Codziennik Mławski - lokalny portal informacyjny. Piszemy jak jest o wydarzeniach w Mławie i powiecie. Bądź na bieżąco z newsami z Mławy i okolic!

Mławski portal informacyjny codziennikmlawski.pl. Newsy Mława i okolice.
Życzymy wszystkiego najlepszego!
linia
gabinet pulmonologiczny Mława
Pumpjack Party Game Google Play
Logo

Rady Konstantego Kani


DSC_0003Lisiczki, czyli kurki

Jestem nader wybitnym grzybiarzem, jednym z najwybitniejszych w powiecie mławskim, a zapewne i w województwie ciechanowskim. To moje hobby, oddaję się mu od niepamiętnych czasów, właściwie od wczesnego średniowiecza, jeśli liczyć moje wszystkie wcielenia. W obecnym – jako Konstanty Kania – od wielu dekad. Przyszedłem na świat, bowiem podczas ostatniej okupacji. I zaraz potem, jeszcze pacholęciem będąc, jąłem łazić po lasach w poszukiwaniu grzybów.

Mam więc w tym temacie („w tym temacie”!) olbrzymie doświadczenie. Dla czytelników „Codziennika Mławskiego” będę udzielał rad (wyłącznie dobrych), takoż przestróg, bo z grzybobraniem wiążą się, niestety, niebezpieczeństwa.

Pierwszym gatunkiem, który wychodzi na powierzchnię ziemi już w maju, jest maślak zwany modrzewiakiem, gdyż rośnie w miejscach, w których występuje co najmniej kilka egzemplarzy drzew modrzewiowych. Mam wszakże doń stosunek cokolwiek obojętny, a w każdym razie nie przyjmuję go do swego kosza. Po prostu on mnie nie przekonuje, choć podobno jest smaczny w śmietanie. No i dość urodziwy.

Kilka tygodni potem, gdzieś na początku czerwca, pojawiają się kurki, które uważam za najlepsze grzyby – po prawdziwkach i gąskach.

Na marginesie: kiedy tuż po wyzwoleniu naszej części Europy spod okupacji sowieckiej, prywatnie jechałem pociągiem (takim zwykłym hulajem)  z Wilna do Grodna, na kolejnych stacjach wsiadali grzybiarze z olbrzymi koszami. Mieli w nich właśnie kurki, zwane przez siebie lisiczkami. Lisiczkami dlatego, że one są żółte i ubarwieniem przypominają lisy. Pięknie zapachniało w całym pociągu, ba, aromat wprost z lasu skutecznie neutralizował nieciekawe zapachy wydobywające się ze sławojków dla pasażerów. Swoją drogą: „lisiczka” to ładne miano, trafniejsze niż polska „kurka”.  Raz jeszcze się okazuje, że kresowianie (jakież spotkania z nimi odbywałem!)  potrafią nazywać rzeczy imieniu.

Jeśli idzie o naszą – północnomazowiecką – ziemię, lisiczka występuje wszędzie, aczkolwiek ma swoje ulubione miejsca. Należą do nich tereny pagórkowate i pasy młodych lasów.  Zbieram ją w rejonie Piekiełka (nieduże lasy) i – częściej – na byłym poligonie wojskowym Ślubowo (gminy Dzierzgowo i Krzynowoga Mała, lasy wielkie).  Trzeba dojechać do Brzozowa – Majów, za wsią skręcić w prawo (droga żwirowa), po pokonaniu trzech kilometrów, po lewej ręce, trafimy na parking. Tam należy zaparkować pojazd.  Nie radzę zostawiać maszyn gdzieś pod drodze. Nie wolno, goni straż leśna, grozi mandat.

Kurki można marynować (preferuję dużo octu). Najsmaczniejsze są jednak świeże. Obrane wrzuca się do patelni ze szklanym denkiem, czeka aż wyparuje woda, po czym dodaje się cebulę, pieprz i inne zaprawy, a na zakończenie – gęstą śmietanę.  Lisiczki nadają się też na zupę, choć na tę potrawę lepsze są gąski – i siwki i zielonki.

Kania Konstanty

KOMENTARZE

1 Komentarz w artykule "Rady Konstantego Kani"

avatar
888

Sortuj:   najnowsze | najstarsze | najwyżej oceniane
lalalala
Gość
lalalala
3 miesięcy 9 dni temu

województwie ciechanowskim??? za dużo grzybków zjadasz oj za dużo.

wpDiscuz