Codziennik Mławski - lokalny portal informacyjny. Piszemy jak jest o wydarzeniach w Mławie i powiecie. Bądź na bieżąco z newsami z Mławy i okolic!

Mławski portal informacyjny codziennikmlawski.pl. Newsy Mława i okolice.
Życzymy wszystkiego najlepszego!
linia
Pumpjack Party Game Google Play
Logo

Jak zostać wybrańcem – popularne metody kandydatów


wstega1

foto: codziennikmlawski

„Na pieniacza”, „na obrońcę ludu”, „na bywalca”, „na wstęgę” albo „na znanego tatę” – to tylko niektóre metody jakie stosują. Jak poznać kandydata na posła, senatora, burmistrza, wójta lub radnego?

Nie tylko w Mławie i na terenie powiatu mławskiego zabiegający o nasze głosy przejawiają wiele charakterystycznych zachowań. Przyjrzymy się im z przymrużeniem oka. Niektóre z nich możemy zaobserwować obecnie w związku ze zbliżającymi się wyborami parlamentarnymi.

* na obrońcę ludu

Metodę tę stosuje ktoś nieoczekiwanie zatroskany o dobro lokalnej społeczności. Nagle (dzieje się to w najlepszym przypadku rok przed wyborami, w nieco gorszym – kilka miesięcy) chce on robić wszystko, żeby obronić mieszkańców miasta lub wsi przed czyhającym na nich zagrożeniem. Ochoczo staje na czele grupy protestującej: przeciwko elektrowniom wiatrowym, kurnikom albo spalarni śmieci. Organizuje zebrania i zagrzewa ludność do przeciwstawienia się władzy, która chce zrobić coś bardzo złego i dlatego trzeba ją zmienić. Kiedy wybiorą jego, on zbawi tę społeczność od zła.

* na pieniacza

Pieniacz to typ, który lubi pojawiać się na spotkaniach publicznych, między innymi na zebraniach osiedlowych. I zupełnie nie ma znaczenia, że nie jest on mieszkańcem akurat tego osiedla, którego zebranie dotyczy. Liczy się to, że może zadać włodarzowi miasta wyjątkowo trudne pytanie. Pytanie to, w jego przekonaniu, włodarza zupełnie pogrąży. O co może pytać pieniacz? Na przykład o to, dlaczego nie ma jeszcze chodnika przy ulicy X albo kanalizacji na ulicy Y. Pieniacz potrafi też wręcz wykrzyczeć burmistrzowi na takim zebraniu, że dla niego to on żadnym tam burmistrzem nie jest. Poza tym pieniacz jest przekonany na 100%, że zmiana władzy nastąpi w zbliżających się wyborach, a jego pieniactwo jest tu nie tylko decydujące, ale także niezbędne. Po wyborczym rozczarowaniu winą obarcza wszystkich innych. Sobie nie ma nic do zarzucenia.

* na wstęgę

Sposób „na wstęgę” przysługuje przede wszystkim obecnym włodarzom w różnych samorządach, ewentualnie posłom, senatorom i innym zacnym gościom, z którymi gospodarze zechcą się podzielić nożycami. Na otwarciu inwestycji, któremu towarzyszy przecięcie wstęgi, można oczywiście zabrać głos i przypomnieć o swoich zasługach dla lokalnej społeczności. Ale nie tylko, zawsze można też pochwalić publicznie i podziękować komuś większemu od siebie.

* na bywalca

Metoda „na bywalca” zwana również metodą „na imprezowicza” oczywiście bywa łączona z innymi sposobami zdobywania głosów. Oto nagle taki delikwent pojawia się choćby na każdej imprezie w parku miejskim, bywa na festynach gminnych, gdzie uczestniczy w części oficjalnej, a potem na parkiecie kokietuje wszystkie mieszkanki wsi. Jeśli ma możliwość, bywa również na imprezach bardziej poważnych, na przykład konferencjach naukowych, gdzie można wsłuchać się w jego odczyt albo list skierowany od kogoś większego niż on. I tym oto sposobem przechodzimy do następnej metody…

* na wielkiego szefa

Stosujący tę metodę może oczywiście nie tylko czytać listy od swojego wielkiego szefa. Jeśli tylko może się pochwalić funduszami z zewnątrz na właśnie realizowane, bądź wykonane inwestycje, będzie robił to bardzo obficie. Będzie podkreślał, że dzięki jego dobrym kontaktom z wielkim szefem stało się to, co się stało. Czytaj: cały dobrobyt lokalnej społeczności z rąk wielkiego szefa pochodzi, a on wiadomo – z wielkim szefem dobrze się zna albo przynajmniej wie jak z wielkim szefem rozmawiać, żeby pieniądze dostać.

* na znanego tatę

Tu wiele nie trzeba tłumaczyć. Tata po prostu jest kimś ważnym. Ma realną władzę. Do tego na niejednej imprezie się z synem pokaże. Oczywiście mówi o nim w oficjalnych przemówieniach. Podobnie o swoim ojcu, przemawiając do ludu, wspomina ciepło syn. Bo jakże można by się wstydzić swojej rodziny. Zresztą, czego znowu nie trzeba nikomu tłumaczyć – rodzina jest najważniejsza. Choć możemy też dodać, że to człowiek jest najważniejszy. Wiadomo, który człowiek.

* na zdjęcie z Wałęsą

Nazwa tej metody w przypadku Mławy i gmin naszego powiatu jest oczywiście umowna. Jednak nawiązuje ona do wyborów parlamentarnych, w których podobno mandat zdobywali ci, którzy zrobili sobie wcześniej zdjęcie z Lechem. W naszych warunkach wygląda to najczęściej tak, że partia na spotkanie z wyborcami zaprasza znane twarze – członka partii dobrze znanego z telewizji, kogoś z czołowych działaczy partii. A potem całe spotkanie i nawet kampania wyborcza może już przebiegać pod hasłem „ zobaczcie kto nas popiera”.

* na ambonę

Nazwa „na ambonę”, może być trochę myląca. Korzystający z niej delikwent niekoniecznie musi przemawiać z kościelnej ambony, chociaż i takich przypadków nie brakuje. Przejawem tej metody może być ogromne zaangażowanie w życie wspólnoty parafialnej (włącznie z niesieniem baldachimu w Boże Ciało i przy innych okazjach). Wskazane jest też działanie w radzie parafialnej, ale zawsze można też publicznie w świątyni przywitać przybyłego na uroczystość biskupa. O publicznym pokazywaniu się z proboszczem nie ma już co wspominać, bo to w metodzie „na ambonę” codzienność.

* na dzień dobry

Ten sposób stosuje wielu kandydatów na wszelakie „stołki”. Często wykorzystują go włodarze już  wybrani. Wychodzi taki (lub taka) na ulice i mówi wszystkim dzień dobry i pięknie się uśmiecha (uśmiech nr 1, uśmiech nr 2 lub uśmiech nr 3 – w zależności kogo akurat widzi – wszystkie opanowane do perfekcji). Jeśli kandydat jest mężczyzną, koniecznym w tej metodzie jest całowanie przedstawicielek płci pięknej w rękę. Komplement też nie zawadzi. I tym sposobem przechodzimy do następnej metody…

* na słodzenie

Stosują ją najczęściej urzędujący wybrańcy. W każdym razie – ludzie, którzy mają okazję do częstego zabierania głosu. „To wszystko dzięki wam, dzięki waszemu wysiłkowi, dzięki waszej pracy, a w ogóle to mławianki są najpiękniejsze” – powtarza na wszystkich spotkaniach słodzący osobnik. Jak pokazywało niejednokrotnie doświadczenie, ten prosty chwyt psychologiczny bywa niezwykle skuteczny.

* metoda na stołek lub dług wdzięczności

To bardzo stary, wręcz „dworski” sposób zdobywania sobie przychylności wyborców. Przysługuje on przede wszystkim obecnym włodarzom, ewentualnie innym ludziom na wysokich stanowiskach. Jest niezwykle skuteczny, kiedy aktualnie panujący ma już zbudowany dwór wraz z odpowiednio funkcjonującymi powiązaniami „lojalnościowo-usługowymi”. Metoda jest prosta: obietnica stanowiska w zamian za poparcie. Ewentualnie w wariancie drugim działa w inny sposób: skoro ja kiedyś załatwiłem ci to stanowisko, teraz ty musisz się odwdzięczyć i zjednać mi poparcie pewnej grupy ludzi.

* na obietnice

Tu nie ma co się rozwodzić. Wszyscy znamy ten sposób. „Bo nikt wam tyle nie da, co ja wam obiecam”.

* na program wyborczy i prawdę

To najgorsza metoda, jaką można wybrać. Dziś mało komu chce się zapoznawać z programem wyborczym. Mało komu chce się go zrozumieć. A przecież jak wiadomo przy urnach decyduje większość. A prawda? Przecież wiadomo, że słodzenie jest o wiele lepsze. Dlatego nikomu nie polecamy tej metody.

I na zakończenie jeszcze raz przypominamy, że metody można łączyć. Wyjątkiem jest zakaz łączenia z metodą ostatnio wymienioną. I byle nie stosować wszystkich jednocześnie. A wszystkim kandydatom życzymy zdobycia upragnionych mandatów.

TW

Pin It
Wydawca portalu codziennikmlawski.pl nie odpowiada za komentarze zamieszczane przez użytkowników. Wszelkie poglądy i treści użytkownicy prezentują w swoim własnym imieniu i na swoją odpowiedzialność. Uwagi do wydawcy prosimy kierować na adres: redakcja@codziennikmlawski.pl

KOMENTARZE

24 - liczba komentarzy w artykule "Jak zostać wybrańcem – popularne metody kandydatów"

avatar
1500
Sortuj:   najnowsze | najstarsze | najwyżej oceniane
pozytywna
Gość

I sam dziennikarz udowodnił, że mamy prymitywne społeczeństwo. Im bardziej wyborców oszukamy tym mamy więcej głosów. I co się dziwić, że mamy takich polityków, a trzeba najpierw zacząć od społeczeństwa. Można dawać wiele przykładów, ile to się mówiło o naszych radnych, że zdrajcy, inne były epitety, a tu nakłamali oczarowali nasze „inteligętne” społeczeństwo i nadal są w radzie. Wniosek społeczeństwo chce być oszukiwane i tylko nieliczni są myślący, ale niestety są w mniejszości.

radny
Gość

Pozdrawiam redakcję Najlepszego Przekazu w Mieście. Trzymam za WAS kciuki!

Czytelnik
Gość

Znam jeszcze jedną metodę, pewien mieszkaniec osiedla mławskiego wybrany do rady nadzorczej oznajmił że będzie działał w w/w spółdzielni jak mieszkańcy wybiorą go na radnego moim zdaniem metoda na szantażystę ale na szczęście się nie powiodła, jednak w naszym społeczęstwie coraz trudniej o idiotów

radny
Gość

Jest jeszcze metoda na krówkę!

radny
Gość

To idiotycznie prosta metoda. Chodzisz i rozdajesz cukierki – krówki i myślisz, że „głupi” wyborcy to kupią.

rol nik
Gość

Ach, bo myślałem że to chodzi o dojenie … kasy

staton
Gość

o dojenie kasy również…. i może krówka jest tego zapowiedzią?

staton
Gość

Wszystkie opisane powyżej metody można zamknąć w jednej, tzw. „na idiotę”. Przy czym idiotą nie jest kandydat, a on po prostu robi idiotów….z wyborców. Ale cel ma szczytny….kilka lat przy korycie. Pozwala to ustawić siebie i rodzinę do piątego pokolenia wstecz i w przód. A plebs (czyt.:wyborca-idiota) niech siedzi cicho. Jeśli takiemu kandydatowi uda się tą metodą przebić powtórnie, może śmiało w duchu mówić, że ma do czynienia z idiotami do kwadratu albo z idiotami-sklerotykami.
Daje się zauważyć że jest to metoda zyskująca coraz większe grono zwolenników. No cóż… idiotów widocznie mamy sporo.

wpDiscuz