Codziennik Mławski - lokalny portal informacyjny. Piszemy jak jest o wydarzeniach w Mławie i powiecie. Bądź na bieżąco z newsami z Mławy i okolic!

Mławski portal informacyjny codziennikmlawski.pl. Newsy Mława i okolice.
Życzymy wszystkiego najlepszego!
linia
Zawkrze zarządzenie wspólnotami
Logo

Zniszczone auto, strata czasu i pieniędzy oraz brak odszkodowania


Paweł Jóźwiak mieszkaniec Osiedla Młodych  z Mławy w czerwcu tego roku przeżył chwile grozy. Chwilę po tym, jak wysiadł ze swojego samochodu wraz ze swoim kilkuletnim synkiem, na przednią szybę auta z wielkim impetem uderzył właz dachowy spadający z bloku.

Zdarzenie miało miejsce 29 czerwca w godzinach popołudniowych w czasie porywistych wiatrów. Samochód pana Pawła miał rozbitą szybę uszkodzony dach i oberwane boczne lusterka.

Wina spółdzielni
– Winę za całe zdarzenie ponosi Spółdzielnia Zawkrze –  mówi rozgoryczony Paweł Jóźwiak. – Do tej pory nie otrzymałem odszkodowania, do czego swoje cegiełki dołożyła policja i ubezpieczyciel – dodaje.
Na co dzień pan Paweł pracuje za granicą. W Anglii prowadzi firmę z usługami budowlanymi. W chwili wypadku przebywał na urlopie w swoim rodzinnym mieście.
– Samochód naprawiłem z własnych pieniędzy, co kosztowało mnie około 6 tysięcy złotych. Dodatkowo, opieszałość Spółdzielni i ubezpieczyciela kosztowały mnie stracony czas, a co za tym idzie, musiałem odwołać prace zakontraktowane za granicą –  wylicza mieszkaniec Osiedla Młodych.

Bezskuteczne interwencje
29 czerwca na miejscu zdarzenia, pojawili się pracownicy Spółdzielni Zawkrze oraz patrol policji z mławskiej komendy. Według pana Pawła przedstawiciele kierownictwa Spółdzielni zapewnili go, że otrzyma odszkodowanie, gdyż spółdzielnia jest ubezpieczone na ewentualność takich zdarzeń.
– Po kilku dniach pojawił się ubezpieczyciel, zrobił zdjęcia i wykonał odpowiednią dokumentację. Wówczas myślałem, że wszystko pójdzie gładko. Niestety tu zaczęły się schody –  opowiada pan Jóźwiak.
Pisma od ubezpieczyciela nie trafiały na żaden adres pana Pawła, ani ten w Polsce, ani ten za granicą. Według naszego Czytelnika ta sytuacja jest bardzo dziwna, bo przedstawiciel firmy ubezpieczającej Spółdzielnie Zawkrze robił zdjęcia z dowodu rejestracyjnego samochodu. Tam zapisany jest angielski adres poszkodowanego mławianina.

Dwa razy decyzja odmowna
– Wstępnie ubezpieczyciel wycenił mi szkodę na 3,5 tysiąca złotych – wspomina pan Paweł. – Jednak żadnych pieniędzy nie otrzymałem.
Pierwsze pismo z odmowną decyzją pan Jóźwiak otrzymał 17 lipca. Zdaniem mieszkańca Osiedla Młodych wina leży po stronie spółdzielni.
– Pismo od  spółdzielni do ubezpieczyciela było źle napisane, z jego treści wynikało, że właz był zabezpieczony dobrze, a w rzeczywistości było odwrotnie –  komentuje pana Paweł.
Władze  Spółdzielni Zawkrze w tej sprawie zwołały specjalne zebranie. Na wniosek pana Jóźwiaka w dniu 3 sierpnia wystosowano pismo odwołujące się od decyzji ubezpieczyciela. Niestety druga odpowiedź też była odmowna.
– Ja w ogóle nie rozumiem całej tej sytuacji  – żali się pan Paweł. Błędy popełniała spółdzielnia, ubezpieczyciel i nawet mławska policja. Najpierw na komendzie zostałem przesłuchany w sprawie  zniszczenia mojego samochodu. Po kilku dniach ponownie mnie wezwano, bo podobno ktoś źle zakwalifikował czyn. Postępowanie zostało umorzone, bo według policji nie można ustalić sprawcy – dodaje.

Spółdzielnia Mieszkaniowa Zawkrze uważa, że włazy były i są zabezpieczone właściwie, a ten który spadł to zdarzenie losowe spowodowane silnym wiatrem. I stoi na stanowisku, że poszkodowany może otrzymać rekompensatę wyłącznie od firmy ubezpieczeniowej, w której spółdzielnia ma wykupioną polisę.

– Spółdzielnia wystąpiła dwukrotnie do ubezpieczyciela z wnioskiem o wypłatę odszkodowania, chcieliśmy sprawę załatwić polubownie. Sami z siebie nie możemy takiego odszkodowania płacić, bo od takich zdarzeń jesteśmy właśnie ubezpieczeni – mówi wiceprezes Artur Dębski.

Koszty, koszty, koszty
Paweł Jóźwiak za remont samochodu zapłacił ponad 6 tysięcy złotych, na konsultacje z prawnikiem stracił około 500 złotych. Dodatkowo musiał zrezygnować z prac zakontraktowanych przez jego firmę w Anglii, gdzie na co dzień pracuje.
– Strat mogło być więcej – mówi pan Paweł. – Akurat tego dnia na parkingu przed blokiem parę metrów dalej stał samochód mojej żony. Jednak co by było, gdybym nie zdążył wysiąść z auta z moim małym synkiem. Mogłoby dojść do tragedii. Dodam, że były wtedy wakacje, a na naszym osiedlu jest bardzo dużo małych dzieci – dopowiada.

Wniosek Przewodniczącego Zarządu
Według pana Pawła włazy dachowe były nieprawidłowo zabezpieczone, o czym świadczą wykonane przez niego zdjęcia. – Kłódki są źle serwisowane i można je otworzyć zwykłym śrubokrętem, co oznacza, że każdy może sobie otworzyć właz i wejść na dach  – zaznacza Pan Paweł.

Na całe zdarzenie zwrócił uwagę, Szymon Wyrostek, przewodniczący Zarządu Osiedla Nr 15 Młodych. Po konsultacji z Zarządem i panem Pawłem wystosował odpowiednie pismo do władz Spółdzielni Zawkrze.
– W dniu 22 września wystosowałem pismo z wnioskiem do władz Spółdzielni Zawkrze o przegląd zabezpieczeń włazów dachowych na wszystkich blokach podlegających tej instytucji – wyjaśnia Szymon Wyrostek, przewodniczący Zarządu Osiedla Nr 15 Młodych. – Wiązało to się z bezpieczeństwem mieszkańców i pracowników Spółdzielni – dodaje.
Tydzień później przewodniczący otrzymał pismo z informacją, że przegląd włazów został wykonany w sierpniu tego roku.

RW

Fot. Paweł Jóźwiak

Pin It
Wydawca portalu codziennikmlawski.pl nie odpowiada za komentarze zamieszczane przez użytkowników. Wszelkie poglądy i treści użytkownicy prezentują w swoim własnym imieniu i na swoją odpowiedzialność. Uwagi do wydawcy prosimy kierować na adres: redakcja@codziennikmlawski.pl

KOMENTARZE

9 - liczba komentarzy w artykule "Zniszczone auto, strata czasu i pieniędzy oraz brak odszkodowania"

avatar
1500
Sortuj:   najnowsze | najstarsze | najwyżej oceniane
igaa
Gość

wieczne imprezy i zatrudnianie samych znajomych,ba tam całe klany pracują,mężowie i żony,firma ubezpieczeniowa kasy noe wypłaci bo uznali,ze to wina spółdzielni,niech płacą sami.Na ludzi komornikow nasyłają a teraz sądzą,że sami są nie do ruszenia.

Członek
Gość

Spółdzielnia mieszkaniowa – za nic i przed nikim nie odpowiada. Nie oddamy Panu płaszcza i co nam Pan zrobi. Ludzie! Czym prędzej uciekajcie do wspólnot zanim kolejny prezio postanowi przed odejściem na emeryturę zostawić wam w prezencie długi i hipoteki!

Grab1
Gość

Widać, że przewodniczący osiedli są potrzebni, szkoda ze mieszkańcy zgłaszają mało problemów

tubylec
Gość

wspolczuje 🙁

Andrzej
Gość
U mnie miałem też przeboje z wypłatą odszkodowania. Było ogłoszenie o „rozruchu” CO ale panowie zamiast zacząć o ustalonej godzinie zaczęli od rana i pod nieobecność domowników nastąpił wyciek z odpowietrznika pionu i zalało mi pół pokoju : panele, meble, ścianę, dywan. Firma ubezpieczeniowa najpierw wyceniła mi , że mogę sobie pół paneli wymienić i meble chyba na bazarze kupić. Paneli oraz mebli nie było na rynku więc zgodnie z KC zażądałem przywrócenia do stanu sprzed szkody i podważyłem sporządzony kosztorys. Zrobili drugą wycenę szkody i bez czekania na moją opinię wypłacili pieniądze na konto i stwierdzili, że sprawa zamknięta.… Czytaj więcej »
wpDiscuz