Cukrzyca to plaga XXI wieku
— 01/06/2022Cukrzyca to plaga XXI wieku, zaliczona przez Światową Organizację Zdrowia obok otyłości, nadciśnienia tętniczego czy chorób nowotworowych, do grupy chorób…
Pospolite gołębie i wrony nie mają łatwego życia w Mławie. Te pierwsze przez kilka wieków siedziały sobie spokojnie na gzymsach ratusza, przy wypisanej na ścianie maksymie: „Niech będzie jednaka sprawiedliwość dla biednych i bogatych mieszkańców jak i przyjezdnych”. Ba, ich obecność w tym miejscu wzmacniała wymowę sentencji, z której Mława słynie. Te ptaki bowiem – symbole pokoju – wsłuchując się w bicie zegara i dźwięki hymnu miejskiego, strzegły ładu i porządku w siedzibie władzy.
Niestety, nieoczekiwanie ktoś (burmistrz?) kazał umieścić na owych gzymsach szpikulce. W konsekwencji gołębie musiały się wynosić, świadkowie mówią, że z tego powodu płakały wniebogłosy. Na skutki nie trzeba było długo czekać: w ratuszu pojawiły niesnaski, a na początku obecnego roku nawet ostre nieporozumienia między dwoma ważnymi urzędnikami, o czym media szeroko informowały.
Nawiasem mówiąc, czy można sobie wyobrazić wypędzenie gołębi z Zamku Królewskiego na Wawelu, Bazyliki Mariackiej w Krakowie czy Bazyliki Świętego Piotra w Rzymie? Pielgrzymi i turyści tego by nie wybaczyli!
Wygnane z mławskiego ratusza ptaki, na szczęście znalazły sobie azyl na parapetach i balkonach kamienic na rogu ulic Zygmunta Padlewskiego i Gabriela Narutowicza. Siedzą tu w dzień i w nocy, przyglądając się życiu w centrum grodu. Lokatorzy przyjęli je ze zrozumieniem, a może nawet z wdzięcznością. Dość powiedzieć karmią je systematycznie i bogato; wystarczy uchylić okno, by podrzucić im okruchy chleba czy inny futer. Stąd do ratusza jest o rzut kamienieniem, jest więc nadzieja, że – mimo wszystko – one próbują czuwać nad pokojem w magistracie i jego okolicy.
Trzeba wiedzieć, że gołębie to jedne z najbardziej znanych i cenionych ptaków w dziejach świata, ludzie otaczali je powszechnym szacunkiem. Pisze o tym Dorothea Forster w książce „Świat symboliki chrześcijańskiej” (praca znakomita!). W starożytnym Wschodzie gołębie uchodziły za święte i ofiarne stworzenia. Nie bez powodu Noe wysłał na zwiad właśnie te skrzydlate istoty, aby sprawdziły, na ile opadły wody potopu. Wzmianki o gołębiach znajdujemy w Pieśni nad Pieśniami i dziełach ojców Kościoła. W postaci gołębicy – uosobienia dobroci – objawił się Duch Święty. W ogóle chrześcijaństwo przejęło znaczną część antycznej symboliki.
W mławskim parku zaś przez ponad sto lat żyły sobie wrony (pod tym pojęciem rozumiem wszelkie tego rodzaju ptaki, także gawrony i kruki). Stąd, zwłaszcza rankiem, rozchodził się wspaniały koncert krakania. Nawet w czasach, kiedy ten ogród nosił imię Stalina, nikt nie ośmielił się podnieść ręki tę gromadkę rodzimej fauny.
Cywilizacja ma, niestety, drugą stronę. Kiedy na początku bieżącego wieku odnowiono park, ratusz rozpoczął walkę z wronami. Płoszenie, straszenie emitowanymi z głośników głosami drapieżników, wątpliwości służb ochrony środowiska… Pamiętamy: bój trwał kilka lat. Przegrały go poczciwe wrony, wyniosły się z mławskiego ogrodu, zadaje się, że osiedliły się w pobliżu składowiska śmieci w Uniszkach.
Koniec końców w parku zapanowała smutna cisza. Krakania, które było znakiem życia oraz symbiozy ludzi i – jak to określał św. Franciszek z Asyżu, ich „mniejszych braci” – nic nie zastąpi. Nawet szczebiot dziatwy na placu zabaw, a tym bardziej łomot z estrady.
Komu przeszkadzała obecność wron w parku? Że czasem spuściły wiadomą rzecz na kapelusz czy garnitur oficjela? Jakaż to szkoda? Ale cóż to była za atrakcja dla publiczności!
Wrony też mają swoje miejsce w historii. To nieprawda, że uchodzą tylko za symbole rozpusty, nieczystości, odszczepieństwa, herezji. Dowód? Św. Benedykt użył kruka, aby mu wskazał miejsce, z którego będzie na cały świat rozchodzić się prawdziwa nauka. Ptak zatrzymał się na wzgórzu w Cassino, gdzie późniejszy patron Europy założył klasztor. Reguła benedyktynów – „Ora et labora” – będzie przeobrażać ducha i materię naszego kontynentu.
Wrony są również bohaterkami twórczości literacko-muzycznej. „W berżeretkach, balladach, canzonach /Bardzo rzadko jest mowa o wronach, /A ja mam taki gust wypaczony, /Że lubię wrony…” – śpiewał Wojciech Młynarski. A dalej: „Los im dolę zgotował nielekką: /Cienką gałąź i marne poletko, /Czarne toto i w ziemi się dłubie – /a ja je lubię”. W kolejnych zwrotkach artysta zauważał, że w swej niedoli nie dorabiają ideologii, więcej, że w Polsce na zimę zostają, przeto tym bardziej należy je cenić.
Co do tego drugiego stwierdzenia… Do Młynarskiego napisał profesor ornitologii, jednoznacznie dowodząc, iż niektóre polskie wrony na zimę odlatują na Węgry, a do nas na kilka miesięcy przybywają wrony ze Związku Radzieckiego (te z dużymi dziobami). Pieśniarz chciał z estrady publikować to sprostowanie, ale w latach Polski Ludowej nie pozwalała na to cenzura. Uznała tę wiadomość za godzącą w międzynarodowy sojusz.
Konkluzja? Opowiadał mi profesor ornitologii, że latach 70. zeszłego wieku wysłał list do samego Edwarda Gierka, wtedy najważniejszej osoby w państwie. Tłumaczył mu, iż – wydając rozkaz o obowiązku orania wszelkich nieużytków, by zwiększyć produkcję zbóż, kartofli, buraków cukrowych – popełniał błąd. Bo te miedze, remizy śródpolne, zakrzaczenia stanowią naturalne siedliska ptaków i źródła ich pożywienia. Trzeba więc je chronić. Ptaki są naszymi przyjaciółmi i sojusznikami. Dopóty one żyją, dopóki my żyć będziemy.
Konstanty Kania
Cukrzyca to plaga XXI wieku, zaliczona przez Światową Organizację Zdrowia obok otyłości, nadciśnienia tętniczego czy chorób nowotworowych, do grupy chorób…
Mława nie była miastem, które licznie odwiedzały znane osobistości: politycy, wybitni wodzowie, czy królowie. W 1646 r. jeden dzień przebywała…
Wśród wielkich zbrojnych konfliktów na świecie mamy również mniejsze konflikty wewnętrzne. Toczona od niepamiętnych czasów wojna polsko-polska wciąż ma się…
Redakcja portalu Codziennik Mławski zastrzega sobie wszelkie prawa do publikowanych treści. Użytkownicy mogą pobierać i drukować fragmenty zawartości portalu informacyjnego //codziennikmlawski.pl wyłącznie do niekomercyjnego użytku osobistego. Publikacja, rozpowszechnianie lub sprzedaż zawartości portalu Codziennik Mławski są zabronione bez uprzedniej pisemnej zgody redakcji i stanowią naruszenie ustaw o prawie autorskim, ochronie baz danych i uczciwej konkurencji i będą ścigane przy pomocy wszelkich dostępnych środków prawnych.
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.

Czy ktoś może mi wskazać gdzie szukać przepisów odnośnie umieszczania gołębników w mieście? Chyba powinno być to zabronione! Mam coś takiego po sąsiedzku i jest to dla mnie bardzo uciążliwe.
Przegraj odgłos jastrzębia. Puść trochę głośniej przed domem i sprawa załatwiona.
Na temat gołębi i gołębników w mieście winna być jakaś uchwała rady miasta, tylko czy burmistrz potrafi takową odszukać?
lecz się człowieku
Każdy chory pokazuje gdzie go boli, aniu.
Szanowny Panie, Konstanty Kania,
Powiem szczerze dzikich gołębi nie znoszę, te „srajuchy” są nosicielami różnych chorób. Na ratuszu mogły się gnieździć, bo uważam, że to nikomu nie przeszkadzało, ale na parapetach swoich okien czy też na swoim balkonie ich sobie nie życzę.
Wrony, bardzo mądre ptaki, ale… ich obecność w parku nie była mile widziana przez mieszkańców. Wszystkie ławki upstrzone ich odchodami (nie było gdzie usiąść), ciągłe krakanie doprowadzało do szału, a w czasie deszczów „zapach” ich piór i odchodów był nie do zniesienia. Teraz za to siedząc na ławeczce w parku możemy posłuchać innych ptaków, których trele nas relaksują.
Inną sprawą w miejskim parku są centralne alejki tegoż parku, jakieś szare krzewy, chyba bukszpany, puste klomby. Niedługo z tego parku wyniosą się i inne ptaki jak tak dalej pójdzie.
No bukszpan to w parku już ledwo zipie… Ja bardzo lubię gołębie i inne ptaszki ( gołębie zdaje się są chyba nawet pod ochroną). Natomiast, podobnie jak pan Anonimowo, nie znoszę ich na moim balkonie, nie pomagają kruki, wiatraczki, owijanie barierki folia aluminiowa, bywa, że wszystko mam upstrzone łącznie z kwiatami w doniczkach 🙂