ziemi Zawkrzeńskiej. Członek Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Mławskiej, mławskiego oddziału Polskiego Towarzystwa Numizmatycznego, Rady Społeczno-Naukowej Stacji Naukowej im. prof. Stanisława Herbsta, zarządu Fundacji im. Korzybskich w Mławie, Mazowieckiego Oddziału Stowarzyszenia Muzealników Polskich, zarządu Mazowiecko-Podlaskiego Towarzystwa Naukowego z siedzibą w Warszawie. Zasiada w Kapitule tytułu Mławian Roku i Nagrody Honorowej im.  dr Józefa Ostaszewskiego funkcjonującej przy Stacji Naukowej w Mławie. Jeden z redaktorów  „Mławskiej Kroniki Archeologiczno – Numizmatycznej”, pisma społeczno–kulturalnego „Dwutygodnik Mławski”, „Studiów i Materiałów do dziejów Ziemi Zawkrzeńskiej” i rocznika „Ziemia Zawkrzeńska”. Uhonorowany licznymi wyróżnieniami i odznaczeniami m.in. Srebrnym Krzyżem Zasługi RP, medalem „Zasłużony dla Miasta Mławy, honorową odznaką „Zasłużony dla Kultury polskiej”, Złotą Odznaką Polskiego Towarzystwa Numizmatycznego i Złotym Krzyżem Zasługi.

Udostępnij:
Chcąc jak najlepiej zabezpieczyć i chronić Twoje dane osobowe zgodnie z przepisami RODO, potrzebna nam jest Twoja zgoda na ewentualne ich przetwarzanie. Informujemy jednocześnie, że publikacja komentarza w portalu "Codziennik Mławski" skutkuje wyrażeniem przez Ciebie takiej zgody. Nigdzie nie przekazujemy Twoich danych (IP) i chronimy je jak najlepiej potrafimy, wykorzystując do tego wszelkie możliwe formy. Zapraszamy do zapoznania się ze szczegółami oraz z Regulaminem Komentowania na portalu Codziennik Mławski [TUTAJ]
5 1 vote
Oceń artykuł
guest
1 Komentarz
najnowsze
najstarsze najwyżej oceniane
Inline Feedbacks
View all comments
JaN
JaN
1 miesiąc temu

70 metrowa brama powitalna!?

1
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x