Codziennik Mławski - lokalny portal informacyjny. Piszemy jak jest o wydarzeniach w Mławie i powiecie. Bądź na bieżąco z newsami z Mławy i okolic!

Mławski portal informacyjny codziennikmlawski.pl. Newsy Mława i okolice.
Życzymy wszystkiego najlepszego!
linia
złóż życzenia na portalu codziennikmlawski.pl
Logo

Nie wszyscy dali się porwać do tańca


63Jak żyli nasi dziadkowie i ojcowie? Jakie problemy nurtowały ich na co dzień? Na te pytania poprzez różnego rodzaju scenki rodzajowe i relacje z przedwojennej prasy starali się odpowiedzieć twórcy ósmej już inscenizacji określanej jako „Nalot bombowy na Mławę”.

Zanim rozpoczęło się tegoroczne widowisko, o godzinie 17.00 na Starym Rynku w Mławie odbyły się oficjalne uroczystości z okazji 76 Rocznicy wybuchu II wojny światowej. Jak co roku, nie zabrakło przemówień okolicznościowych, apelu pamięci, salwy honorowej i defilady pododdziałów. Na uroczystość przybyli m.in.: poseł Mirosław Koźlakiewicz i senator Jan Maria Jackowski. Byli też goście zagraniczni, m.in. konsul Stanów Zjednoczonych Kyle Fishman.

Inscenizacja zatytułowana „A we wrześniu poproś mnie do tańca” wystartowała o godz. 18.00. Wzięło w niej udział około 85 rekonstruktorów. Mławianie i przybyli goście byli ciekawi, co zaprezentuje nowy reżyser żywego teatru Adam Biernacki. Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, licznie przybyła publiczność zobaczyła sceny rodzajowe z życia codziennego, na bieżąco opisywane artykułami z przedwojennej „Gazety Mławskiej”. Aktorzy pokazali jak ludzie żyjący przed wojną przeżywali uroczystości religijne i wydarzenia kulturalne. Ukazali także życie codzienne: handel, rozmowy ze znajomymi, wyjścia do kina. Nie zabrakło również próby odtworzenia ówczesnych nastrojów przedwojennych i konfliktów pomiędzy różnymi grupami społecznymi.

Zakończeniem inscenizacji była scena nalotu bombowego. Nad Starym Rynkiem pojawił się niemiecki samolot, a aktorzy pokazali dramat bombardowanej ludności.

Za scenografię żywego teatru w tym roku odpowiadała Joanna Jaśko-Sroka, a autorką ścieżki dźwiękowej jest Katarzyna Grochowska.

Komentarz bez emocji.

Tegoroczna inscenizacja na Starym Rynku była inna niż wszystkie. Nowy reżyser i scenarzysta zapowiadał, że odda głos ludziom żyjącym w tamtych czasach. Będą cytaty z przedwojennej prasy i odgrywanie scen tam opisanych. Tak też się stało. Autor scenariusza nie zakładał logicznego ciągu fabularnego. Publiczność zobaczyła szereg różnych scen z życia przedwojennej Mławy.

Moim zdaniem żywy teatr w tym roku był po prostu nudny, a reżyser z brakiem ciągu logicznego chyba przesadził. Brakowało w tym wszystkim jakiejś spójności. Sceny takie jak np. procesja kościelna powtarzały się kilka razy. Inne z kolei były niezrozumiałe. Do takich z całą pewnością należał motyw młodego Niemca ze swastyką, który popędzał parę niosącą napis „Neidenburg” (Nidzica). Lektorzy, czytający artykuły z przedwojennej „Gazety Mławskiej”, w wielu momentach nie byli dobrze słyszalni, co dodatkowo utrudniało zrozumienie odgrywanych scen. Tegoroczne przedstawienie dłużyło się, brakowało budowania napięcia. Dopiero ostatnia scena – samego nalotu bombowego wniosła coś dynamicznego do widowiska.

I jeszcze jedno – rażący brak wystarczającej ilości dorosłych aktorów-rekonstruktorów. Dlatego w wielu scenach musiały grać dzieci, co niezbyt przystawało do rzeczywistości. Można tu wskazać np. na scenę (również powtarzaną kilka razy) dzieci idących w swego rodzaju pochodzie i żądających dozbrojenia floty polskiej.

Nie mam natomiast żadnych zastrzeżeń do samych rekonstruktorów. Myślę, że powierzone im zadanie – odegranie ról zgodnie z zamysłem reżysera, wykonali bardzo dobrze. Jednak całość dla publiczności wypadła kiepsko. Było to widać także na samym końcu, kiedy (jak co roku) aktorzy ustawiają się z płonącymi zniczami. W tym momencie mieszkańcy Mławy i goście biją brawa. W tym roku było słychać, że do bicia tych braw zostało stosunkowo niewielu ludzi.

To, co pokazał reżyser Adam Biernacki zapewne byłoby wspaniałą, wartościową inscenizacją. Choćby dlatego, że pełną treści historycznej i symboliki. Ale nie tu na Starym Rynku, nie w takich okolicznościach… Mławianie naprawdę oczekiwali czegoś innego. Na taki teatr chętnie bym poszedł, nawet płacąc za bilet, ale właśnie do… teatru.

Oprac. TW

« 1 z 2 »
Pin It
Wydawca portalu codziennikmlawski.pl nie odpowiada za komentarze zamieszczane przez użytkowników. Wszelkie poglądy i treści użytkownicy prezentują w swoim własnym imieniu i na swoją odpowiedzialność. Uwagi do wydawcy prosimy kierować na adres: redakcja@codziennikmlawski.pl

KOMENTARZE

2 - liczba komentarzy w artykule "Nie wszyscy dali się porwać do tańca"

avatar
1500
Sortuj:   najnowsze | najstarsze | najwyżej oceniane
propozycja
Gość

a gdyby tak wręczanie sobie medali gratulacje i przemowy przenieść po widowisku? zostałby kto by chciał a nie musiał

obserwator
Gość

Jak tak dalej pójdzie, to na tym widowisku publiczność będzie się składała z dwóch osób: dyrektor MDK-u i burmistrza. No… może jeszcze pani rzecznik ratusza się dołączy…

wpDiscuz